Agrest jest niebezpieczny. Kiedyś ugryzłam agrest z półotwartą paszczą. Zdziwiłam się lekko, gdzie to ze środka się podziało, ale przeszłam do porządku dziennego. Cóż, nie ma, to nie ma. Gdzie się znalazło, domyśliłam się jakieś 5 sekund później, gdy jedna z osób przy stole spytała mojej ex niemal szwagierki, czy chce sobie poprawić to oko. :S
A co do pochwał, to własnie skończyłam połowę sprzątania epokowego, czyli że zabrałam się za taką jedną szafkę w swoim pokoju i jakoś nagle zrobiło się w niej dość luźno. I bardzo dobrze, bo jeszcze planuję odgruzować szafę z wieszakami. Pewnie sporo z tej gemeli, która teraz sprawia, że kurtki nie mogę dobrze powiesić, powędruje na wyższe piętro.
Aaaa, no i jeszcze jedna, olbrzymia pochwała: ludzie! Wreszcie u mnie na Starym Mieście jeżdżą tramwaje tramwaiki, tramwajulki, traaamwaaaiiisieeeeee! Zaczęły tak w sobotę rano i nie wygląda na to, że ktoś z ZTM napisze, że się pomylili, przepraszają, coś się zepsuło na trasie i w sumie to puszczą je znowu za rok, jak już Poznaniacy dojrzeją na tyle, by zezwolić im na dysponowanie takim cudem techniki.
Zazdroszczę ci, bo ja również powinnam poczynić takie gruntowne sprzątanie, ale zapału i chęci brak.
-- (Zuzler): A co do pochwał, to własnie skończyłam połowę sprzątania epokowego, czyli że zabrałam się za taką jedną szafkę w swoim pokoju i jakoś nagle zrobiło się w niej dość luźno. I bardzo dobrze, bo jeszcze planuję odgruzować szafę z wieszakami. Pewnie sporo z tej gemeli, która teraz sprawia, że kurtki nie mogę dobrze powiesić, powędruje na wyższe piętro.
Elegancki, produktywny dzień! Na cajónie pograne, pojedzone (nawiasem mówiąc, Domowy Zakątek przy Ogrodowej w Poznaniu to piękna miejscówka z domowym jedzonkiem!), tenis stołowy też był.