Szkoda, że dopiero teraz na ten wątek natrafiłam, ale skoro się to stało, to dorzucę swoich kilka cegiełek. Sytuacja pierwsza. Poszłyśmy sobie kiedyś z koleżankami do sklepu, takiego supermarketu. Działo się to w zamieszchłych czasach, kiedy jeszcze chodziłam do szkoły, kończyłam gimnazjum bodajże. W sklepie były ze mną trzy koleżanki słabowidzące i jedna niewidoma oprócz mnie. Łazimy sobie po tym sklepie, wybieramy produkty i nagle ta niewidoma koleżanka wpada na jakąś babkę. Babka się oburza i zaczyna się wydzierać. Uważaj, jak łazisz! Drze się na moją koleżankę. Jedna z widzących dziewczyn tłumaczy jej, że ta dziewczyna nie widzi. A tamta na to odpowiada, to niech patrzy. Stało się to chitem roku, potem cały czas mówiłyśmy, niewidzisz, to patrz. Sytuacja druga. Stoję sobie na przystanku i czekam na tramwaj. Coś podjeżdża, wciskam magiczny pilocik, ale, że tramwaj na niego nie reaguje myślę sobie, że albo podjechał stary gruchot bez odpowiedniego oprogramowania, albo panu motorniczemu nie chciało się potwierdzić komendy. Podchodze więc do drzwi, żeby zapytać co to za tramwaj i nagle czuję, jak ktoś mnie łapie za bioderka i podnosi. Już się zastanawiam, czy bez ceremonialnie trzasnąć gościa w twarz, czy może wołać pomocy, gdy czuję, że ten ktoś usiłuje mnie wnieść do tramwaju. No wiec zaraz protestuje i pytam co to za tramwaj? Facet mi podaje numer. Wyjaśniłam mu, że to nie mój tramwaj i pouczyłam jak powinno się pomagać niewidomym, wyjaśmiając przy okazji, że nie należy nikogo podnosić, bo może to zostać źle odebrane.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Już o tym na blogu kiedyś pisałem, a mianowicie o dialogu dwóch żulików na widok mnie przechodzącego przez przejście. Czzzekaj, pomoge ci. Zostaw go, on kurwa pewniej idzie, niż ty stoisz!
Jakiś czas temu napisałem negatywną recenzję na temat pianisty, który w naszym kraju ma sporo entuzjastów. Wyraziłem się w sposób bardzo konstruktywny, choć przy tym dobitny i radykalny. Trzy godziny później przeczytałem na FB pod recenzją komentarz, Darek, przejrzyj na oczy. Po kilku minutach moderatorzy go zdjęli.
Moja babcia dzisiaj mnie prosi, żebym jej podała krem do twarzy. Jako, że jest chora i nie bardzo może wstawać z łóżka, ma też kilka tych różnych smarowideł przynoszę jej jeden ze słoiczków i pytam, czy to ten. A babcia mi na to odpowiada. Na tym kremie pisze Celia. Weś i przeczytaj etykietki, może znajdziesz. No chętnie bym przeczytała, ale niestety kremów jeszcze nie obrajlawiają. :-D
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
No niestety tego jest tyle, że nie dałabym rady, a przynajmniej nie na jeden ras. :-D Ale jakoś tam sobie poradziłyśmy. Babcia często zapomina, żem ślepa. Kiedyś mi kazała zapisywać recepte, a raczej nazwę leku i numer na kartce, ale zapisałam po prostu w notatniku w telefonie, a jeszcze innym razem szukałam białej filiżanki w niebieskie kwiatki. Dobrze, że kwiatki da się wyczuć to znalazłam. :-D
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
Kolega szedł z kijem i nagle na wysokości nóg łańcuch. Niewiele myśląc szybkim ruchem go przekroczył. Nagle wpadł w wykopany dół na coś miękkiego i słyszy: Ty skurrrwysynu! Okazało się, że spadł na plecy jakiegoś robotnika.
Męszczyźni zdradzają a kobiety są tylko wierne w literaturze.
Zabawne może, ale świadczy o pewnym poziomie rozsądku kolegi. :p -- (piecberg): Kolega szedł z kijem i nagle na wysokości nóg łańcuch. Niewiele myśląc szybkim ruchem go przekroczył. Nagle wpadł w wykopany dół na coś miękkiego i słyszy: Ty skurrrwysynu! Okazało się, że spadł na plecy jakiegoś robotnika.
Sławciu, Twoja historia rozbawiła mnie najbardziej z całego tego wątku, ale najbardziej rozśmieszyła mnie reakcja pana robotnika. Spodziewałabym się, że powie au, co to, co pan tu robi, ale ty skurwysynu?
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.