W tych starych jest skokowa, w tych nowszych nie. Te stare mają takie okrągłe kurki. Teraz już się ich raczej nie spotyka, ja mówię o takich kuchniach jeszcze z czasów PRLu.
Nie wiem w prawdzie, czy ta moja była skokowa, czy nie, może tak, ale kurki ma wyrobione i niestety wystarczy nawet lekkie przekręcenie, żeby zrobić duży płomień. No i jest też niebezpieczna jeszcze dlatego, że jest małostabilna i niestety butla czasem nie łapie. Dodam, że to nie jest normalna kuchenka, tylko płytka umieszczona na szawce, a przez to, że mam w kuchni krzywą podłogę nie stoi stabilnie. Butla jest umieszczona w szawce pod spodem. Oczywiście jest odpowiednio dokręcona, ale przez ten brak równowagi coś tam czasem nie łączy. Osoba widząca raczej ma mniejszy problem, bo nie musi stać bardzo blizko, my już niestety tak, a jak się tą szawkę potrąci to się gibnie i to może być niebezpieczne. Może ktoś tam by się tego nie bał, ale ja jednak do tej kuchni nie mam zaufania, a to, że jest na butle sprawy mi nie ułatwia.
Rozumiem, że ona stoi sobie na jakiejś szafce, tak? Bo płyta jest zamontowana w blacie, jeśli o ścisłość chodzi.
-- (Agata.d):
Nie wiem w prawdzie, czy ta moja była skokowa, czy nie, może tak, ale kurki ma wyrobione i niestety wystarczy nawet lekkie przekręcenie, żeby zrobić duży płomień. No i jest też niebezpieczna jeszcze dlatego, że jest małostabilna i niestety butla czasem nie łapie. Dodam, że to nie jest normalna kuchenka, tylko płytka umieszczona na szawce, a przez to, że mam w kuchni krzywą podłogę nie stoi stabilnie. Butla jest umieszczona w szawce pod spodem. Oczywiście jest odpowiednio dokręcona, ale przez ten brak równowagi coś tam czasem nie łączy. Osoba widząca raczej ma mniejszy problem, bo nie musi stać bardzo blizko, my już niestety tak, a jak się tą szawkę potrąci to się gibnie i to może być niebezpieczne. Może ktoś tam by się tego nie bał, ale ja jednak do tej kuchni nie mam zaufania, a to, że jest na butle sprawy mi nie ułatwia.
--
-- (Agata.d):
Nie wiem w prawdzie, czy ta moja była skokowa, czy nie, może tak, ale kurki ma wyrobione i niestety wystarczy nawet lekkie przekręcenie, żeby zrobić duży płomień. No i jest też niebezpieczna jeszcze dlatego, że jest małostabilna i niestety butla czasem nie łapie. Dodam, że to nie jest normalna kuchenka, tylko płytka umieszczona na szawce, a przez to, że mam w kuchni krzywą podłogę nie stoi stabilnie. Butla jest umieszczona w szawce pod spodem. Oczywiście jest odpowiednio dokręcona, ale przez ten brak równowagi coś tam czasem nie łączy. Osoba widząca raczej ma mniejszy problem, bo nie musi stać bardzo blizko, my już niestety tak, a jak się tą szawkę potrąci to się gibnie i to może być niebezpieczne. Może ktoś tam by się tego nie bał, ale ja jednak do tej kuchni nie mam zaufania, a to, że jest na butle sprawy mi nie ułatwia.
--
Edited
Jezu, jakbym miała kuchenkę gazową z czasów PRL w chałupie, to bałabym się tam spać. Autentycznie.
Otóż to Zuzanno.
-- (Zuzler):
Jezu, jakbym miała kuchenkę gazową z czasów PRL w chałupie, to bałabym się tam spać. Autentycznie.
--
-- (Zuzler):
Jezu, jakbym miała kuchenkę gazową z czasów PRL w chałupie, to bałabym się tam spać. Autentycznie.
--
No w sumie, ale dobra, dość o tej kuchence, niepotrzebnie zapytałam. Temat kuchenki uważam za zamknięty.
Dodam jeszcze tylko, że Kat ma rację, płytka jest zamontowana w blat szawki, a sama szawka nie stoi stabilnie. Ja też się czasem boję, ale bogu dzięki jeszcze jakoś żyję.
Co do kwintolki, da się ją ogarnąć jak w palce wejdzie. ;) Banalne stwierdzenie,ale prawdziwe. :D A zwłaszcza jak nad człekiem błoga perspektywa egzaminu z fortepianu. ;) ;) A co do kuchenek, spotkałam się z taką co miała dwa palniki na skokową a dwa na płynną regulacje. Firmy nie pomnę, ale nowy sprzęcior to nie był.
jeśli umiesz sobie na przykład rozbić ją na 2 i 3 bez słyszalnych konsekfencji to oczywiście się da.
rozbić tak tylko w głowie.
rozbić tak tylko w głowie.
CHodzi o ten płynny pasaż przez dwie oktawy, zawsze zwalniałam w tym miejscu przyznaję się bez bicia, choć walc poza tym był dość łatwy.
No to pewnie od kuchenki zależy, moja babcia ma taką i przed wymianą kurków na nowsze była, a przynajmniej niektóre palniki były. Teraz nie trzeba skoku, bo ma takie fajne kurki, można sobie po jego ustawieniu sprawdzić na jakim jest poziomie.
No mówiła Skrzypeńka, żeby zamknąć temat, ale skoro nadal ludzie piszą to odpowiadam.
Edited
Ok. :)
-- (skrzypenka):
Julitka, teraz ty, proszę Cię, bys na swoim blogu powiedziała, bo już nie chcę, byś pisała, bo nie chcę cię obciążać, wszystko o odrzywkach do włosów, wyjaśniła jak je dobrać, co to jest porowatość włosów, na co zwrócić uwagę przy doborze kosmetyków do włosów i różne takie ciekawostki, które uwarzasz za ważne. Ja bym chętnie posłuchała.
--
-- (skrzypenka):
Julitka, teraz ty, proszę Cię, bys na swoim blogu powiedziała, bo już nie chcę, byś pisała, bo nie chcę cię obciążać, wszystko o odrzywkach do włosów, wyjaśniła jak je dobrać, co to jest porowatość włosów, na co zwrócić uwagę przy doborze kosmetyków do włosów i różne takie ciekawostki, które uwarzasz za ważne. Ja bym chętnie posłuchała.
--
Julitka, dzięki, Mimi, prosze, chociaż kawałeczek walczyka tu w załączniku. :)
Ooo kurde, Skrzyp, no nie wiem :D Tzn zrobię, zrobię, tylko muszę złapać moment, żeby, po pierwsze, nauczyć się tego na pamięć i, po drugie, wbić w rozleniwione paluchy :) ale challenge piękny!
1 likes
Może być fragment, nie musi być całe, spokojnie :)
Hej!
Ja bym się bardzo chętnie podjął jakiejś nominacji, ale obawiam się, że to jednak ponad moje siły. Ja w ogóle do śpiewania się nie nadaję i żadnych tu wyczynów moich wokalnych nie uświadczyliście i szczerą mam nadzieję, że nie uświadczycie. :D A wokalna improwizacja... No nie, to przerasta moje możliwości bardzo dalece. Piszę całkiem poważnie, prócz tego, czy bym się odważył, po prostu nie umiałbym.
-- (skrzypenka):
Dawid, to samo, improwizacja, ale tym razem głosem i wszystko ma być jednostajnymi wartościami rytmicznymi, to już twój wybór jakimi będziesz chciał. Zuzler ma całkowitą dowolność i wartości i odległości, a ty wszystko dowolne, poza wartościami.
--
Ja bym się bardzo chętnie podjął jakiejś nominacji, ale obawiam się, że to jednak ponad moje siły. Ja w ogóle do śpiewania się nie nadaję i żadnych tu wyczynów moich wokalnych nie uświadczyliście i szczerą mam nadzieję, że nie uświadczycie. :D A wokalna improwizacja... No nie, to przerasta moje możliwości bardzo dalece. Piszę całkiem poważnie, prócz tego, czy bym się odważył, po prostu nie umiałbym.
-- (skrzypenka):
Dawid, to samo, improwizacja, ale tym razem głosem i wszystko ma być jednostajnymi wartościami rytmicznymi, to już twój wybór jakimi będziesz chciał. Zuzler ma całkowitą dowolność i wartości i odległości, a ty wszystko dowolne, poza wartościami.
--