@Julitka
Niestety jednak z przerabianiem tego w każdej, nowej sytuacji masz świętą rację. U mnie pandemia jakoś bardzo wszystko uwsteczniła, bo jak już było na fali jeżdżenia głównie do Krakowa, to było w porządku. Teraz mamy z mamą mocne spięcie i ogólnie przykrą sytuację o stosunkowo nieskomplikowaną trasę, którą będę musiała w najbliższym czasie pokonać. To znaczy, ok, prosta ona nie jest, ale nie tak trudna, jak się mamie wydaje. I nie wiem czy stawiać na swoim, czy odpuścić. Ale chyba jednak postawię, bo jak teraz tego nie zrobię, to później tym bardziej. W ogóle zaskoczona jestem tą sytuacją, tak prawdę mówiąc, ale cóż... życie. Tylko smutne jest to, że musimy sobie radzić jeszcze na dodatek z uczuciem, że w jakiś sposób kogoś ranimy. Bo wiecie, rodzice się do pewnych rzeczy przez lata przyzwyczajają, a tu nagle bum. Wydaje im się, że ich odtrącamy, że przestają być nam potrzebni. I wchodzą niekiedy nawet różne formy szantażu: "To rób, co chcesz, ale już Ci więcej w niczym nie pomogę" i tym podobne. Trudno mi to jakoś przełknąć, ale nie widzę innego wyjścia, jak tylko iść w zaparte.