Forum

Jak przekonać rodzinę i przyjaciół?

Postawy otoczenia

Previous 6 / 7 Next

Monte

#101 ·

Pomysł bardzo dobry. I rzeczywiście, wczoraj pisałam pod wpływem emocji, ale tak czy inaczej sytuacja nie jest ciekawa.
Give me a sign.

Julitka

#102 ·

1 likes
Ja wiem, jak się pisze pod wpływem emocji (kto mnie zna z czasów aktywniejszej moderacji wie, o co mi chodzi) i wcale to nie wyklucza, że pomysł jest w głowie od dłuższego czasu.
Takich decyzji nie wolno podejmować z godziny na godzinę.
No bo dobra - wyprowadzi się, nawet będzie miała gdzie zamieszkać. A dalej co?
1. Na jakie konto przychodzi renta i świadczenia i gdzie są od nich stosowne papiery?
a) Jeśli przeprowadzi się do innego miasta, trzeba zmienić adres w ZUS; czy wie, jak to zrobić? Ba - ja mówię o mieście, a każda zmiana adresu jest... zmianą adresu, także korespondencyjnego.
2. Gdzie są papiery dot. zdrowia wszelakiego, nie tylko - okulistycznego?
a) Jak już je znajdziemy i przeprowadzimy się do innego miasta, trzeba znaleźć nową poradnię i się do niej przepisać. Zbudować historię leczenia itp.
3. Czy wie, że adres meldunku (chociażby czasowego) prawdopodobnie też trzeba będzie zmienić?
4. Czy wie, że miejsc, w których będzie musiała zmienić adres zamieszkania, jest w opór i nie wszędzie, chociaż w przeważającej większości, da się to obsłużyć internetowo?
5. Czy jest w stanie używać narzędzi internetowych - bankowości elektronicznej, PUE ZUS, EPuap, MObywatela, SOW, może podpisu kwalifikowanego tak, żeby nie musieć polegać na pomocy widzących 24/7, tylko 1/30? Dni?
6. Czy jak się przeprowadzi, będzie umiała trafić do śmietnika, po bułki, na pocztę po odbiór awizo?
7. Czy wie, jak wyprać sobie ciuchy, chociażby w stopniu podstawowym?
a) Czy jest w stanie je dopasować tak, by się samodzielnie ubrać dobrze kolorystycznie?
7. Czy wie, jak posprzątać mieszkanie, chociażby w stopniu podstawowym?
8. Czy będzie w stanie zwrócić się do odpowiednich jednostek po pomoc w razie awarii hydraulicznej, gazowej czy elektrycznej? Nie mówię o samodzielnych naprawach, to co innego.
9. Czy ma jakiś kapitał początkowy w postaci poduszki finansowej na wypadek, gdyby pracy nie było, a za jedzenie i za czynsz płacić trzeba? Bo dopiero jak się samemu zaczyna mieszkać, zdaje sobie człowiek sprawę, ile to realnie kosztuje.
10. Czy jest gotowa na przyjęcie wszystkich psychicznych konsekwencji z zamieszkiwania bez nikogo innego w mieszkaniu? Ja nie mówię o osobach, które "pomogą" - ja mówię o momencie, w którym nie ma do kogo otworzyć ust. To jest problem zarówno widzących, jak i niewidomych i jeśli taka niezależna osoba decyduje się zamieszkać sama, to musi sobie jakoś poradzić z psychicznymi tego konsekwencjami.

To nie są oczywiście wszystkie kwestie; liznęłam dopiero czubek góry lodowej.

I żeby była jasność: Nie punktuję wszystkich tych rzeczy, żeby postawić jakieś "ale". Nie jestem tu po to, żeby zniechęcać, wręcz przeciwnie. Ale wszystko z głową. Owszem, czasem takie radykalne cięcie jest po prostu konieczne. Ale nie wydaje mi się, by w większości naszych przypadków tutaj, na Eltenie, taka sytuacja zaistniała. A jeśli nie ma tak alarmującej sytuacji, to warto takie rzeczy faktycznie powoli, spokojnie planować, żeby potem się nie obudzić z ręką w nocniku.
A to dlatego, żeby chociaż zachaczyć o temat główny, że jak już się zdecydujemy na niezależność, to nagle może się okazać, że chociaż na jakiś czas rodzina się odetnie w myśl zasady "Chciałeś/aś sam se radzić, to sam se radź". I nagle tej pomocy może w ogóle nie być. Jeśli relacja jest w jakikolwiek sposób normalna, to z czasem się to powinno unormować, jeśli w ogóle wystąpi, ale jednak warto mieć na uwadze taki scenariusz, którego nikomu nie życzę.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Monte

#103 ·

Rozumiem, o czym piszesz i dobrze radzisz. Tak po prawdzie, to nie bardzo mam do kogo się zwrócić i porozmawiać o przeprowadzce, to znaczy kilka osób bym miała, ale z niewieloma rozmawiałam na ten temat.
Give me a sign.

Julitka

#104 ·

Wiem, o czym piszesz. Ale jeśli chcesz poradzić się osoby, która ma to za sobą, to możesz napisać do mnie.
-- (Monte):
Rozumiem, o czym piszesz i dobrze radzisz. Tak po prawdzie, to nie bardzo mam do kogo się zwrócić i porozmawiać o przeprowadzce, to znaczy kilka osób bym miała, ale z niewieloma rozmawiałam na ten temat.
--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

mustafa

#105 ·

Przesadzasz.
Nie ma już obowiązku meldunkowego. Nigdzie nie zmieniałem adresu zamieszkania. To nie jest pierwsza rzecz, którą robisz po przeprowadzce. Mieszkałaby też chyba z nażeczonym, więc kolejne kilka rzeczy o których akurat wspomniałaś by odpadło, bo jednak chyba by miała do kogo tą buzie otworzyć. W razie w też jakąś awarię by ogarnęli wspólnie. Jednocześnie miałaby poniekąd przymus nauczenia się sprzątania i ogarniania tych codziennych rzeczy jak te bułki. Proponuję nie zniechęcać, bo akurat podałaś takie absurdy, które w głowie osoby która dopiero ma zamiar coś zmienić w swoim życiu mogą urosnąć do ekstremalnych, niepokonywalnych przeszkód.

-- (Julitka):
Ja wiem, jak się pisze pod wpływem emocji (kto mnie zna z czasów aktywniejszej moderacji wie, o co mi chodzi) i wcale to nie wyklucza, że pomysł jest w głowie od dłuższego czasu.
Takich decyzji nie wolno podejmować z godziny na godzinę.
No bo dobra - wyprowadzi się, nawet będzie miała gdzie zamieszkać. A dalej co?
1. Na jakie konto przychodzi renta i świadczenia i gdzie są od nich stosowne papiery?
a) Jeśli przeprowadzi się do innego miasta, trzeba zmienić adres w ZUS; czy wie, jak to zrobić? Ba - ja mówię o mieście, a każda zmiana adresu jest... zmianą adresu, także korespondencyjnego.
2. Gdzie są papiery dot. zdrowia wszelakiego, nie tylko - okulistycznego?
a) Jak już je znajdziemy i przeprowadzimy się do innego miasta, trzeba znaleźć nową poradnię i się do niej przepisać. Zbudować historię leczenia itp.
3. Czy wie, że adres meldunku (chociażby czasowego) prawdopodobnie też trzeba będzie zmienić?
4. Czy wie, że miejsc, w których będzie musiała zmienić adres zamieszkania, jest w opór i nie wszędzie, chociaż w przeważającej większości, da się to obsłużyć internetowo?
5. Czy jest w stanie używać narzędzi internetowych - bankowości elektronicznej, PUE ZUS, EPuap, MObywatela, SOW, może podpisu kwalifikowanego tak, żeby nie musieć polegać na pomocy widzących 24/7, tylko 1/30? Dni?
6. Czy jak się przeprowadzi, będzie umiała trafić do śmietnika, po bułki, na pocztę po odbiór awizo?
7. Czy wie, jak wyprać sobie ciuchy, chociażby w stopniu podstawowym?
a) Czy jest w stanie je dopasować tak, by się samodzielnie ubrać dobrze kolorystycznie?
7. Czy wie, jak posprzątać mieszkanie, chociażby w stopniu podstawowym?
8. Czy będzie w stanie zwrócić się do odpowiednich jednostek po pomoc w razie awarii hydraulicznej, gazowej czy elektrycznej? Nie mówię o samodzielnych naprawach, to co innego.
9. Czy ma jakiś kapitał początkowy w postaci poduszki finansowej na wypadek, gdyby pracy nie było, a za jedzenie i za czynsz płacić trzeba? Bo dopiero jak się samemu zaczyna mieszkać, zdaje sobie człowiek sprawę, ile to realnie kosztuje.
10. Czy jest gotowa na przyjęcie wszystkich psychicznych konsekwencji z zamieszkiwania bez nikogo innego w mieszkaniu? Ja nie mówię o osobach, które "pomogą" - ja mówię o momencie, w którym nie ma do kogo otworzyć ust. To jest problem zarówno widzących, jak i niewidomych i jeśli taka niezależna osoba decyduje się zamieszkać sama, to musi sobie jakoś poradzić z psychicznymi tego konsekwencjami.

To nie są oczywiście wszystkie kwestie; liznęłam dopiero czubek góry lodowej.

I żeby była jasność: Nie punktuję wszystkich tych rzeczy, żeby postawić jakieś "ale". Nie jestem tu po to, żeby zniechęcać, wręcz przeciwnie. Ale wszystko z głową. Owszem, czasem takie radykalne cięcie jest po prostu konieczne. Ale nie wydaje mi się, by w większości naszych przypadków tutaj, na Eltenie, taka sytuacja zaistniała. A jeśli nie ma tak alarmującej sytuacji, to warto takie rzeczy faktycznie powoli, spokojnie planować, żeby potem się nie obudzić z ręką w nocniku.
A to dlatego, żeby chociaż zachaczyć o temat główny, że jak już się zdecydujemy na niezależność, to nagle może się okazać, że chociaż na jakiś czas rodzina się odetnie w myśl zasady "Chciałeś/aś sam se radzić, to sam se radź". I nagle tej pomocy może w ogóle nie być. Jeśli relacja jest w jakikolwiek sposób normalna, to z czasem się to powinno unormować, jeśli w ogóle wystąpi, ale jednak warto mieć na uwadze taki scenariusz, którego nikomu nie życzę.

--
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Julitka

#106 ·

Nie zgodzimy się tu. Ja, gdybym więcej rzeczy ogarnęła wcześniej, uniknęłabym wiele niepotrzebnego stresu. A i tak uznaję się za osobę, że tak powiem, ogólnie ogarniętą. A obowiązek meldunkowy owszem, jest. Można zameldować się czasowo lub nie zmieniać adresu zameldowania z domu rodzinnego, ale trzeba to zrobić świadomie. Mustafo, czy Ty przypadkiem np. 2 razy za śmieci nie płacisz?
-- (mustafa):
Przesadzasz.
Nie ma już obowiązku meldunkowego. Nigdzie nie zmieniałem adresu zamieszkania. To nie jest pierwsza rzecz, którą robisz po przeprowadzce. Mieszkałaby też chyba z nażeczonym, więc kolejne kilka rzeczy o których akurat wspomniałaś by odpadło, bo jednak chyba by miała do kogo tą buzie otworzyć. W razie w też jakąś awarię by ogarnęli wspólnie. Jednocześnie miałaby poniekąd przymus nauczenia się sprzątania i ogarniania tych codziennych rzeczy jak te bułki. Proponuję nie zniechęcać, bo akurat podałaś takie absurdy, które w głowie osoby która dopiero ma zamiar coś zmienić w swoim życiu mogą urosnąć do ekstremalnych, niepokonywalnych przeszkód.

-- (Julitka):
Ja wiem, jak się pisze pod wpływem emocji (kto mnie zna z czasów aktywniejszej moderacji wie, o co mi chodzi) i wcale to nie wyklucza, że pomysł jest w głowie od dłuższego czasu.
Takich decyzji nie wolno podejmować z godziny na godzinę.
No bo dobra - wyprowadzi się, nawet będzie miała gdzie zamieszkać. A dalej co?
1. Na jakie konto przychodzi renta i świadczenia i gdzie są od nich stosowne papiery?
a) Jeśli przeprowadzi się do innego miasta, trzeba zmienić adres w ZUS; czy wie, jak to zrobić? Ba - ja mówię o mieście, a każda zmiana adresu jest... zmianą adresu, także korespondencyjnego.
2. Gdzie są papiery dot. zdrowia wszelakiego, nie tylko - okulistycznego?
a) Jak już je znajdziemy i przeprowadzimy się do innego miasta, trzeba znaleźć nową poradnię i się do niej przepisać. Zbudować historię leczenia itp.
3. Czy wie, że adres meldunku (chociażby czasowego) prawdopodobnie też trzeba będzie zmienić?
4. Czy wie, że miejsc, w których będzie musiała zmienić adres zamieszkania, jest w opór i nie wszędzie, chociaż w przeważającej większości, da się to obsłużyć internetowo?
5. Czy jest w stanie używać narzędzi internetowych - bankowości elektronicznej, PUE ZUS, EPuap, MObywatela, SOW, może podpisu kwalifikowanego tak, żeby nie musieć polegać na pomocy widzących 24/7, tylko 1/30? Dni?
6. Czy jak się przeprowadzi, będzie umiała trafić do śmietnika, po bułki, na pocztę po odbiór awizo?
7. Czy wie, jak wyprać sobie ciuchy, chociażby w stopniu podstawowym?
a) Czy jest w stanie je dopasować tak, by się samodzielnie ubrać dobrze kolorystycznie?
7. Czy wie, jak posprzątać mieszkanie, chociażby w stopniu podstawowym?
8. Czy będzie w stanie zwrócić się do odpowiednich jednostek po pomoc w razie awarii hydraulicznej, gazowej czy elektrycznej? Nie mówię o samodzielnych naprawach, to co innego.
9. Czy ma jakiś kapitał początkowy w postaci poduszki finansowej na wypadek, gdyby pracy nie było, a za jedzenie i za czynsz płacić trzeba? Bo dopiero jak się samemu zaczyna mieszkać, zdaje sobie człowiek sprawę, ile to realnie kosztuje.
10. Czy jest gotowa na przyjęcie wszystkich psychicznych konsekwencji z zamieszkiwania bez nikogo innego w mieszkaniu? Ja nie mówię o osobach, które "pomogą" - ja mówię o momencie, w którym nie ma do kogo otworzyć ust. To jest problem zarówno widzących, jak i niewidomych i jeśli taka niezależna osoba decyduje się zamieszkać sama, to musi sobie jakoś poradzić z psychicznymi tego konsekwencjami.

To nie są oczywiście wszystkie kwestie; liznęłam dopiero czubek góry lodowej.

I żeby była jasność: Nie punktuję wszystkich tych rzeczy, żeby postawić jakieś "ale". Nie jestem tu po to, żeby zniechęcać, wręcz przeciwnie. Ale wszystko z głową. Owszem, czasem takie radykalne cięcie jest po prostu konieczne. Ale nie wydaje mi się, by w większości naszych przypadków tutaj, na Eltenie, taka sytuacja zaistniała. A jeśli nie ma tak alarmującej sytuacji, to warto takie rzeczy faktycznie powoli, spokojnie planować, żeby potem się nie obudzić z ręką w nocniku.
A to dlatego, żeby chociaż zachaczyć o temat główny, że jak już się zdecydujemy na niezależność, to nagle może się okazać, że chociaż na jakiś czas rodzina się odetnie w myśl zasady "Chciałeś/aś sam se radzić, to sam se radź". I nagle tej pomocy może w ogóle nie być. Jeśli relacja jest w jakikolwiek sposób normalna, to z czasem się to powinno unormować, jeśli w ogóle wystąpi, ale jednak warto mieć na uwadze taki scenariusz, którego nikomu nie życzę.

--
--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

mustafa

#107 ·

No to o tym mówię, niby obowiązek jakiś jest, ale jak go nie dopełnisz to nie ma kar no i nie musi się pokrywać z faktycznym miejscem twojego zamieszkania. Dlatego piszę, nie stresuj dziewczyny, bo to nie jest priorytetowa rzecz, o której powinna myśleć. Nie, nie płacę podwójnie, u rodziców w gminie jest jakaś ulga dla niepełnosprawnych więc z niej korzystają, bo i tak mnie tam nie ma xd, a ja w Krk płacę normalnie.

-- (Julitka):
Nie zgodzimy się tu. Ja, gdybym więcej rzeczy ogarnęła wcześniej, uniknęłabym wiele niepotrzebnego stresu. A i tak uznaję się za osobę, że tak powiem, ogólnie ogarniętą. A obowiązek meldunkowy owszem, jest. Można zameldować się czasowo lub nie zmieniać adresu zameldowania z domu rodzinnego, ale trzeba to zrobić świadomie. Mustafo, czy Ty przypadkiem np. 2 razy za śmieci nie płacisz?
-- (mustafa):
Przesadzasz.
Nie ma już obowiązku meldunkowego. Nigdzie nie zmieniałem adresu zamieszkania. To nie jest pierwsza rzecz, którą robisz po przeprowadzce. Mieszkałaby też chyba z nażeczonym, więc kolejne kilka rzeczy o których akurat wspomniałaś by odpadło, bo jednak chyba by miała do kogo tą buzie otworzyć. W razie w też jakąś awarię by ogarnęli wspólnie. Jednocześnie miałaby poniekąd przymus nauczenia się sprzątania i ogarniania tych codziennych rzeczy jak te bułki. Proponuję nie zniechęcać, bo akurat podałaś takie absurdy, które w głowie osoby która dopiero ma zamiar coś zmienić w swoim życiu mogą urosnąć do ekstremalnych, niepokonywalnych przeszkód.

-- (Julitka):
Ja wiem, jak się pisze pod wpływem emocji (kto mnie zna z czasów aktywniejszej moderacji wie, o co mi chodzi) i wcale to nie wyklucza, że pomysł jest w głowie od dłuższego czasu.
Takich decyzji nie wolno podejmować z godziny na godzinę.
No bo dobra - wyprowadzi się, nawet będzie miała gdzie zamieszkać. A dalej co?
1. Na jakie konto przychodzi renta i świadczenia i gdzie są od nich stosowne papiery?
a) Jeśli przeprowadzi się do innego miasta, trzeba zmienić adres w ZUS; czy wie, jak to zrobić? Ba - ja mówię o mieście, a każda zmiana adresu jest... zmianą adresu, także korespondencyjnego.
2. Gdzie są papiery dot. zdrowia wszelakiego, nie tylko - okulistycznego?
a) Jak już je znajdziemy i przeprowadzimy się do innego miasta, trzeba znaleźć nową poradnię i się do niej przepisać. Zbudować historię leczenia itp.
3. Czy wie, że adres meldunku (chociażby czasowego) prawdopodobnie też trzeba będzie zmienić?
4. Czy wie, że miejsc, w których będzie musiała zmienić adres zamieszkania, jest w opór i nie wszędzie, chociaż w przeważającej większości, da się to obsłużyć internetowo?
5. Czy jest w stanie używać narzędzi internetowych - bankowości elektronicznej, PUE ZUS, EPuap, MObywatela, SOW, może podpisu kwalifikowanego tak, żeby nie musieć polegać na pomocy widzących 24/7, tylko 1/30? Dni?
6. Czy jak się przeprowadzi, będzie umiała trafić do śmietnika, po bułki, na pocztę po odbiór awizo?
7. Czy wie, jak wyprać sobie ciuchy, chociażby w stopniu podstawowym?
a) Czy jest w stanie je dopasować tak, by się samodzielnie ubrać dobrze kolorystycznie?
7. Czy wie, jak posprzątać mieszkanie, chociażby w stopniu podstawowym?
8. Czy będzie w stanie zwrócić się do odpowiednich jednostek po pomoc w razie awarii hydraulicznej, gazowej czy elektrycznej? Nie mówię o samodzielnych naprawach, to co innego.
9. Czy ma jakiś kapitał początkowy w postaci poduszki finansowej na wypadek, gdyby pracy nie było, a za jedzenie i za czynsz płacić trzeba? Bo dopiero jak się samemu zaczyna mieszkać, zdaje sobie człowiek sprawę, ile to realnie kosztuje.
10. Czy jest gotowa na przyjęcie wszystkich psychicznych konsekwencji z zamieszkiwania bez nikogo innego w mieszkaniu? Ja nie mówię o osobach, które "pomogą" - ja mówię o momencie, w którym nie ma do kogo otworzyć ust. To jest problem zarówno widzących, jak i niewidomych i jeśli taka niezależna osoba decyduje się zamieszkać sama, to musi sobie jakoś poradzić z psychicznymi tego konsekwencjami.

To nie są oczywiście wszystkie kwestie; liznęłam dopiero czubek góry lodowej.

I żeby była jasność: Nie punktuję wszystkich tych rzeczy, żeby postawić jakieś "ale". Nie jestem tu po to, żeby zniechęcać, wręcz przeciwnie. Ale wszystko z głową. Owszem, czasem takie radykalne cięcie jest po prostu konieczne. Ale nie wydaje mi się, by w większości naszych przypadków tutaj, na Eltenie, taka sytuacja zaistniała. A jeśli nie ma tak alarmującej sytuacji, to warto takie rzeczy faktycznie powoli, spokojnie planować, żeby potem się nie obudzić z ręką w nocniku.
A to dlatego, żeby chociaż zachaczyć o temat główny, że jak już się zdecydujemy na niezależność, to nagle może się okazać, że chociaż na jakiś czas rodzina się odetnie w myśl zasady "Chciałeś/aś sam se radzić, to sam se radź". I nagle tej pomocy może w ogóle nie być. Jeśli relacja jest w jakikolwiek sposób normalna, to z czasem się to powinno unormować, jeśli w ogóle wystąpi, ale jednak warto mieć na uwadze taki scenariusz, którego nikomu nie życzę.

--
--

--
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Zuzler

#108 ·

Edited
Akurat dokumentację medyczną da się wydobyć samodzielnie, nawet niekoniecznie za to płacąc, po prostu prosząc o to w odpowiedniej przychodni/szpitalu/gabinecie i też nikt nie każe tego robić tu i teraz. Problemem jest ewentualne wyciągnięcie z domu rodzinnego swoich wszelkich papierów, które mogłyby tam zostać, a człowiek by sobie tego nie życzył. Tylko akurat to i ze wzrokiem, a bez współpracy rodziny, nie musi być rzeczą prostą. Pytanie też, czy to z kolei konieczne. Było nie było, dokumentacja medyczna nie bieżąca nie jest zazwyczaj towarem pierwszej potrzeby.
Zmiana adresu jest na pewno przydatna, jeśli masz ochotę jako niepełnosprawny pokorzystać z uprawnień, wsparcia czy innych urzędowych kwestii, które należą się osobom zamieszkującym w danej gminie/powiecie/mieście. Adres korespondencyjny? Tak, warto, a wręcz trzeba ostatecznie zmienić, ale nawet fizycznie w ZUS czy innym urzędzie będzie to jeden mały formularz, który można złożyć jednocześnie z ewentualnym wnioskiem o zmianę konta do wpłat, jeśli jeszcze nie zostało to zrobione. Zresztą obie te rzeczy, przynajmniej w ZUS, da się zrobić elektronicznie.
Orzeczenia, dowód osobisty, wszelkie dokumenty dotyczące przyznania jakiegoś świadczenia, karty bankomatowe, paszport (jeśli jest), Legitymację Osoby Niepełnosprawnej, papiery dokumentujące wykształcenie i zatrudnienie (jeśli było/jest), dokumentacja dotycząca bieżącego leczenia i szczepień (w razie czego do wydobycia z odpowiedniej placówki, jeśli w ogóle będzie to potrzebne) - to wszystko bezwzględnie musi znaleźć się w Twoim posiadaniu i wyjechać z Tobą. Karta parkingowa, jeśli masz, również, bo, z tego co wiem, jeśli ktoś z niej korzysta, a Ciebie tak naprawdę w pojeździe nie ma, to mandat nie trafi do używającego, tylko do Ciebie, jako właściciela karty, który udostępnia ją bezprawnie osobom trzecim.

Zuzler

#109 ·

Julito, swoją drogą, czy Ty jednak nie mylisz meldunku z pobytem stałym?

Julitka

#110 ·

Nie wiem, czym określasz pobyt stały. Ja znam 3 terminy: meldunek stały, meldunek czasowy (max rok) i adres zamieszkania, który z powyższymi nie musi mieć wiele wspólnego, a jednak warto wziąć pod uwagę ich chociażby częściowe połączenie, np. w formie meldunku czasowego, ze względu na wspomniane uprawnienia w stylu darmowych lub częściowo odpłatnych taksówek. W Warszawie to musi być albo meldunek, bodajże wręcz stały, albo też potwierdzenie rozliczania tu podatków.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Julitka

#111 ·

Mówisz, Zuzler, że "dokumentację da się wydobyć w szpitalu lub przychodni. Pewnie, da się. :) Tylko trzeba mieć czas, odwagę, może osobę, która z nami pojedzie, jeśli nie mamy potencjału, by zrobić to sami. A ja, na początku swojej drogi, nie miałabym takowego, mimo że byłam chyba w dużo korzystniejszej od Monte sytuacji.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Julitka

#112 ·

Mustafa, no widzisz, a wystarczyłoby, gdybyś się u rodziców wypisał ze śmieci. Przynajmniej w mojej gminie rodzinnej da się złożyć zaświadczenie, że osoba już tu nie mieszka, śmieci nie generuje, więc nie ma potrzeby opłaty.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Zuzler

#113 ·

Oo kurde, oddaję honor, Honoriusza i Honoratę. Poczytałam, popytałam i wychodzi, że kwestie meldunków, pobytów, a co za tym idzie usług wszelakich i podatków to jakiś burdel na kółkach, ale faktycznie, meldunek, przynajmniej czasowy, warto ogarnąć, jeśli myślimy choćby o asystencie czy jakichkolwiek projektach w miejscowości docelowej, bo może być tak, że sama umowa najmu mieszkania nie wystarczy. Ale tu z kolei pocieszyć mogę, że sama procedura nie wygląda groźnie i można to załatwić elektronicznie.
https://www.gov.pl/web/gov/zamelduj-sie-na-pobyt-staly-lub-czasowy-dluzszy-niz-3-miesiace

Julitka

#114 ·

No właśnie kilka razy powiedziałaś "Można załatwić elektronicznie". Fakt, zgadzam się. Ale serio, PUE Zus dla laika to jest totalna czarna magia. EPuap podobnie. I czy to ma zniechęcić kogokolwiek do wyprowadzki? No oczywiście, że nie! Ale skoro teraz jest czas, są możliwości i wolne godziny w ciągu dnia, to czemu się nie pouczyć?
-- (Zuzler):
Oo kurde, oddaję honor, Honoriusza i Honoratę. Poczytałam, popytałam i wychodzi, że kwestie meldunków, pobytów, a co za tym idzie usług wszelakich i podatków to jakiś burdel na kółkach, ale faktycznie, meldunek, przynajmniej czasowy, warto ogarnąć, jeśli myślimy choćby o asystencie czy jakichkolwiek projektach w miejscowości docelowej, bo może być tak, że sama umowa najmu mieszkania nie wystarczy. Ale tu z kolei pocieszyć mogę, że sama procedura nie wygląda groźnie i można to załatwić elektronicznie.
https://www.gov.pl/web/gov/zamelduj-sie-na-pobyt-staly-lub-czasowy-dluzszy-niz-3-miesiace
--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Julitka

#115 ·

Aczkolwiek co do asystenta w projekcie, który znam, to im wystarczył np. tylko adres zamieszkania. Czyli deklaracja, że tak, owszem, ja mieszkam tu, gdzie mieszkam, bo tak uważam. Ale kto wie, może jeszcze dojdzie do kontroli.
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

Zuzler

#116 ·

Edited
Czy Ty, Julito, nie zakładasz, tak poza wszystkim, czegoś, czego nie wiemy, czyli że koleżanka niczego nie robi albo że robi o wiele za mało?

Zuzler

#117 ·

Aczkolwiek nadal nie mam pojęcia, jak to wszystko realnie ma się do tego, że od dobrych kilku lat obowiązku meldunkowego w olsce nie ma i wychodzi mi, że ostatecznie ważne jest to najbardziej dla skarbówki.

Julitka

#118 ·

Nie nie. :) Nie mam pojęcia, co koleżanka realnie potrafi, a czego nie potrafi. Lepiej więc wypunktować wszystko z założeniem, że odrzuci to, co dla niej jest niepotrzebne. Jak piszesz jakikolwiek poradnik czy tutorial, to przecież też raczej piszesz wszystko, zakładając, że jeśli komuś coś jest niepotrzebne, to sobie wyfiltruje treści przydatne.
-- (Zuzler):
Czy Ty, Julito, nie zakładasz, tak poza wszystkim, czegoś, czego nie wiemy, czyli że koleżanka niczego nie robi albo że robi o wiele za mało?
--
***Jak ja nie cierpię sPAMerfów!

mustafa

#119 ·

Jak kupię swoje to tak zrobie, na razie wisi mi to, nie będę na wynajmowanym mącił.

-- (Julitka):
Mustafa, no widzisz, a wystarczyłoby, gdybyś się u rodziców wypisał ze śmieci. Przynajmniej w mojej gminie rodzinnej da się złożyć zaświadczenie, że osoba już tu nie mieszka, śmieci nie generuje, więc nie ma potrzeby opłaty.

--
Biorę z konta każdego Eltenowicza po 500 zł i słucham państwa.

Powyższa wypowiedź, wyraża jedynie moją opinię w dniu dzisiejszym. Nie może ona służyć przeciwko mnie ani w dniu jutrzejszym, ani każdym innym następującym po tym terminie. Ponadto zastrzegam sobie prawo zmiany poglądów bez ostrzeżenia i podawania przyczyn.

Pitef

#120 ·

Także jestem zameldowany u rodziców, a śmieci za mnie nie płacą. Aż tak nie ma co się z tym certolić na wynajmie. Ja tak jak ty, powiedziałem sobie, że dopiero na swoim, prywatnym i własnym wszystkie adresy pozmieniam. Inna sprawa, że do domu rodzinnego mam 8 km.
Sygnatura? A co to jest i do czego :D
Previous 6 / 7 Next