witajcie, Miałem utworzyć nowy wontek, ale przypomniałem sobie, że jest już o zabawkach. Ja z prośbą. Ma ktoś pomysł co można kupić dziewczynce wiek rok. Idą święta a ja mam problem bo nie wiem co kupić. Ktoś coś?
Szczeniaczek był super, miałam go, ale podejrzewam, że jeszcze się nią do końca nie pobawi, jak ma rok. CHociaż, jest na tyle ogarnięta ta zabawka, że chyba warto, nawet, jakby miała chwilę sobie poczekać.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
To piesek interaktywny uczący słówek, liczb etc. Wątpię, że stoi po takiej cenie jak powiedział Pates. Firma Fisherprice ma też inne uczące zabawki jak np- krzesełko uczydełko i nie wiem czy to dla tak małego dziecka nie będzie lepsze, ale z drugiej strony pieska weźmie lepiej w rączkę i będzie się mogła do niego przytulić.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Pates- szczerze mówiąc- bardzo w to wątpię, że ten piesek kiedykolwiek kosztował 400 zł. To już Furby jest tańszy, a szczeniaczek jest dużo bardziej ubogi w funkcje od Furbyego.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Apropo zabawek, to ja za dziewczynki kochałam wszelkiej maści bobasy. Lalki barbie też, ale z tego względu, ż można je było przebierać. Dla bobasów też miałam ze 3 wory ubranek. Wózek głęboki i spacerówkę. Nie nawidziłam lalek szmacianych, bądź pół bobas, a wnętrza szmaciane, czy wypełnione bateriami. Nie wiem dlaczego, haha. Tak było, i już. A gdy pies pewnego razu pogryzł mi ulubioną lalkę, pogryzione mankamenty już nie pozwalały bawić się moją Nicolcią. Ach, bo właśnie, każda moja lalka, pluszak, miały swoje imie i miejsce w domu. :D
Teraz to są tak nowe zabawki i trochę ich widziałam, szczerze powiem, że nie ma czym się fascynować. Moj bratanek ma chyba najnowszego furbiego. Moja mama się zachwyciła. Ja to chwilę to pomęczyłam i nic szczególnego. Wiem też co to jest gadający odkurzacz i kosiarka play school, tak się ta firma chyba nazywa. Taaakie tam. Dla kilku latków. Interraktywne zabawki mnie chyba nie kręcą.
A do dzisiaj mi został sentyment do pluszaków. :D mam tego pełno. Na ścianach w domu. Do lalek z malutkimi bratanicami też wracam z chęcią.
Aaaa też uwielbiałem posłuchać se silnika. Kiedyś jeszcze nie czaiłem skrzyni i operowałem gazem udając, że zmieniam biegi. Czasem się dziwiłem, że to brzmi troszku inaczej.
Taki kręciołek za zwyczaj trójkątny, którego w jednej ręce trzymasz w dwóch palcach po środku, a drugą wprawiasz go w ruch i w zależności od spinnera może się tak kręcić od minuty do pięciu minut. Oczywiście- z czasem kręci się co raz wolniej.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Ooooo, pamiętam, jak pół autokaru na wycieczce mierzyło sobie czas w spinnerach. Rany... licealiści... nie to, żebym nie zmierzyła, jakbym go miała przy sobie. xddd
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
This site uses cookies to enhance your experience.