--Cytat (Łowca_Androidów): Są osoby, ktore jakby bały się dotknąć żeby się nie zarazić - zamiast złapać pod łokieć czy za ramię i podprowadzić to dają wskazówki - jeszcze kawałek, teraz lekko w lewo, o o o za dużo, o teraz dobrze - i teraz w prawo.... hehe --Koniec cytatu Niektórzy po prostu mogą się bać Twojej reakcji na to, że Cię chwycą czy coś lub po prostu nie chcą przypadkiem zrobić czegoś źle z powodu braku doświadczenia.
nie zauważyłem tego, osoby do trzydziestki raczej mówią na ty, ale też różnie, osoby starsze, raczej mówią na pan, ale też różnie;D --Cytat (MonikaZarczuk): No i to akurat dotyczy szerszego grona niepełnosprawnych, ale czy zauważyliście, że my dla ludzi jesteśmy jakby bez wieku? Praktycznie zawsze mówią do nas na ty, jak do dzieci.
Teraz już jest coraz mniej takich reakcji, w pociągach czy autobusach raczej móią: a gdzie pani jedzie, a może pani usiądzie itd. CHoć wiem, o co ci, Moniko, chodziło, bo spotkałam się kiedyś z taką reakcją. Już nie mówiąc o pytaniu kogoś, żeby się za mnie wypowiadał, no ale to inna sprawa.
Może takie rzeczy się zauważa, jak ma się już więcej, niż te 20 lat. Jak chodziłam do liceum, to mi się naturalne wydawało, że mi wszyscy na ty mówią, ale z latami jednak człowiek przyzwyczaja się, że raczej nieznajomi to na Pani. No chyba, że ciągle wyglądam na liceum :P
Akurat tutaj nie o to chodziło, bo odkąd już zaczęli mówić, to zwracam uwagę i puki miałam lat 13 / 14, to OK, wiadomo. ALe teraz rzeczywiście, może mi nie przeszkadza, ale widzę, zauważam to.
no właśnie, może do dizewczyn/kobiet zwracają się na ty hehe. Z resztą mnie często postarzają, więc może dlatego mówią mi częściej nie na ty, a ty Monika w takim razie wyglądasz za młodo.
Jestem w stanie się zgodzić z tym, że do dziewczyn częściej mogą tak móić. Znaczy nie powinni, ale tak robią. Może dlatego, że dziewczyny częściej są traktowane protekcjonalnie, nie tylko w naszym środowisku, no ale w naszym, wiadomo, widać.
--Cytat (MonikaZarczuk): Mnie kiedyś denerwowało, że o niewidomych to się albo jak o bohaterach mówi, albo jak o ostatnich niedorajdach. Ale teraz myślę, że to naturalny bieg rzeczy. Wiele społecznych problemów tak miało. Najpierw mega nic, potem mega coś, by wylądować po środku. Tak było powiedzmy z prawami kobiet. Myślę, że jak długo funkcjonuje obraz niezaradnego niepełnosprawnego, to media chcąc dobrze pokazują przesadzoną wersję takiej osoby na plus, ale w świadomości ogólnej właśnie wreszcie wylądujemy na porządanym zerze. Napisano o mnie kilka artykułów w ogólnopolskich gazetach, i choćbym nie wiem jak się starała mówić o tym, że to czy tamto jest dla mnie normalne czy że nie takie trudne, to i tak ogólny wydźwięk zawsze był "Ona jest wspaniała, gotuje, studiuje, pracuje i wow!".
To może lepiej przestać udzielać wywiadów do gazet? A akurat to co robisz jest jak najbardziej normalne. To tak jakby napisać o osobie widzącej, że jaki to on nie jest wspaniały, bo jeździ samochodem.--Koniec cytatu
Weźcie pod uwagę, że społeczeństwo się rozwija, następują pewne zmiany, w USA mówi się na Ty nawet do nieznajomego, u nas staje się to coraz powszechniejsze, mnie to nie przeszkadza i zauważcie, żę to nie tyczy się tylko niewidomych - po prostu tka się dzieje
@łysy, przecież ona właśnie o tym pisze, że to dziwne. @łowca tak, tylko różnica jest taka, że do widzących mówią na ty, bo zmienia się świat, a do nas zwykle dlatego, jeśli już mówią, że czują się po prostu od nas... nie mówię, że starsi, ale... jakby to ująć... mający większe pojęcie. Przynajmniej niektóre przypadki tak mają.
Ja zwykle jak spotykam osoby, to na początku są nieśmiałe, jak by się wstydziły, ale potem zachowują się normalnie (nie dotyczy wszystkich osób), np. Koleżanka, która poznałem jakieś 1 rok temu zagadała do mnie od razu bez wachania.
Tak, myślę, że Jamajka wie dokładnie, o co mi chodzi. Jeśli inni tego nie zauważają, to dobrze, to znaczy, że to nie jest jakiś problem ogólny. To mi nie przeszkadza, od któregoś momentu człowiek nawet woli, jak go odmładzają :D Ogólnie w języku angielskim mówienie do wszystkich na ty bardzo mi się podoba, zdecydowanie skraca dystans i z przyjemnością korzystam z tej funkcji. Nie miałabym nic przeciw temu,jak by i u nas zaczęto to stosować. Sprawa ma się jednak trochę inaczej, gdy czuję, że mówi się do mnie jak do małego, może lekko niedorozwiniętego dziecka.
Niestety, mówienie jak do niedorozwiniętego dziecka wciąż się zdarza. I nie zawsze jest zabawnie, jak na przykład w chwili, gdy stojąc w pociągu i czekając, aż ten pociąg się zatrzyma, słyszałam wyraźnie, jak pewien szanowny pan pijak zastanawiał się czy mi nie pomóc, a stwierdziwszy, ze pomagać trzeba, podszedł do mnie, nachylił się (na szczęście zachował jako taki dystans, ponieważ nie lubię, gdy ludzie za blisko podchodzą) i powoli, głośno i wyraźnie zapytał czy go słyszę.
Czasami robi mi się przykro, gdy ktoś mnie tak traktuje. Ale to na szczęście coraz rzadsze przypadki. Najbardziej nie lubię, jak ktoś zwraca się do mojego przewodnika, a nie do mnie.
Ma się tę prezencję Matius :D A co do mylenia braku wzroku z brakiem słuchu, to u mnie, na mojej wsi, to było nagminne. Mówili przy mnie o mnie, jakby mnie tam nie było, (no dobra, 5 czy 6 lat to miało, ale było), a jak już zdecydowali się mnie o coś zapytać, bo nikt z obecnych np. w sklepie nie wiedział, to podnosili głos o jakieś dwie oktawy :D
Monia - nie można też w ten sposób podchodzić w jaki Ty podchodzisz. Dla ciebie jest to normalne nie widzieć, żyjeszki sobie radzisz lepiej lub gorzej, ale dla Ciebie to codzienność natomiast dla ludzi nie mających z tym do czynienia nie jest to normalne, oni niwiedzą jak się zachować, nie wiedzą co Ty potrafisz, a co nie. Najgorzej jest z osobami starszymi bo te nie były nigdy uśadamiane, trochę się to zmienia, są szkoły integracyjne, jest większa świadomość społeczna, ale mimo wszystko są jeszcze ludzie którzy nie wiedzą co oznacza biała laska
Nie wiem teraz czy to było do mnie czy do Moni, ale chyba ani ja, ani ona źle do tego nie podchodzimy. Myślę, że obie wiemy o tym, o czym piszesz i nie zjadamy przechodniów za ich głupie czasem pytania czy dziwne zachowania. Przypuszczam, że każdy, kto zabrał głos w tym wątku pracuje właśnie na to, żeby tę świadomość zwiększać, choć chyba każdy z nas miał czasem poczucie, że to na dłuższą metę może się stać nudne i męczące. No, to się wypowiedziałam za całość hehe. Ale oczywiście Łowco, zgadzam się z Tobą.
A ja tam lubię jak do mnie się zwraca po imieniu, za to nigdy nie lubiłem tego panowania- to dla mnie było i jest mega sztywne. Ważne by rozmawiać z szacunkiem i bez hamstwa.