Ciekawe i śmieszne sny.
Wróć do Inne#261 Monte
O matko. Ale sen.
#262 Tygrysica
No, trochę straszny.
#263 pates
Co ty czytasz?
#264 Monte
Może Agata czyta jakieś kryminały. :)
#265 Tygrysica
Co ja czytam, chyba nie ma wpływu na moje sny, bo czytam obyczauówkę na zmianę z fantasy.
#266 Monte
Tylko żartowałam. :)
#267 Tygrysica
Wiem, że żartowałaś. Zastanawiam się jednak, zupełnie na serio, co ma wpływ na nasze sny. mówią, że to, co przeżyliśmy w ciagu dnia. Ale skąd wziąłby się taki pociąg?
#268 Monte
Albo skąd wzięłyby się koty, skoro od kilku miesięcy nie mam już kota?
#269 Monte
Albo skąd wzięłoby się to, że dwa lata po moim pierwszym i jedynym locie samolotem, przyśniło mi się, że nim leciałam?
#270 pates
Sen z nie pamiętam dokładnie kiedy, ale warty wsumie zapisania.
Jest rok coś koło 1990, nie pytajcie skąt takie coś u mnie. W Łodzi, moim mieście rodzinnym dla niewiedzących formuje się pewna, nie wiem jak to nazwać. Sekta, grupa społeczna? Czarne łuski. Ludzie, którzy pod milionami przykrywek robią wiele rzeczy wydających się beznadziejnych, ale w gruncie rzeczy prowadzących do ostatecznego celu. Np, przestawienie znaku drogowego, podpalenie kosza na śmiecie, postrzelenie kogoś finalnie doprowadzi do uśmiercenia komendanta policji, taki przykładowy przykład.
W tym to czasie ja wracałem do domu. Jak i czemu, skoro mnie na świecie wtedy nie było, nie wiem. Ale akcja się zmieszała z książką Felix, Net i Nika. Ktoś zna?
W 2 części pojawił się teleporter, właściwie wehikół czasu. No i ja, siostra, ciocia, mama i kuzynka przez to coś przejeżdżaliśmy chyba fiatem grande punto notabenę faktycznie takie auto mieliśmy kilka lat temu. W trakcie podróży rozmawiamy o tym, że wciąganie kuzynki miejącej wtedy koło 7 8 lat, wciąganie jej w nasze brudne sprawki chyba teleport nie jest dobrym pomysłem.
Jakoś tam spór rozwiązaliśmy. Finalnie dojeżdżamy do domu. I tutaj wszystko robi się apsurdalne w 4 strony świata.
Po wejściu do domu, dom wyglądał wsumie jak zawsze, ułożenie mebli nawet podobne. W pokoju moim i siostry na tamte czasy stał sobie nieśmiertelny perkins i nasz stary komputer stacjonarny, dla kontrastu dodam, wyprodukowany może w 2002 albo 2004 roku? Nie wiem, musicie @Sanklip zapytać, generalnie jej pierwszy sprzęt.
Włączam sobie sprzęt, loguję się na klango bo wtedy jeszcze istniało w realu, taakie to były czasy. Informuję na blogu że jestem w domu, oczywiście data rok 1990, nie pamiętam miesiąca ani dnia, ale kiedyś pamiętałem.
Wszystko fajnie. Odwiedzam kilka klangowych grup. Była tam część nieistniejących w realu oraz takie, które z jakiegoś powodu wcześniej upadły, tutaj jeszcze istniały.
Ale teraz, moi drodzy czytelnicy, przechodzimy do sedna snu.
Wieczorkiem postanowiłem że dla upamiętnienia tego, że przeniosłem się w czasie, to zapiszę sobie datę obecną na owym perkinsiku stojącym na biureczku. Było to biurko z półką na klawiaturę, która też była kubek w kubek tak jak klawka od tego starego grata, dodam dla zainteresowanych.
No to zaczynamy pisać. Czy papier był wkręcony w machinę? Czy ja to robiłem, czy pojawił się podczas pisania, nie pamiętam.
No i uwaga. W momencie, w którym miałem postawić znak cyfry do domu wpadają żołnierze z czarnych łusek i wykręcają mi ręce grożąc, że jeśli napiszę datę to rozstrzelają nas!
Wtedy się obudziłem.
Nie wiem, co to miało właścfiwie być. Przypomniałem sobie o tym śnie podczas przeglądania archiwów z klangobloga gdzie był pobieżnie opisany, potem wyleciał ze łba i dzisiaj sobie go ponownie przytozyłem.
#271 MarOlk
Absurdalny sen. Śniły mi się dwa terminatory tzn ten Schwarzennegger czyli T-800 i ten płynny T-1000. Najpierw walczyły ze sobą, ale po czasie zrozumiały, że wylądowały w świecie bez Skynetu, bez Johna Connora, w którym nie miały co robić i z czym walczyć. Próbowały więc się jakoś zaadaptowac do życia, znaleść pracę itp.
#272 jaclawus
Apsurd do entej potęgi. Już dłuższy czas minął od nocy, której przyśniła mnie się wigilia. Jestem, jak to zwykle w Boże Narodzenie w domu rodzinnym, choinka stoi w miejscu, w którym zwykle stoi, jednak do domu wpada nie jeden, a kilku gwiazdorów z dość pokaźnych rozmiarów kartonem i krzyczą do mnie, żebym przyniósł nożyczki, gdyż za chwilę prezent się udusi. Przyniosłem największy nóż kuchenny, jaki mam u siebie. Słyszę: "tnij, bo się tam udusi!". Po otwarciu kartona wyskoczyła z niego sympatyczna niewiasta koło czterdziestki, 185 cm, w długich bląd włosach. Wiedziałem tylko, że miała naimię Maja. Wówczas obudziłem się i na cały blok zacząłem się drzeć "Maja! Maja! Dobrze, że któryś sąsiad nie wparował mnie opieprzać, czego się drę jak potępieniec po nocy. Spojrzałem na telefon i okazało się, że jest dokładnie 04:30 dnia 03 marca 2021.
#273 DJGraco
Ten wpis bardziej się nadaje do wątku o snach :D
#274 pates
Po prostu świetne.
#275 pajper
Mój mózg to jest ciekawy przypadek.
Śniło mi się, że ekolodzy zaczęli krytykować matematyków. Bo my różniczkujemy funkcje, a potem je tak zostawiamy. Nikt nie zastanawia się nad losem zróżniczkowanych funkcji, które są w ten sposób niszczone, a zróżniczkowane elementy są pozostawione bez żadnego nadzoru.
Dlatego wprowadzono ustawę, że po zróżniczkowaniu funkcji, jak już wykorzysta się różniczkę do czego się jej potrzebowało, należy na powrót ją scałkować.
A jak komuś powiedziałem, że to jest bez sensu, bo przecież funkcja jest tylko czymś na papierze, zaczął mnie wyzywać od niecałkowalnej funkcji eksponentialnej.
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
#276 Postukujacy
Śniło mi się dzisiaj, że miałem przygotować się do trudnej walki szermierczej na WF. Poszedłem do biblioteki takiej jaką mieliśmy w szkole, nawet personel był ten sam. I usiłowałem znaleźć odpowiedni miecz, ale wiele rzeczy mi nie pasowało, a to krótka rękojeść a to coś tam nie tak :D Zabawne po czasie wydaje się to szukanie mieczy wśród regałów pełnych książek.
#277 lalar123
No to ja miałem też ciekawy sen. Śniło mi się, że idę do kina, a tutaj miast filmu jakieś słuchowisko. Dziwiliśmy się z siostrą ogromnie ale cóż było radzić.
#278 Monte
Ostatnio śniło mi się, że umarłam i próbowałam dostać się do nieba po takiej wielkiej drabinie. Dostałam się tam i szukałam mojego narzeczonego, ale ktoś mi powiedział, że nie ma go tu, bo on jest na innym poziomie nieba. Więc zaczęłam wchodzić po innej drabinie na kolejny poziom, ale nie dotarłam na górę, tylko spadłam, ale tak, że nie znalazłam się na poprzednim poziomie, tylko zleciałam na sam dół aż do piekła i były tam takie warczące, wściekłe stwory, a ja czułam się przez nie zagrożona.
#279 daszekmdn
Siedzę sobie wygodnie w dobrze nagłośnionej sali. Fotele miękkie, kawa, ciasto. Na scenie ktoś znajomy bardzo ładnie śpiewa sobie jedną nutę aż tu nagle nienaturalny fałsz w instrumentach ale przede wszystkim w głosie. Jezu, umiesz tak wyciągać? Ale skoro umiesz to czemu to fałsz? Tym fałszem był budzący mnie wdzierający się po chamsku między sen a jawę komar latający nad moim uchem...
#280 Kat
Ja już ku***rwa nie wiem, czy moje sny są straszne, czy śmieszne. Ucieczka przed bombą atomową, to 1. Zabijanie przez Ruskich - kolejny. Z wtorku na środę - miałam umrzeć, a może właściwiej byłoby stwierdzić, że miałam zostać zebrana - za Dużo "Żniw śmierci" się naczytałam, czy coś. Z kolei ze środy na czwartek - moja 9-letnia córka była w drugiej ciąży. Ten ostatni bije na głowę na prawdę wszystko.
Strach zabija duszę.
Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie.
Stawię mu czoło.
Niech przejdzie po mnie i przeze mnie.
A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę.
Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja."
- Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("