Inne

motoryzacja

Started by mucha 391 posts last post 6 months ago Page 18 of 20

#341

Dobra, ale gdybyś zobaczył w kilkuletnim oplu jakieś dziury w podłodze, to co złego to nie ja. Może i tak, ale ople od zawsze korodowały do przesady.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#342

teraz z tą korozją to problem jest wszędzie, od opla, który faktycznie zawsze korodował po mercedesa

#343

No ale bez przesady.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#344

Tak teraz były tu u mnie rozmyślania pozytywne i totalnie negatywne, ale chodzi mi z nich o jedną rzecz. Czy jechał ktoś z was popularną beczką? Jak by ktoś nie wiedział chodzi mi o mercedesa w123. Były kiedyś, raczej sporo czasu temu w dobrych cenach? Fajnie było w środku? Można było wytrzymać pracę któregoś z dieslów?

#345

nie miałem z tym doczynienia. Ale mam wrażenie, że teraz stare dobre auta stały się strasznie drogie

#346

Ja wiele razy: stare pożądne auto z takim typowym klimatem lat 70 w środku i nawet specyficznym zapachem tego wszechobecnego skaju i dermy, ale jak na takie standardy jednocześnie bardzo wygodne i płynące po drodze. Niestety, właśnie dieslem 2 l jeździłem. No cichy to on nie był.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#347

Kiedyś miałem okazję przejechać się starszym mercem. Dla mnie był sporej wielkości, ale hyba nie była to beczka. Mało ze środka pamiętam, ale nawet wygodne i diesel całkiem fajnie chodził.

#348

Nie w124?
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#349 1 like

A w latach 90-tych mój ojciec wyremontował i stuningował garbusa starego. Poszerzane błotniki, poszerzane felgi, opony szerokie, biała tapicerka ze skóry sztucznej świni i brak zderzaków. Kolor coś pomiędzy fioletem, a różem. Wygląd taki na jaki pozwałały warunki, dostępność części i finanse. Teraz taki tuning to byłby pryszcz, a wtedy pamiętam jak żeśmy jeździli za silnikiem, bo stary ledwo rzęził. Palił ów wehikuł jak smok, często policja machała lizakiem, bynajmniej nie żeby się przypieprzyć do czegoś, ale zwyczajnie pooglądać, bo w tych czasach nieczęsto się podobne egzemplarze trafiały. Nawet o mało co nam go nie skradziono, ale złodzieje nie znaleźli odcięcia zapłonu. Po tej próbie kradzieży ojciec autko sprzedał.

#350

Wejdę tak se na temat busów i dostawczaków. Warto mieć coś takiego z japonii, jak Primastar? Jechał ktoś nim? Czy za samymi busami z tego kraju lepiej się nie rozglądać? W swoim gronie opinie warte uwagi, jak by ktoś u mnie potrzebował takie coś, czy lepiej nie warto mu polecać nic tego typu z tego kraju?

#351

nie miałe doczynienia z japońskimi busami. Ale wiem, że Fiaty Dukato każdy chwali

#352

Srucato, Już lepiej Mastera, a najlepiej Iveco.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#353

Lubię Iveco. Do czynienia miałem hyba z dwoma i nawet mi się podobało. Daily jak codzień, ale nie mogę se przypomnieć jednego autokaru, który nawet fajnie wyglądał. Masterem nie jechałem. Siedziałem w kilku innych, hyba to były scenic, traffic i espace.

#354

Movano też nie do zajechania, w prawdzie gniją jak poj...ane, ale jak jezdzi to do póki silnika nie wysra. Jak Iveco ci się podobają to w sumie więcej pytań nie mam, najlepsze dostawczaki ever.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#355

Ojciec kiedyś miał kultowego w niektórych kręgach VW T3. Służył jako dostawczak, bus i camper jednocześnie. Całe moje i brata dzieciństwo nim zjeździliśmy.

#356

@Misiek master i mowano to jedno i to samo jest

#357

Płyta pewnie tak, a buda? Opel zakręcił się w drógiej gieneracji, chociaż nie wiem, czy to już nie czasy cytryńskie i później stellantisowe.

#358

A sory. Dróga to jeszcze nie, w trzeciej po handlu francuzy uznały, że nie ma nic przeciwko robić na jednej płycie.

#359

Mucha ma racje, to to samo auto z innym logiem. Marolk sorry, ale tego polecić już raczej się nie da, chociaż Iveco jeszcze po moim bracie jeździ dalej w pewnej okolicznej firmie, z czego jestem w ciężkim szoku. Dwie bańki, jak nie lepiej napewno mu stuknęło. Auto z 1992 r. Jak usłyszałem nie wierzyłem, aż musiałem się przekonać i ciężki szok, poznałem go po niemal dwódziestu latach.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.

#360

CO masz do ducato? Mój wuj miał i sobie chwalił, też nim jeździłem i wszystko spoko, nic nietrzeszczy, nic nie świszczy, wszytko czyściutkie.
W123 mieliśmy kiedyś jeszcze, trochę ryczał o i telepał całym samochodem silnik jak zimny był.