Za tą Alicję piąteczka. Jak kiedyś lubiłem większość dziecięcych książek, tak przez tą nie przebrnąłem, nawet z pomocą. -- (Julitka): Nigdy nie rozumiałam fenomenu "Alicji w Krainie Czarów". Może i przeczytam toto dziecku, bo niby trza, ale naprawdę zastanawiam się, co miał w głowie człowiek, który takie historie opowiadał dzieciom i bardzo tej książki nie lubię. No i chyba moją top of the top jest książka "Zapiski Niewidomego Taty" Knightona, która mi ostro podniosła ciśnienie w tamtym roku.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Chyba jako jedna z bardzo nie wielu powiem, że lubię "dziady" i to wszystkie części. :) Nie przepadam za "panem Tadeuszem", na pewno nigdy więcej nie przeczytam też "Odprawy posłów greckich", koszmarne to było. Podobnie rzecz się ma z "Wallenrodem", choć on był nieco bardziej znośny od Odprawy.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Z dziecięcych, nigdy nie przekonałam się do tego, by przeczytać całą serię o Ani, która była wszędzie. ;) Czytałam tylko fragmenty, i średnio to do mnie przemawia. Podobnie mam z HP. Z takich, które zupełnie mi nie podeszły jest jeszcze "Makbet".
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
@Magmar, zgodzę się, że trzecia jest z nich wszystkich najgorsza, ale i tak ją lubię. ;) A jeszcze z lektur, "Opowieści z narni" też średnio mi się podobały. Ale nic dziwnego, bo na codzień czytam zdecydowanie inne książki niż te, które są lekturami. :)
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
"Odprawę" miałąś Lwico? W liceum pewnie? Ja dopiero na studiach, ale miałam szczęśliwie tak, co tu wielkich słów używać, zajebistego wykładowcę, że przerabiana z nim "Odprawa" okazała się... No, ciekawa w żadnym razie, ale na pewno bardzo sensowna i nawet uniwersalna w przekazie.
A dla mnie mogłoby lektur w ogóle nie być. Jedyne dwie, które z chęcią przeczytałem to Wesele i Ferdydurke, acz to drugie tylko dlatego, że było śmieszne.
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
Dokładnie, zgadzam się z tobą Zuzanno, w całej rozciągłości. -- (Zuzler): Dla mnie mogłoby nie być w kanonie żadnych, podkreślam, żadnych dramatów, na pewno w formie tekstowej. Czyta się to tragicznie.
--
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Nie przebrnęłam jeszcze przez "Skąpca", no nie dałam rady. Wszyscy mówią, że to takie proste miłe i fajne, a ja uważam zupełnie inaczej, fakt, że nie doczytałam do końca, bo miałam słaby skan i dalej się nie dało, ale podejrzewam, że nawet gdybym miała dobry, nie udałoby mi się tego dokończyć.
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
This site uses cookies to enhance your experience.