Edited
No, ja tam kurtyny włączać przez 2 lata nie musiałem, bo miałem po prostu fizycznie spieprzoną matrycę. Obrazu nie było. Jak mi kto nie wierzył, to mówiłem, żeby se zobaczył na ekran, bo jest śnieg.
Jestem wykończona. Dom to wieczna inwestycja, ciągle trzeba coś robić. Nie mogę odpocząć, czuję kłucie w klatce piersiowej. A problemy w pracy jak były, tak są nadal.
Ojej, koniecznie odpocznij, bo może się to na zdrówku odbić. <3
B (Julitka):
Jestem wykończona. Dom to wieczna inwestycja, ciągle trzeba coś robić. Nie mogę odpocząć, czuję kłucie w klatce piersiowej. A problemy w pracy jak były, tak są nadal.
--
B (Julitka):
Jestem wykończona. Dom to wieczna inwestycja, ciągle trzeba coś robić. Nie mogę odpocząć, czuję kłucie w klatce piersiowej. A problemy w pracy jak były, tak są nadal.
--
Edited
Normalnie poczułam się źle, zlekceważona, hmmm... nie wiem, jak to określić. Od końca zeszłego roku starałam się o kursy w ośrodku w Laskach, w którym spędziłam 17 lat życia. Dzwoniłam do znajomej osoby, żeby dowiedzieć się o kursy, a ona pokierowała mnie do kogoś, kto miał mi w tym pomóc. Były rozmowy telefoniczne, wymiana wiadomości, zdjęcie z tym, co trzeba, wizyta u okulisty, pytania. Przed opuszczeniem ośrodka tyyyyyle mówili, że Laski pomagają absolwentom, że nie zostawiają swoich absolwentów, że jak będziemy potrzebowali pomocy, to możemy się do nich zgłaszać, że jesteśmy mile widziani i zawsze możemy przyjechać. Okazało się, że jednak nie ma takich kursów, bo zajęcia są tylko dla uczniów, pani od kursów jest na zwolnieniu i nie wiadomo, kiedy wróci, a tak poza tym, to nie przyjmują na zajęcia osób z zewnątrz. A ja myślałam, że będzie dobrze.
No w laskach, niestety, bywa różnie z tą gościnnością.
Najbardziej mnie śmieszy wysyłanie do każdego co święta jakichś listów albo maili, ale chyba tylko listy wysyłają z prośbą o kontakt.
Na przykład, aby do nich napisać po prostu jakiegoś maila. Kiedyś mi się nudziło i tego maila napisałem, to oczywiście nikt nie odpisał.
Najbardziej mnie śmieszy wysyłanie do każdego co święta jakichś listów albo maili, ale chyba tylko listy wysyłają z prośbą o kontakt.
Na przykład, aby do nich napisać po prostu jakiegoś maila. Kiedyś mi się nudziło i tego maila napisałem, to oczywiście nikt nie odpisał.
1 likes
A co to za kursy?
Laski są uprzejme tylko dla wybrańców, my się do nich nie zaliczamy.
-- (Monte):
Normalnie poczułam się źle, zlekceważona, hmmm... nie wiem, jak to określić. Od końca zeszłego roku starałam się o kursy w ośrodku w Laskach, w którym spędziłam 17 lat życia. Dzwoniłam do znajomej osoby, żeby dowiedzieć się o kursy, a ona pokierowała mnie do kogoś, kto miał mi w tym pomóc. Były rozmowy telefoniczne, wymiana wiadomości, zdjęcie z tym, co trzeba, wizyta u okulisty, pytania. Przed opuszczeniem ośrodka tyyyyyle mówili, że Laski pomagają absolwentom, że nie zostawiają swoich absolwentów, że jak będziemy potrzebowali pomocy, to możemy się do nich zgłaszać, że jesteśmy mile widziani i zawsze możemy przyjechać. Okazało się, że jednak nie ma takich kursów, bo zajęcia są tylko dla uczniów, pani od kursów jest na zwolnieniu i nie wiadomo, kiedy wróci, a tak poza tym, to nie przyjmują na zajęcia osób z zewnątrz. A ja myślałam, że będzie dobrze.
--
Laski są uprzejme tylko dla wybrańców, my się do nich nie zaliczamy.
-- (Monte):
Normalnie poczułam się źle, zlekceważona, hmmm... nie wiem, jak to określić. Od końca zeszłego roku starałam się o kursy w ośrodku w Laskach, w którym spędziłam 17 lat życia. Dzwoniłam do znajomej osoby, żeby dowiedzieć się o kursy, a ona pokierowała mnie do kogoś, kto miał mi w tym pomóc. Były rozmowy telefoniczne, wymiana wiadomości, zdjęcie z tym, co trzeba, wizyta u okulisty, pytania. Przed opuszczeniem ośrodka tyyyyyle mówili, że Laski pomagają absolwentom, że nie zostawiają swoich absolwentów, że jak będziemy potrzebowali pomocy, to możemy się do nich zgłaszać, że jesteśmy mile widziani i zawsze możemy przyjechać. Okazało się, że jednak nie ma takich kursów, bo zajęcia są tylko dla uczniów, pani od kursów jest na zwolnieniu i nie wiadomo, kiedy wróci, a tak poza tym, to nie przyjmują na zajęcia osób z zewnątrz. A ja myślałam, że będzie dobrze.
--
Niedość że mam problem z jednym z zębów, który nadaje się do kanałowego, to jeszcze drugi, po przeciwnej stronie paszczy zaczął mnie boleć. I teraz już rada jedz drugą stroną nie znajdzie zastosowania. :D
Mnie też to śmieszy. Moja mama tak wychwala Laski, mówi, że są takie wspaniałe, a ja od lat jej mówię, że tak nie jest. To kolejny przykład, że ja mam rację.
1 likes
To miały być kursy kulinarne i z czynności dnia codziennego, bo czuję, że jeszcze nie wszystko umiem, a rodzina nie bardzo umie mi przekazać to wszystko. (skrzypenka):
A co to za kursy?
Laski są uprzejme tylko dla wybrańców, my się do nich nie zaliczamy.
-- (Monte):
Normalnie poczułam się źle, zlekceważona, hmmm... nie wiem, jak to określić. Od końca zeszłego roku starałam się o kursy w ośrodku w Laskach, w którym spędziłam 17 lat życia. Dzwoniłam do znajomej osoby, żeby dowiedzieć się o kursy, a ona pokierowała mnie do kogoś, kto miał mi w tym pomóc. Były rozmowy telefoniczne, wymiana wiadomości, zdjęcie z tym, co trzeba, wizyta u okulisty, pytania. Przed opuszczeniem ośrodka tyyyyyle mówili, że Laski pomagają absolwentom, że nie zostawiają swoich absolwentów, że jak będziemy potrzebowali pomocy, to możemy się do nich zgłaszać, że jesteśmy mile widziani i zawsze możemy przyjechać. Okazało się, że jednak nie ma takich kursów, bo zajęcia są tylko dla uczniów, pani od kursów jest na zwolnieniu i nie wiadomo, kiedy wróci, a tak poza tym, to nie przyjmują na zajęcia osób z zewnątrz. A ja myślałam, że będzie dobrze.
--
--
A co to za kursy?
Laski są uprzejme tylko dla wybrańców, my się do nich nie zaliczamy.
-- (Monte):
Normalnie poczułam się źle, zlekceważona, hmmm... nie wiem, jak to określić. Od końca zeszłego roku starałam się o kursy w ośrodku w Laskach, w którym spędziłam 17 lat życia. Dzwoniłam do znajomej osoby, żeby dowiedzieć się o kursy, a ona pokierowała mnie do kogoś, kto miał mi w tym pomóc. Były rozmowy telefoniczne, wymiana wiadomości, zdjęcie z tym, co trzeba, wizyta u okulisty, pytania. Przed opuszczeniem ośrodka tyyyyyle mówili, że Laski pomagają absolwentom, że nie zostawiają swoich absolwentów, że jak będziemy potrzebowali pomocy, to możemy się do nich zgłaszać, że jesteśmy mile widziani i zawsze możemy przyjechać. Okazało się, że jednak nie ma takich kursów, bo zajęcia są tylko dla uczniów, pani od kursów jest na zwolnieniu i nie wiadomo, kiedy wróci, a tak poza tym, to nie przyjmują na zajęcia osób z zewnątrz. A ja myślałam, że będzie dobrze.
--
--
Najgorsze to chyba było to, że jak tam przyjechałam we wrześniu, to wszyscy byli tacy mili, a teraz poczułam się dosłownie kopnięta tam, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę.
Prawda jest taka, że jak sobie sam człowieku nie poradzisz, to nikt ci nie pomoże. Pracują na rzecz niewidomych do 24 roku życia, a potem kopa w cztery litery i radź sobie sam.
Monte, lepiej zainteresuj się kursami z Vis Maiora albo w Homerze w Bydgoszczy. Co prawda nie tylko kulinarne, ale za to podobno rzetelne.
2 likes
monte Nie jesteś jedyna, oni też postępują tak z innymi. Niby ten ośrodek taki super, itd., a wcale tak nie jest. Ja tylko czekam aż on upadnie. Serio. Bo widać że to zaraz wszystko runie
3 likes
Przestańcie jojczeć i idźcie się wziąć do roboty. Serio potrzebujecie tyflospecjalisty do nauczenia się wsadzania jajek do garnka?
Przykre.
Przykre.
5 likes
Na którym stopniu kursów kulinarnych uczą wsadzać jajka do garnka? Też chcę się tego nauczyć. Próbowałem, ale kuchenka jest za wysoko. Czy muszę wziąć taboret?