Gadaczko, sugestia z niezdaniem dość kusząca, ale...
Mam pecha kończyć semestr ze średnią 4,86. Gdybym teraz nie zdał, mogłoby się skończyć u psychologa. :D
A już tak poważnie.
Kilka kwestii jest do wyjaśnienia.
Po pierwsze, nie jest to przecież pierwsza, ani druga, ani nawet trzecia wycieczka ze szkoły.
Po drugie, no cóż.
Pielgzymka ma też inny przecież charakter, to nie będzie łażenie po połowie Częstochowy.
A po trzecie, co do odpowiedzialności, tutaj w pewnym stopniu się zgadzam.
Tylko, troszkę na logikę podchodząc do wspomnianej kwestii.
Nie bardzo wiem, co takiego miałoby się stać.
Powiedzmy, wątpię, ale powiedzmy, grupa mi zwieje, zapomną o mnie, zostanę sam.
To wtedy szuka się ludzi, zna się program wycieczki, pyta się, dokąd iść.
Nie trzeba znać miasta, by z białą laską dojść z punktu A do B, jak się opisze drogę.
Wielokrotnie poruszałem się po terenie mi obcym, posługując się wskazówkami, i nie było z tym problemu.
Nie mówię, że jestem w tym dobry, ale dam radę.