Siema. Czy w dobrym stanie do 40000 warto kupić jakiegoś japończyka? Są jakieś kąkretne modele, które spory czas mogą jeszcze przetrwać? Nie mam na myśli jakiegoś przedziału roczników. Patrzeć lepiej na coś z innego kraju. W polsce coś dobrego znajdę, czy ciekawiej będzie rozejżeć się za jakąś ofertą z zagranicy?
No pewnie, tylko jak już znajdziesz coś konkretnego to sprawdź samochód na Autobazie i jego historię. Mimoże to płatne to chyba lepiej wiedzieć, niż później płakać. Oczywiście pytaj się właściciela o vin. W tej cenie możesz szukać już wszystkiego od Hondy, po Lexusa.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Spoko. Mamę interesują jakieś Volvo. Brać coś z sedanów, combi albo liftbacków? Znajdzie się jakiś powiedzmy mało awaryjny model? Dobrze coś wiedzieć, nawet jeżeli nic byśmy nie kupili, to komuś z grona coś na ich temat powiedzieć.
Tu ci nie pomogę, bo nie znam się na VV, zwłaszcza na nowych, ale jak byś chciał coś japońskiego tego typu to Najbardziej polecam Hondę Accort, ale też Toyotę Avensis
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
ciężkocokolwiek powiedzieć otych nowych samochodach bo w moim odczuciu motoryzacja się skończyła. Tak wiem gadam jak jakiś janusz ale taka prawda. Teraz auto ma wytrzymać swój okres czasu ale do 40000 jest mowa o autach mniej niż 10 lat posiadających
Chodzi mi nie o te najnowsze w dobrym stanie, a przy okazji żeby się w środku nie podśmiewali, że kupiłem najnowszego garbusa w takim a takim stanie z nie wiem, czy dobrym benzyniakiem. Sam się śmieję trochę, co za właśnie garbusa z 2001 kupił za ponad 6 koła. Uważam, że tak przepłacił. Żadnej elektryki z przodu, no może bagażnik elektryczny, no ale chciał się hyba pokazać, jakie to se niemieckie mini kupił i ja wolę też ze znajomym sprawdzić, co by nawet z czymś większym powiedzmy nie zrobił czegoś podobnego. Typek ponoć się z niego podśmiewał po cichu. Sam trochę się lałem.
Wiesz. Śmieszy mnie to, że w dobrym stanie kupisz Petecruisera z 2,4 pod machą, skura, pełna elektryka powiedzmy za około 4000. Mogło być jeszcze taniej, ale nie chcę kłamać. Aha rocznik bodajże 2003 i silnik diesel od Meśka.
Się za jakiś czas nad czymś pomyśli. Zdaje mi się, że te sprzęty to był przedkowidowy zakup. Aha. Ta cena amerykanca to z robocizną. Jeżeli pełna elektryka to do tego siedzenia i lusterka to sory skłamałem, bo nie wiedziałem. Elektryczne to tylko szyby.
Pomocy. Ja się troszku boję, ale jak by to było nie dla mnie to się spytam. Sporo czasu słyszę, że fajnie by było kupić jakąś baware x3. Cena gdzieś do 27 koła. Czy w dobrym stanie i z automatem znajdę coś? Ja o żadnym suvie nie myślę, tylko do podobnej ceny maks zastanawiam się bardziej nad jakąś Insignią jakieś 2 litry i nie do końca automat, ale mama pewnie wolałaby coś mieć z automatem. Gdzieś od 2011 za jakieś ople warto się brać, czy lepiej patrzeć na co innego?
Żadne rdzewiejące i gnijące Ople. Jezdziłem X3 co prawda w manualu i niestety w dieslu i ogólnie całkiem sympatyczne, wygodne i konfortowe autko. Pomyślał bym nad troszkę większym silnikiem, ale żaden automat.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.