Ja od września mam wiele doświadczeń w tym temacie, bo poszłam do masowego liceum. Czasem śmiesznych, czasem beznadziejnych. Zwykel ludzie chcą pomagać, tylko nie wiedzą jak. Słyszę to zdanie tyle razy, że już mi siętrochę nudzi. Bo ciągle im powtarzam, że argument "nie wiem, jak ci pomóc" działa tylko do momentu, w którym powtózę mu ze trzy razy, jak ma to robić. Bo jak ktoś mi to mówił we wrześniu, OK, jak w październiku, przeżyję. Ale w marcu? Nie da rady, argument już nie działa! Rzeczywiście, sporo osób nie wie, jak zagadać. Najlepsze sformułowanie to: nie wiem, jak mam się z tobą komunikować? No, można spróbować po polsku. Zwykle działa. Nie mówię, że zawsze, na przykład o siódmej rano, to nie, ale zwykle tak. xd. Myślę, że największy problem osób widzących, to wcale nie jest nieświadomość, tylko generalizowanie. Oni jednak cały czas nas biorą za taką jedną, wielką, zjednoczoną grupę ludzi. I to chodzi o wszystko. Jak niewidomy czegoś nie umie, to pewnie wszyscy tego nie umieją, jak ma dystans do siebie, to pewnie wszyscy mają. NIe prawda! Jedno i drugie. I często, jak już mają do czynienia z osobą niewidomą, to odsyłąją się do pomocy. Na zasadzie: idź jej pomóż, ona ma problem. Tyle, że nie przyjdzie im do głowy po prostu powiedzieć: Maja, daj troszkę w prawo, bo tam na środku coś stoi! Nie, oni muszą podejść, wyjaśnić, zapytać, gdzie idę, czy mi pomóc i tak dalej, a po tej całej historii okazuje się, że wystarczyło, żeby pomogli mi przejść w najlepszym miejscu. :d Na prawdę, najbardziej brakuje mi nie tolerancji, bo to już mam. Ludzie chcą ze mną gadać i tak dalej. Brakuje mi komunikacji. Bo ani się nie zapytają od razu, jak chcą coś wiedzieć, ani, jak sami coś wiedzą, to nie powiedzą normalnie, tylko się przez 10 minut zastanowią, jak to powiedzieć.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
bo ludziom nikt nie powiedział, że osobę niewidomą należy traktować normalnie. spotkałem się z przepraszaniem za to, że ktoś w mojej obecności zapytam mnie czy coś widziałem a następnie przepraszał, bo przecież ja nie mogłem widzieć.
Tak, ja też się z tym spotkałam. Zdarzają się takie sytuacje. Jak w zeszłym roku przszedł do nas na tyflo nowy nauczyciel, to na początku nas przepraszał, że mówi do nas coś tam, coś tam i wtrąca słowo widzicie. Ale dla nas to przecież normalne, że tak się mówi. :)
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Kolega ostatnio jechał z takim znajomym w trasę tirem. Wyjeżdżają z jakiegoś parkingu a typ do kolegi: "Looknij no sprawej czy nic nie jedzie" Kolega obraca głowę w prawą stronę, udając że spogląda przez okno, po czym mówi. "czysto"
A to mama też tak do mnie często mówiła, żebym jej sprawdziła, czy jakiś samochód nie jedzie z tyłu czy coś. :D
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
jeszcze w Łodzi to było. Wracałam z pracy i siedziałamw tramwaju za jakąs facetka. I spytalam jaki nr tramwaju bo mogłam w tym wypadku wsiadać w każdy ale chciałam się upewnić. A ona nato: poto masz gały żeby sobie zobaczyć. A ja na to jak bym miała to bym nie pytała. A ona się odwrócila pewnie chciała mnie zbluzgać ale w tym momencie usłyszałam tylko przepraszam panią i mi ten numer powiedziała.
Hahaha, dobre to jest. Moja babcia kiedyś widziała sytuację, jak na pytanie niewidomego o numer autobusu starsz apani zapytała: a co to ja, widzę?! To akurat nie było ze złością, czy czymś, tylko pewnie serio nie mogła dojrzeć, ale moja babcia mu ten numer powiedziała potem, śmiejąc się trochę z tej sytuacji.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
byłam na siłowni na zewnatrz na przeciwko tej siłowni jest plac zabaw jakaś dziewczynka wyviegła z placu zaaw i zaczeła na ławce ze mną gadać i w pewnym momencie mówi do mnie sory,ale, jak ty nie widoma jestes to ty sama jesz czy ktoś cie karmi sama się ubirasz czy ktoś cie ubiera, sama sie myjesz czy ktoś cie myje te y pytanaia powaliły mnie na łopatki d
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
No, niektórzy nie wiedzą, dlatego trzeba ich uświadamiać, jak spotykam jakieś dziecko do dziesiątego roku życia, to na spokojnie mu tłumacze jak to jest ale te starsze powinny wiedzieć.
Sygnatura to może być w sądzie. Sygnatura sprawy np. :P
Ale tym nie ma, co się przejmować, jakby się tak człowiek ciągle przejmował tym, co inni uważają na jego temat, to y zwariował, serio. No nie dajmy się zwariować.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę."
Anna Frankowska
This site uses cookies to enhance your experience.