Z drugiej strony, wszyscy kiedyś nic nie umieliśmy, ale jakoś się nauczyliśmy, prawda? Więc ty też możesz się nauczyć. Zuzler dobrze radzi: pytaj, szukaj możliwości, żeby do kogoś pojechać, jeśli masz taką opcję.
W moim życiu było tak, że praktycznie nikt mnie niczego nie uczył: w szkole były zajęcia z gospodarstwa domowego, ale niewiele mi dały, rodzice często nie mieli cierpliwości, żeby mi coś wytłumaczyć, więc kiedy zacząłem żyć sam, czytałem w internecie bardzo dużo, nie tylko porady od niewidomych, ale raczej zwykłe artykuły od zwykłych widzących ludzi o tym, jak coś ugotować, co z czym prać, jak lepiej wybrać ubrania. Ty masz to forum, a ja zaczynałem drogę do samodzielności ponad dziesięć lat temu, teraz wiele się zmieniło, jestem pewien, że będzie ci łatwiej niż mnie. Najważniejsze to zacząć, na początku jest najtrudniej z wynajmem mieszkania, gotowaniem i tak dalej, ale potem na pewno będzie łatwiej. Nie chcemy cię upokarzać, podważać twoich poglądów czy ich negować, chcemy pomóc, ale musisz zrozumieć, że życie to seria kompromisów, a jeśli nie jesteś na nie gotowa, to będzie ono trudne – mówię tu znowu o twoich przekonaniach dotyczących wspólnego życia przed ślubem. W twoim przypadku inaczej się po prostu nie da.
Poza tym, jak już pisano w innych wątkach, wspólne życie pozwala wiele zrozumieć o drugim człowieku, i nie mówię tu o seksie, mówię raczej o codziennych niuansach. Nawet jeśli kogoś kochamy, nie zawsze jesteśmy gotowi pogodzić się z pewnymi cechami innych ludzi. Ślub to zbyt poważny krok, przed nim trzeba przyjrzeć się człowiekowi, zrozumieć, jaki jest nie w internecie czy na rzadkich spotkaniach, gdzie łatwo udawać miłego, ale 24 godziny na dobę, kiedy już nie da się udawać. Moje smutne doświadczenie pokazuje, że u wielu ludzi wychodzą na wierzch takie demony, że niebo się gotuje, a miły z pozoru człowiek staje się nie do zniesienia.
A co, jeśli twój narzeczony jest tak samo niesamodzielny jak ty, co, jeśli za dość krótki przedślubny czas dowiesz się że jednak człowiek po prostu nie jest godny zaufania, może pojawić się wiele problemów i wezwań. Warto być na nie przygotowaną nie wtedy, gdy już się pobierzecie, ale wcześniej, żeby albo na czas powiedzieć „stop”, albo ostatecznie zrozumieć, że naprawdę kochasz go i jesteś gotowa spędzić z nim życie. Znam bardzo wiele małżeństw, zarówno wśród niewidomych, jak i widzących, gdzie ludzie szybko się zeszli, od razu wzięli ślub, narobili dzieci, a potem nie wiedzieli, jak je utrzymać, jak to wszystko zakończyć, nie rozumieli, jak w ogóle doszło do tego, że są razem. Nie sądzę, żeby warto było powiększać tę nieprzyjemną statystykę.
I jeszcze jedno. Nigdy nie przekonasz swojej rodziny, że coś znaczysz. To bezcelowe. Im wygodnie jest myśleć stereotypami, wygodnie jest uważać cię za niesamodzielną, bo w ten sposób nie muszą się z tobą liczyć, mogą traktować cię jak zabawkę. Nie kłóć się, nie sprzeczaj, zachowuj się ugodowo i miło, a za ich plecami przygotuj sobie drogę do ucieczki, jakąś możliwość wyjazdu stamtąd na zawsze. W końcu nikt nie może ci zabrać dokumentów, nikt nie może zabronić ci spakować rzeczy i wsiąść do taksówki, zwłaszcza jeśli naprawdę tego chcesz i dokładnie wszystko przygotujesz, poczekasz na przykład, aż nikogo nie będzie w domu.
Jednym słowem, życzę ci szczęścia, ale też mądrości, żebyś potrafiła kierować się nie tylko zasadami i wiarą, ale i rozumem, co bardzo często jest ważniejsze.