Księga zażaleń
Back to Integracja Eltenowiczów#601 Julitka
Tak, oczekują tego. To jest ich język, tak są ukształtowane. Oczywiście niewszystkie. Więc jeśli facet przychodzi do mnie z problemem, staram się szukać rozwiązań, bo to jest jego język. A jeśli ja przyjdę do niego, oczekuję czegoś odwrotnego. Czy odrobina zrozumienia bez działania to zbyt duże wymaganie @pitew?
-- (Pitef):
Ja Ja Ja Ja! Ja mam! a to co tutaj ktoś już napisał odnośnie narzekania przez ludzi jaki to świat jest zły, też to znam. Mam wrażenie, gdyż dotyczy to 2 kobiet z kttórymi jestem blisko albo dość blisko, że to właśnie kobiety oczekują że chłop wysłucha, pogładzi po włosach, pomizia po pleckach poklepując współczująco co chwila i powie, że doskonale to rozumie. Ja słysząc narzekanie na coś, od razu staram się znaleźć jakiś pomysł, rozwiązanie, kompromis i sposób aby było lepiej. Nic bardziej mylnego! Kobity owe oczekują samego wysłuchania i przytaknięcia co jaką chwilę. Ehh.
--
#602 Pitef
Wiesz Julitko. Staram się to robić, ale takie są już pewne mechanizmy, które z nami przez życie idą. Tak jak Mustafa napisał. Kobiety bardziej emocjonalne, Mężczyźni bardziej zadaniowi i widać to wszędzie i praktycznie zawsze. Wyłączam oczywiście wszelkie dewiacje w kontekście kobieta się czuje facetem i odwrotnie oraz wyłączam powszechne zniewieścienie [o ile takie słowo jest] dzisiejszych mężczyzn.
#603 Julitka
Wydaje mi się @Mustafa, że jak przyjdzie czas na Ciebie, tj. na to, że świat zacznie Ci się walić, to radykalnie zmienisz zdanie.
Tak, nienawidzę ludzi, którzy narzekają, jednocześnie siedząc na przysłowiowej dupie, nie robiąc nic. Raz podnieśli palec, żeby coś zrobić, nie udało się, więc nie próbują dalej. Tego faktycznie nie znoszę.
Ale z drugiej strony raczej zbyt często nie piszę o tym w taki sposób, jak Ty.
To się nazywa empatia. Mogę powiedzieć, że mi się to nie podoba. Ba - wewnętrznie może mnie złościć, że życie nauczyło mnie twardości, zahartowało, nauczyło walczyć o swoje, bo mi nikt nie da. Nawet nie wiesz, jak bliscy siebie jesteśmy pod tym względem.
Ale to jest mój mechanizm obronny i z nim muszę walczyć, żeby chociaż trochę bardziej być człowiekiem.
Jedno to jest moja opinia na ten temat, drugie - co zrobię z nią w relacji do innych ludzi. Wieczne głaskanie po główce nie jest rozwiązaniem, ale nie jest nm też taka postawa, jaką prezentujesz.
#604 Julitka
Ale czy to źle, że tak jest?
-- (Pitef):
Wiesz Julitko. Staram się to robić, ale takie są już pewne mechanizmy, które z nami przez życie idą. Tak jak Mustafa napisał. Kobiety bardziej emocjonalne, Mężczyźni bardziej zadaniowi i widać to wszędzie i praktycznie zawsze. Wyłączam oczywiście wszelkie dewiacje w kontekście kobieta się czuje facetem i odwrotnie oraz wyłączam powszechne zniewieścienie [o ile takie słowo jest] dzisiejszych mężczyzn.
--
#605 Pitef
Nie umiem tego określić. Jest to zwyczajnie trudne i niekiedy problematyczne dla wielu znas tak po jednej jak i drugiej stronie. Jeżeli jestem świadkiem smutku/ ciężkich chwil czy jakiegoś Fuckupu w życiu mojej narzeczonej, to naturalnie chcę jej ulżyć, chcę jej pomóc i rozwiązać wszystkie, albo większość problemów. Jeśli mam ją miziać głaskać, poklepywać i walić oklepane jak kobyla żyć frazesy o tym, jak to ja ją rozumiem i jak to imi też jest źle, to zwyczajnie ciężko mi się w taką rolę wcielić.
#606 zywek
@pitef dziękuję Ci bardzo, mi dobrze mieć w sobie ten pierwiastek kobiety. :P
#607 Zuzler
Ja chyba was, chłopów, jednak nie rozumiem. Ktoś chce sobie z Wami pogadać, nie rząda, żebyście zaraz lecieli i pomagali, załatwiali za niego, tylko żebyście po prostu byl obok i słuchali, co ma do powiedzenia, a Was to mierzi? To nie wymaga od Was żadnej szczególnej aktywności poza byciem tu i teraz.
#608 Pitef
Pogadać można, jak najbardziej, jeszcze jak. Problem i dysonans pojawia się wtedy, gdy Wy, Kobiety macie z jakiegoś powodu żal do wszystkiego i wszystkich, generalnie do całego świata, a tym samym nie potrzebujecie konkretnego działania ze strony faceta. Facet jak wiadomo, jest bardzo często dużo bardziej konkretny i zdecydowany. Chyba wychodzi na to, że w takich przypadkach, jest to wada...
#609 Numernabis
Zuzler, bo to takie "MĘSKIE" ;)
Tylko jak przychodzi co do czego to kobieta bierze sprawy w swoje ręce, bo tak naprawdę to kobiety są odpornijsze na ból, stresy, wystarczyłoby jednemu z drugim kazać rodzić.. zresztą wystarczy poobserwować jak to ci PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI muszą iść na prosty zabieg, nie wspominając o operacji, a już nie daj boże do dentysty, albo na pobieranie krwi czy zastrzyk i wychodzi całe MĘSTWO.
#610 Pitef
A ja tam dla przykładu chciałbym się poddać takim stymulacjom elektrycznym i innym bodźcom, jakie muszą znosić kobitki podczas porodów. Nie oceniam, bo nie miałem okazji tego przeżyć. Każda kobieta i każdy mężczyzna ma inny próg bólu i inne rzeczy sprawiają nam inny ból. Prawdą jest, że kobiety niejednokrotnie potrafią być cholernie silne emocjonalnie i to to jest niewątpliwa zaleta.
#611 Zuzler
Pitefku, ale to nie musi być koniecznie to, o czym dosłownie kobieta do Ciebie mówi. Ona się może czuć po prostu do dupy ogólnie albo z powodu jednej z rzeczy, o której mówi, a ta reszta tak przy okazji.
#612 djsenter
Mordo, jedno nie wyklucza drugiego.
Można przytulić, pogłaskać, porozmawiać, a potem gdy emocje opadną, poszukać rozwiązań.
Zawsze mi tutejsza społeczność nakreślała, że nic nie jest czarno białe, więc ten.
#613 Pitef
Oj z autopsji mogę powiedzieć że to często nie chce tak działać jak tu piszesz. Mam prawie 6 lat związku, 3 lata narzeczeństwa, mieszkam, żyję, jem, śpię, robię różne inne rzeczy tylko z nią. Rozmów i wspierania wzajemnego mamy za sobą tyle, co z zakopanego do Gdańska albo Szczecina. Wiem, że dla wielu to jeszcze mało, ale cóż. Człowieczyna uczy się całe życie.
#614 daszekmdn
Aż się wypowiem, chociaż raczej nie wyłażę na świat ze swoimi przemyśleniami w takich sprawach no ale trudno.
Miałem w życiu taki czas, gdzie było totalnie przejebane mentalnie. Gdzie nie miałem siły nawet czasem zwlec się z łóżka. Wszystkie mądre głowy radziły mi tylko a zrób to zrób tamto, a to możesz spróbować tego. Inne zaś kwitowały krótkim "Skończ pierdolić!" "Znowu pieprzysz!" "Wiecznie Ci źle!" a później gdy to im walił się świat nagle nie pierdoliły i im już źle być mogło.
I wiecie czego tak na prawdę od nich tylko oczekiwałem? Aby ktoś był obok. Nie by dawał mi rady jak zmienić swoje życie. Tylko tego, by nie odczuwać rozdzierającej pustki.
Żalenie się to nie tylko chęć uzyskania porady. W momencie kiedy cała psychika odmawia zrobienia jakiegokolwiek kroku, rady są zbędne. Potrzebny jest bardziej człowiek, który trzydziesty raz wysłucha tego samego. Nie powie, że rozumie, nie powie, że mógłbym coś tam. Po prostu będzie, i jeśli to rozmowa nie wirtualna zwyczajnie chwyci Twoją dłoń i da Ci namiastkę ciepła, poczucie, że jeszcze jest i że ty jeszcze jesteś.
Nikt za nas nas nie odbuduje. Ludzie mogą tylko naprowadzać a co my z tym zrobimy, to już jest nasza sprawa, wola i rozsądek względem siły, która w nas została albo która musi się po prostu odrodzić.
Więc jak Was to wkurwia, po prostu, pójdźcie dalej z wyraźnym zaznaczeniem, że nie macie na to siły, by być przy drugim człowieku z problemem.
Niektórym bardzo łatwo jest oceniać drugiego, mówić, czego to on nie zrobił, jaki jest beznadziejny, albo jaki jest irytujący, ale warto czasem przeczytać głębiej.
Cest finis.
#615 Julitka
Powiedział ziomeczek, wypisując ten żal w Księdze Zażaleń. xd Faceci...
-- (Pitef):
Pogadać można, jak najbardziej, jeszcze jak. Problem i dysonans pojawia się wtedy, gdy Wy, Kobiety macie z jakiegoś powodu żal do wszystkiego i wszystkich, generalnie do całego świata, a tym samym nie potrzebujecie konkretnego działania ze strony faceta. Facet jak wiadomo, jest bardzo często dużo bardziej konkretny i zdecydowany. Chyba wychodzi na to, że w takich przypadkach, jest to wada...
--
#616 Julitka
Słuchaj, Pitew:
Z jakiegoś powodu Twoją wybranką jest kobieta.
Penis, pochwa, te sprawy.
Moderacjo, nie banować mnie, bo to jest post poglądowy.
No więc jedno ma penisa, drugie ma pochwę. W jakichś celach. I teraz jedno na drugiego nie najeżdża, że majtki musicie sobie inne kupować, że deska w klozecie potrzebna/niepotrzebna, że to, że tamto. Przykłady mi się skończyły. xd Po prostu z tym żyjecie.
Albo i nie żyjecie, bo bardziej nowocześnie dopasowujecie sobie to jakoś tam inaczej. Mówię to do ogółu społeczeństwa.
Więc skoro mamy zestawienie penisa i pochwy, na tej samej zasadzie mamy zestawienie męskiej i kobiecej percepcji.
I tak, jak w przypadku reformulacji wartości penisa i pochwy, tak w dzisiejszym świecie powoli zacierają się granice między męską i kobiecą percepcją.
Ale generalnie tak jest na razie, że dla tzw. większości społeczeństwa one są dwie.
I teraz, stosując moją banalną i zdecydowanie niezbyt trafną alegorię, można narzekać, że kobita nie ma penisa, albo też można nauczyć się z tym faktem żyć, dostosować się czasem, ugiąć itp.
#617 djsenter
Bierność raczej nie jest odpowiedzią na problemy, wybacz jeżeli źle zrozumiałem twoją wypowiedź.
#618 Numernabis
No to proponuję aktywność kiedy Cię jak pisałem łeb napierdala, albo po operacji napierdalają cię flaki.
Trochę prawdziwego życia i zakwilisz sopranem i wówczas może ktoś cię wysłucha.
#619 mustafa
Nic się nie zaciera. Niektórzy chcieliby, żeby się zatarło, bo równość ITD, ale świat ma to w dupie. Ziemia dalej kręci się w tą samą stronę, więc to czego by chciała ta lewa strona społeczeństwa tak na prawdę nic nie znaczy. A jeśli chodzi o szczegóły to tak jak mężczyzna raz drugi może się ugiąć, tak samo kobieta może uznać, że mężczyzna wie co robi i ma na celu jej dobro. Kiedyś jako dziecko powtarzałem bezmyślnie takie powiedzenie „Trzymajmy się ramy to się nie zesramy”, wtedy go nie rozumiałem, myślałem, że to jakaś śmieszna rymowanka, ale w tym kontekście ono chyba oddaje istotę rzeczy. Kobieta jest istotą emocjonalną i to jest ok, bo taka jest jej natura, ale mężczyzna chyba powinien być bardziej stoicki.
-- (Julitka):
Słuchaj, Pitew:
Z jakiegoś powodu Twoją wybranką jest kobieta.
Penis, pochwa, te sprawy.
Moderacjo, nie banować mnie, bo to jest post poglądowy.
No więc jedno ma penisa, drugie ma pochwę. W jakichś celach. I teraz jedno na drugiego nie najeżdża, że majtki musicie sobie inne kupować, że deska w klozecie potrzebna/niepotrzebna, że to, że tamto. Przykłady mi się skończyły. xd Po prostu z tym żyjecie.
Albo i nie żyjecie, bo bardziej nowocześnie dopasowujecie sobie to jakoś tam inaczej. Mówię to do ogółu społeczeństwa.
Więc skoro mamy zestawienie penisa i pochwy, na tej samej zasadzie mamy zestawienie męskiej i kobiecej percepcji.
I tak, jak w przypadku reformulacji wartości penisa i pochwy, tak w dzisiejszym świecie powoli zacierają się granice między męską i kobiecą percepcją.
Ale generalnie tak jest na razie, że dla tzw. większości społeczeństwa one są dwie.
I teraz, stosując moją banalną i zdecydowanie niezbyt trafną alegorię, można narzekać, że kobita nie ma penisa, albo też można nauczyć się z tym faktem żyć, dostosować się czasem, ugiąć itp.
--
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.
#620 mustafa
A to jest akurat pierdolenie.
Bo po pierwsze tylko kobiety mogą rodzić, więc tylko one wiedzą jaki to ból. Na pewno jest to ból, ale raz każdy ma inny próg bólu, dwa kobiety chroni oksytocyna. Podczas porodu jest wytwarzana raz jako środek przeciwbólowy, dwa uruchamia laktację. Teraz mamy tylko zeznania kobiet jeśli chodzi o to jak to boli i to, że ileś kobiet powiedziało, że bardzo, nie oznacza, że żaden mężczyzna by tego nie zniósł, co oczywiście i tak nie ma znaczenia bo nasze organizmy są inne i kobieta biologicznie jest do porodu przystosowana. A mężczyzna nie. Teraz dla kobiety jako tej „słabej płci” ogólnie każdy bodziec może wywoływać mocniejsze odczucie bólu niż u mężczyzny, (tutaj dywaguje trochę, ale tak naprawdę nie da się tego zmierzyć). Ja przykładowo leczenie kanałowe zęba robiłem bez znieczulenia i jeszcze się potrafiłem zdrzemnąć w trakcie, ale to jestem ja i nie ma to żadnego znaczenia. Biorąc pod uwagę tą emocjonalną naturę kobiet, o której pisaliśmy, mogłoby się okazać, że stres spowodował, że wszystko odczuwały x bardziej. Dla tego jak ja słyszę, że kobiety są takie silne, bo rodzą dzieci, i facet by takiego bólu nie wytrzymał to uśmiecham się z politowaniem, bo większość kobiet do głupiej plomby znieczulenie bierze. Nie mówiąc o tym, że bardzo dużo idzie teraz na łatwizne i załatwia sobie CC, tylko dla wygody, nie z konieczności. Nie biorąc pod uwagę dobra dziecka, więc jak zwykle zależy od przypadku.
-- (Numernabis):
Zuzler, bo to takie "MĘSKIE" ;)
Tylko jak przychodzi co do czego to kobieta bierze sprawy w swoje ręce, bo tak naprawdę to kobiety są odpornijsze na ból, stresy, wystarczyłoby jednemu z drugim kazać rodzić.. zresztą wystarczy poobserwować jak to ci PRAWDZIWI MĘŻCZYŹNI muszą iść na prosty zabieg, nie wspominając o operacji, a już nie daj boże do dentysty, albo na pobieranie krwi czy zastrzyk i wychodzi całe MĘSTWO.
--
Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.