Pytanie do osób grających na gitarze. Jak uczycie się grać nowych piosenek? Chodzi mi o to jak odczytujecie te diagramy, bo wizualnie to wygląda zrozumiale, kreski pionowe, poziome i w odpowiednich miejscach cyferki, ale z gadaczem to już ogarnąć to nie jest tak łatwo.
Ja też ze słuchu. Na gitarze akompaniuję sobie lub innym i gram głównie akordami. Harmonizuję i transponuję sama.
Oo, lira korbowa fajna rzecz, ale faktycznie ciut drogie to to. Był, czy może jest nadal gość z Hiszpanii, który zrobił sobie coś jakby elektryczną lirę korbową z jakimiś dodatkami coby jeszcze więcej można było osiągnąć.
Oo, a to ciekawe,
zajrzę i poszukam zaraz.
A jeszcze co do instrumentów.
Od miesiąca posiadam swój własny bęben djembe.
Rytmów tradycyjnych uczę się z neta,
ale kilka razy na spotkaniach towarzyskich akompaniowałam też do piosenek.
Btw -
fajnie bębni się też z gitarką
Pozdrawiam
zajrzę i poszukam zaraz.
A jeszcze co do instrumentów.
Od miesiąca posiadam swój własny bęben djembe.
Rytmów tradycyjnych uczę się z neta,
ale kilka razy na spotkaniach towarzyskich akompaniowałam też do piosenek.
Btw -
fajnie bębni się też z gitarką
Pozdrawiam
Ja od 6 lat gram na gitarze, trzeci rok uczę się wokalu i emisji głosu, a od stycznia jeden z moich szalonych pomysłów, czyli wiolonczela. Nigdy w życiu nie miałem lekcji gry na gitarze i wszystko co umiem nauczyłem się z youtube i internetu. Nie widzę od 3 lat i pomaga mi to w nauce gry na instrumentach i ćwiczeniu słuchu muzycznego, ale cesze się, że jak zaczynałem uczyć się samemu gitary to widziałem. Śpiewu i wiolonczeli ucze się w takiej prywatnej szkole zwanej Yamaha. Oprócz tego lubię różnego rodzaju przeszkadzajki, mam japoński flet shakuhachi i chiński dizi, ale nie gram na nich za często. Lubię też pobawić się w komponowanie używając kontrolera midi i wirtualnych insturmentów.
Trochę śpiewam, trochę gram, trochę piosenki piszę. Mam dyplom z fortepianu i otarłam się niemal o dyplom ze śpiewu klasycznego. tak, tak, śpiewałam różne arie i pieśni, np. Pieśń Solwegii, którą do dzisiaj bardzo lubię.
Jestem sopranem, choć ostatnio może trochę mezosopranem. Obniżył mi się trochę głos. Pewnie wszystko jest, to znaczy byłoby do odzyskania, ale mam ważniejsze sprawy na głowie od odzyskania pięknego sopranu. A pochwalić się mogę, że sięgałam do B trzykreślnego.
Wow. A może Ci się skala w dół poszerzyła. Też mam dużą i nigdy nie umieli jednoznacznie określić jakim jestem głosem. A tych najwyższych flażoletowych dźwięków i tak się praktycznie nie używa. :)
To fprawda, że tych górnych dźwięków się nie używa. Teraz mam sskalę tak mniej więcej od E małego do E, może F dwókreślnego. To tak spokojnie, a jak się trochę wytężę, to od D do G.
I bardzo fajna skala.Tyż spora. :) Im rozleglejsza, tym niewygodniej dla strun głosowych.
Może i tak. Nigdy tak na to nie patrzyłam. Zawsze marzyłam mieć cztery oktawy jak Whitney Huiston.
Łysy na akustycznej i elektroakustycznej. Mam jeszcze elektryczną, ale od roku coś rzadko gram na niej.