Ja głosu swojego nie lubię także. Mówią mi, że ładny, ale przez niego też mnie ludzie nie postrzegają tak jak bym tego chciała i często błędnie.
3 likes
Ciągłego poczucia, że jeśli ktoś gada za ścianą, to na pewno o mnie i to negatywnie, względnie o rzeczach, które mnie bezpośrednio dotyczą - też negatywnie.
1 likes
Acha, jeszcze nie lubię moich różnorakich oporów przed nawiązywaniem, a co ważniejsze - utrzymywaniem nawiązanych kontaktów. Niby chciałabym być lubiana, mieć znajomych tu i tam, odwiedzać się, ale jednak sama wybitnie do tego nie dążę. I z jednej strony uznaję, że tak musi być, nie chcę nic robić na wysiłek, z przymusu, ale z drugiej - czasem boli.
Nienawiści do samego siebie. Często robię wszystko, żeby sobie zaszkodzić czy w relacjach z innymi ludźmi, czy mojemu zdrowiu, etc.
Edytowano
1 likes
Julitka: O essuuuu ja mam tak samo jak w pierwszym poście... :( Niby się nie przejmuję tym co gadają, ale zawsze taki stres i dysonans, że coś źle zrobiłem i teraz mnie cisną za plecami.
Z drugim też the same...
Z drugim też the same...
A ja nie, ja raczej bardziej z tymi kontaktami, Często ni chce mi się nawet podtrzymywać tych, co już je mam.
1 likes
Wiecznej obawy, że coś znowu robię czy mówię nie tak i znowu komuś nie dogodzę, znowu mnie uznają za chama, prostaka albo dziwoląga, która towarzyszy mi, już chyba na szczęście coraz mniej, w kontaktach zwłaszcza z ludźmi, których za dobrze nie znam i wiem, że nasz kontakt będzie w miarę stały.
2 likes
Nie lubię nadmiernej rozkminy dotyczącej doszukiwania się na siłę rzeczy, których w sobie nie lubię.
O, słusznie, ta pani jest bardzo irytująca i zabiera chęć do życia. Ale jest taka pociągająca...
2 likes
Kiedyś też tak miałam, ale od pewnego czasu się nie przejmóję rzeczami na które nie mam wpływu.
Nie lubię w sobie tego, że jak coś na komputerze źle wcisnę albo jak mi się zawiesza szybko się irytuję i rzucam przekleństwami mimo, że staram się nie przeklinać ostatnio.