Generalnie w polsce ciężko o dobry kebab. Większość budek kupuje na kilogramy kulkę mocy z makro, i sprzedaje to po wyższej cenie. Choć oczywiście tutaj z tym makro trochę uprościłem. No ale o kraftowego kebsa to u nas ciężko. A niestety wiele lokali ogłasza, że ma kraftowe mięso, a tak na prawdę jest to ta sama kulka mocy, którą można znaleźć w zwykłych budach z kebabem. I żeby ni było, nie każdy mielonidas jest zły. Znam budki, gdzie ta kuleczka jest nawet całkiem całkiem. Ale nadal nie przypomina to smakiem grillowanego mięska, które w niemczech można spotkać praktycznie na każdym kroku.
ja na sylwestra mam takie 3 wielkie słoje bigosu. 2 z nich oczywiście sobie pomrożę na wszelki wielki, a jeden opędzluję ze smakiem w tą przpiękną, sylwestrową noc, zapijając to wszystko jakimś dobrym trunkiem.
A nie, to ja w tych budach nie kupuje, jeśli już jakiś kebab to tylko z knajpki, ale i tam ciężko na dobrego trafić. koło mojego miejsca zamieszkania jest taki dobry, wszyscy, którzy do nas przyjeżdżają w odwiedziny i mają okazję spróbować mówią, że najlepszy kebab jaki jedli. No ale niestety po nim mi też ciężko na żołądku, mimo tego, że jest naprawdę dobry. Gościu mówi, że sam mięso marynuje i sprowadza i chyba akurat w tym przypadku nie mija się z prawdą.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
A czy w tym kababie istnieje jakikolwiek rodzaj kapusty? Jeśli tak, to sprawę mamy jasną. ja ogólnie ostatnio unikam jak mogę kapustników. A już w szczególności odradzam wam rollo z sieciówki kebab king. tam tej kapusty ładują w opór. I na mój skromny, mało wiedzący język, stosunek kapusty do mięsa, w tym przypadku wynosi w procentach 75/25
Dają, ale uwierz mi, że miesa jest dużo, więcej niż surówki. A jak mój facet zamawiał bez surówki, bo ich nie lubi, to dostał tyle mięsa, że mu z tej kanapki wylatywało. -- (djdenismusic): A czy w tym kababie istnieje jakikolwiek rodzaj kapusty? Jeśli tak, to sprawę mamy jasną. ja ogólnie ostatnio unikam jak mogę kapustników. A już w szczególności odradzam wam rollo z sieciówki kebab king. tam tej kapusty ładują w opór. I na mój skromny, mało wiedzący język, stosunek kapusty do mięsa, w tym przypadku wynosi w procentach 75/25
--
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Być może sama kapusta źle na ciebie działa. Na szczęście są lokale, które kapustę zastępują sałatą, a do tego wlatuje przeważnie ogórek, plasterki pomidora, i troszkę czerwonej ceby dla podkreślenia smaku. I takie kababy to ja szanuję mocno <3
Nie nie, bo normalnie poza jedzeniem kebaba jadam surówki z kapusty i nic mi nie jest. Ogólniedla mnie kebab jest po prostu za ciężki. Wypchane to to po brzegi wszystkim dobrem i duże może mój żołądziu po prostu nie daje se z tym rady.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
No tak, to rzeczywiście może chodzić o to połączenie, aczkolwiek wydaje mi się, że bardziej ciężka na żołądek jest kapusta gotowana, niż surowa, ale mogę się mylić.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Tak z przymrużeniem oka napiszę: Jeszcze jeden rok udało się przeżyć. Zobaczymy co przyniesie kolejny. Oby był lepszy, bo ten nie powala niczym szczególnym. Chociaż muzycznie sporo podziałałem. To właśnie w tym roku dołączyłem do zespołu i gram regularnie. Już się to stało normalnością i powszedniością, a jeszcze niedawno wcale takie nie było. Należy więc docenić i niniejszym to robię. :)
oo, na czym grasz? Tak sumując, co wam się przytrafiło dobrego w tym roku? No, bo może fajne rzeczy tu przytoczymy?
-- (Postukujacy): Tak z przymrużeniem oka napiszę: Jeszcze jeden rok udało się przeżyć. Zobaczymy co przyniesie kolejny. Oby był lepszy, bo ten nie powala niczym szczególnym. Chociaż muzycznie sporo podziałałem. To właśnie w tym roku dołączyłem do zespołu i gram regularnie. Już się to stało normalnością i powszedniością, a jeszcze niedawno wcale takie nie było. Należy więc docenić i niniejszym to robię. :)
U mnie to przede wszystkim praca, która dała mi jakieś tam życiowe doświadczenie, mimo tego, że łatwo nie było. Kilka udanych audycji, mnustwo jezeniowych doznań, no i w sumie to chyba tyle. Wiem. Mam nudne życie :D
Mi fajnego się przytrafiło to, że obroniłam swój licencjat, zaczęłam nowe studia, lepiej się zrehabilitowałam życiowo. Podjęłam ryzyko, które mi się póki co nie opłaciło, ale sam fakt, że zaryzykowałam, był ciekawy, bo dał mi dużo nowych doświadczeń. Poznałam sporą grupę ciekawych ludzi. Poprawiły mi się relacje z najbliższymi, nauczyłam się większej asertywności i kontynuowałam grę w teatrze Nowym.
Uwaga, pragnących kontynuować wychwalanie zapraszam do nowej księgi pochwał, którą oczywiście odnaleźć można na forum "Integracja eltenowiczów". Dyskusja o jedzeniu z Żabki zostaje wydzielona i trafi na forum "Inne". Nie muszę chyba dodawać, że do jej ciągnięcia serdecznie zapraszamy. ;)
This site uses cookies to enhance your experience.