Ja nie lubię odkrzykiwać, bo potem wychodzi, że odkrzyknę siema, a tu druga osoba do tej pierwszzej krzyczy hej, także hmm, nie lubię krzyczeć jak ktoś do mnie nie krzyczy .
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Gorzej, jeśli ten ktoś chce dłuższej rozmowy i nie da się wywnioskować kto to. Pytać się... No troszkę głupio, a mówić na ty czy na pan... Czasem nie jest łatwo tak lawirować, żeby mówić bezosobowo :D
A bo to raz? Ktoś mógł mne widzieć jak byłęm maleńkim dzieckiem i potem mi dzień dobry i nie wiaomo. Nawet jak już zdecyduję się zapytać... I tak mi to niewiele daje i muszę udawać, że wszystko jest najs, albo i nie. ;D
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
Ja odkrzykuję jeśli ktoś do mnie powie po imieniu, lub kilka razy. Jeśli kogoś nie poznaję to najwzwyczajniej w świecie pytam się kim jest, lub czy się znamy. Oczywiście, jeśli zaczepi na dłuższą rozmowę.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Przyjechałam do pewnego pensjonatu, by poprowadzić szkolenia. Chcąc sie do nich przygotować, postanowiłam przyjechać już w niedzielę wieczorem. Zaraz po ulokowaniu swoich rzeczy w pokoju wyszłam na pogawędkę z właścicielem. W tym czasie jego córka uzupełniała braki w wyposażeniu. Kiedy weszłam do pokoju akurat przyniosła toaletowy papier i także rozpoczęłyśmy swobodną rozmowę. Okazało się, że jest ode mnie tylko trzy lata młodsza, przeszłyśmy na „ty”, nastrój był miły. Chcąc dostosować się do żartobliwego tonu konwersacji powiedziałam: – O. W moim przypadku przynajmniej zaoszczędzicie na świetle. Jako osoba zupełnie niewidoma go nie potrzebuję. Moja imienniczka uśmiechnęła się i w krótce się pożegnałyśmy. Nastała noc, a potem udałam się na śniadanie. W pewnym momencie, do mojego stolika podszedł właściciel i zagadnął: – Czyżbyś tak, jak ja w dzieciństwie, bała się spać przy zgaszonym świetle? Całą noc się paliło…
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.
A to historyjka, którą mi opowiedziała koleżanka. Cytuję.
Sytuacja miała miejsce kilka lat temu u mnie w domu. Siedzę ja sobie w pokoju, nagle wpada ojciec ze słoikiem w ręku i mi go daje. Pokazuje mi jego obwódkę tóż przy dnie. Tam na jej kawałku znajdowało się kilka kropek do złudzenia przypominających pismo brajla. No i tatuś myślał, że to coś jest w brajlu napisane i kazał mi to przeczytać. A ja zrobiłam z siebie idiotkę i powiedziałam, że tu wszędzie jest napisane albo a, albo czwarty punkt. A ojciec do mnie A ten czwarty punkt to co to jest? Wiele mnie kosztowało, żeby mu wyjaśnić, że takie kropki czasem występują na słoikach i nie mają nic wspólnego z brajlem. Ale chyba jednak nie do końca mi się to udało, bo on zaraz poszedł do sąsiada, który akurat u nas był i mu mówi, że ja powiedziałam, że na tym słoiku jest napisane a, czwarty punkt… Myślałam, że nie wyrobię.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.
Pewnego razu miałam za zadanie, wraz z koleżankami rozdawać ulotki. Nie chcąc być wykluczana z pełnienia obowiązków, postanowiłam dzielnie stawić czoła wyzwaniu. W pewnym momencie, gdy jedna z osób mi towarzyszących próbowała wręczyć kolorową reklamę jakiemuś Panu, on spojrzał na mnie wymownie, wskazał na mnie głową i powiedział: – Ja już dałem na tą Panią!
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.
oo nieee, słoik rozwala system, tak swoją drogą... Ludzie czasem myślą, że jak się nie widzi to się nie ma i poczucia czasu. wchodzę gdzieś na czat, witam się dobry wieczór, no taki styl mam, kto mnie zna to wie, i mówią mi, że jest południe. I zaraz się ktoś odzywa: No, ale on nie widzi. ;D ;D ;D i potem się musiałęm tumaczyć z tego, że to nie ma żadnego wpływu na moją percepcję czasu i że ja po prostu tak mówię.
Powiem Ci jedną rzecz dziewczyno. Tak mi się podobasz, że rwałbym CIę niczym trawę w STW
Mhm, znaczy ty nie zgasiłaś, czy ta pani poczuła jakiś rodzaj wyrzutu sumienia i postanowiła, że nie będzie oszczędzać na niewidomym i zostawiła ci? :D --Cytat (MonikaZarczuk): Przyjechałam do pewnego pensjonatu, by poprowadzić szkolenia. Chcąc sie do nich przygotować, postanowiłam przyjechać już w niedzielę wieczorem. Zaraz po ulokowaniu swoich rzeczy w pokoju wyszłam na pogawędkę z właścicielem. W tym czasie jego córka uzupełniała braki w wyposażeniu. Kiedy weszłam do pokoju akurat przyniosła toaletowy papier i także rozpoczęłyśmy swobodną rozmowę. Okazało się, że jest ode mnie tylko trzy lata młodsza, przeszłyśmy na „ty”, nastrój był miły. Chcąc dostosować się do żartobliwego tonu konwersacji powiedziałam: – O. W moim przypadku przynajmniej zaoszczędzicie na świetle. Jako osoba zupełnie niewidoma go nie potrzebuję. Moja imienniczka uśmiechnęła się i w krótce się pożegnałyśmy. Nastała noc, a potem udałam się na śniadanie. W pewnym momencie, do mojego stolika podszedł właściciel i zagadnął: – Czyżbyś tak, jak ja w dzieciństwie, bała się spać przy zgaszonym świetle? Całą noc się paliło…
Ona zostawiła pewnie z przyzwyczajenia, mało kto gasi komuś światło wychodząc, a ja nie miałam o tym pojęcia, że się świeci. To nie był jakiś bardzo późny wieczór.
Szanuję zdanie innych, co nie oznacza, że nie mogę mieć własnego.
This site uses cookies to enhance your experience.