Dzięki Zuzler za to znalezisko - książkę "Kolory bez barw" Witwickiej przeczytałem z zaciekawieniem i jest nie zła, ale jednak trochę mnie rozczarowała.
1. Problemy z datowaniem:
W jednym miejscu czytamy
Cyt: jak wstała, zaczęła głośno czytać podarowane mi wczoraj książki. Ledwo zaczęła — Rok 1647 — czyli dwieście siedemdziesiąt osiem lat temu" wtrąciła babcia...
GZ: co wskazuje, że działo się to w roku 1925.
A dalej:
Cyt: Tego roku, a był to rok 1934 i miałam wtedy dwanaście lat
GZ: co oznacza, że bohaterka musiałaby mieć 3 lata w roku 1925, więc zdecydowanie za wcześnie na słuchanie trylogii Sienkiewicza.
2. Biała laska się pojawia na pierwszych stronach książki, została bez trudu zdobyta przez matkę bohaterki w jakiejś niewielkiej miejscowości, co się nie wydaje prawdopodobne, zresztą z moich znalezisk w starej prasie wynika, że dopiero w roku 1931 środowisko niewidomych, z którym matka bohaterki nie chciała mieć nic wspólnego uwieńczyło sukcesem działania zmierzające do znormalizowania sposobu korzystania z lasek - krótkie teksty prasowe poniżej.
Od tego momentu daleka droga do spopularyzowania w społeczeństwie białej laski jako atrybutu niewidomego.
3. Liczyłem na jakieś ciekawostki z przedwojennego środowiska niewidomych polskich, ale prostym zabiegiem autorka skutecznie ucięła ten temat, skupiając się na kwestiach psychologii niewidzenia, no i trzeba przyznać, że jakichś większych głupot w tej kwestii nie popełniła.
4. Książka się kończy w momencie, gdy mogłaby się stać najciekawsza, raczej chyba nie ma kontynuacji, a istotne pytania dotyczące bohaterki, a sygnalizowane w samej treści, pozostają przez to bez odpowiedzi.
Wklejam wspominane teksty n/t białych lasek:
1. Kurjer Warszawski : wydanie poranne. R. 111, 1931, no 54
ŚMIERĆ NIEWIDOMEGO POD SAMOCHODEM.
Paryż 23-go lutego. (P. A. T.)
Donosiliśmy niedawno o powstaniu w Paryżu Stowarzyszenia, które zaopatruje niewidomych w białe laski, mające chronić ich od najechania przez samochody przy przechodzeniu przez ulicę, środek ten okazał się jednak nie bardzo skuteczny. Oto przechodzący przez Pola Elizejskie niewidomy dr. Henryk Racine został, nie zważając na białą laskę, którą się zasłaniał, wywrócony i zabity na miejscu przez pędzący z szaloną szybkością samochód.
Wypadek ten wywołał ogólne oburzenie. Dzienniki żądają jaknajsurowszego ukarania winowajców i zaprowadzenia odpowiednich zarządzeń dla zapewnienia bezpieczeństwa niewidomym.
Źródło: [1]
2. Kurjer Warszawski : wydanie poranne. R. 111, 1931, no 295-A
Biała laska niewidomych.
Min. spraw wewnętrznych na prośbę Zjednoczenia pracowników niewidomych R. P. zezwoliło ociemniałym, zrzeszonym w Zjednoczeniu, na noszenie białych lasek. Każdy z niewidomych, prócz laski, na której jest okucie mosiężne i wybity porządkowy numer, będzie posiadał legitymację z fotografją i z numerem, odpowiadającym numerowi laski, w celu zabezpieczenia się od żebraków i innych symulantów, którzy mogliby nadużyć zaufania społeczeństwa.
Jednakże laska biała, noszona przez ociemniałego, będzie naprawdę wtedy tylko dlań oznaką widomą, o ile zostaną spełnione dwa podstawowe warunki:
a) o ile niewidomy będzie przechodził przez ulicę nie w każdem dowolnem miejscu, lecz tylko na narożnikach, co wyczuje, uderzając laską o kant chodnika, zatrzyma się na chwilę, podnosząc laskę do góry i zaczeka;
b) o ile znajdujący się w pobliżu przedstawiciel władz bezpieczeństwa, lub któryś z przechodniów (a jest to obowiązkiem każdego) wezmą niewidomego za rękę i przeprowadzą na drugą stronę ulicy.
Wtedy to przy spełnieniu wyżej wymienionych warunków białe laski spełnią swe zadanie i przyniosą pożytek niewidomemu. W wypadku przeciwnym wprowadziłyby zamęt w ruchu ulicznym i mogłyby spowodować wiele nieszczęśliwych wypadków, jakie miały miejsce we Francji przy wprowadzeniu lasek.
Źródło: [2]
[1]
http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=209760 [2]
http://ebuw.uw.edu.pl/dlibra/docmetadata?id=210204 Pozdrawiam, GZ.