Przeczytane na przestrzeni ostatnich dwóch tygodni "Sor to jest dramat" - Mateusz Sieradzan "To nie z mojej karetki" "Zamaskowani, czyli o tych, którzy po prostu poszli do pracy" - To nie z mojej karetki, siostra Bożenna, Pan pielęgniarka "Prosze się obudzić, już po zabiegu" - Wiesław Mikuś. "polski Sor, uwaga, będzie bolało" - Janek Świtała. Gwiazdkowe szaleństwo - Anne Eames Rodzeństwo bez rywalizacji - Adele Faber, Elaine Mazlish
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
Ja też bardzo takie lubię. Ale właśnie takie, obyczajowe bardziej, jeśli można je tak określić, nie jakieś Sherlocki np. No i w sumie polskie też mi się podobają, choć ostatnio doceniam zwłaszcza piękne zaszłości językowe, na które można się w nich natknąć.
Nadżud Ali Dziesięcioletnia rozwódka Szokująca prawdziwa historia . dziesięcioletnią Dziewczynkę z Jemenu wydano za mąż, była bita i wykorzystywana, Książka przedstawia prawdziwą historię małej Jemenki, która odważyła się sprzeciwić archaicznym tradycjom swojego kraju. Jako pierwsza złożyła pozew o rozwód i wygrała! Odwaga Nadżut, o której pisała międzynarodowa prasa, wzbudziła podziw na całym świecie. Dziewczynka, która z anonimowej ofiary zmieniła się we współczesną bohaterkę, opowiada swoją historię, by zburzyć mur milczenia i zachęcić do walki arabskie dziewczynki znajdujące się w takiej samej sytuacji.
To też doceniam, a w tej "Villette" nie pasuje mi to, że wszyscy prawie dla tej głównej bohaterki mają jakieś wady. Mało kto ma zalety.
-- (Zuzler): Ja też bardzo takie lubię. Ale właśnie takie, obyczajowe bardziej, jeśli można je tak określić, nie jakieś Sherlocki np. No i w sumie polskie też mi się podobają, choć ostatnio doceniam zwłaszcza piękne zaszłości językowe, na które można się w nich natknąć.
Monika Abdelaziz, Ewa Zarychta, Księżyc zza nikabu. Opis Egiptu z perspektywy autorek, Monika, ma męża Egipcjanina, jest szczęśliwą żoną i matką, Ewa pracuje w biurze podróży w Egipcie Bardzo przyjemna, ciekawa książka.
Skończyłem "Wschód słońca w dniu dożynek", książka świetna, ale autorka moim zdaniem nieco popłynęła, przegięła pałę, w epilogu zdradza zakończenie całego cyklu, powinna zakończyć na finale, na tym co się dzieje po zakończeniu igrzysk głodowych. To rozjaśnia co i jak i dlaczego, a potem już jest kontynuacja, część pierwsza cyklu, a tak czytając w kolejności chronologicznej już po tej części mamy zakończenie całego cyklu. Bez sensu.
Co do Kosiora i Chyłki, narazie wysłuchałem kilka pierwszych zdań i już razi sposób w jaki Chyłka przeklina, zbyt to brzmi łagodnie, brakuje tego jej pazura, tego Chamskiego wydźwięku.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
-- (Numernabis): Skończyłem "Wschód słońca w dniu dożynek", książka świetna, ale autorka moim zdaniem nieco popłynęła, przegięła pałę, w epilogu zdradza zakończenie całego cyklu, powinna zakończyć na finale, na tym co się dzieje po zakończeniu igrzysk głodowych. To rozjaśnia co i jak i dlaczego, a potem już jest kontynuacja, część pierwsza cyklu, a tak czytając w kolejności chronologicznej już po tej części mamy zakończenie całego cyklu. Bez sensu.
Co do Kosiora i Chyłki, narazie wysłuchałem kilka pierwszych zdań i już razi sposób w jaki Chyłka przeklina, zbyt to brzmi łagodnie, brakuje tego jej pazura, tego Chamskiego wydźwięku.
Przynajmniej autorka powinna na początku umieścić uwagę, że jeśli ktoś czyta pierwszy raz ten cykl i czyta go w kolejności chronologicznej czyli jest to jego drugi tom to żeby nie czytał epilogu bo ten zdradza zakończnie całego cyklu. To by wystarczyło, bo dla takich jak my, co przeczytali już wcześniej cykl i to czytamy jako uzupełnienie to OK, to w niczym nie przeszkadza, a uszczególnia.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
Odnośnie F. Kosiora- dokładnie, o tym mówię, nie podobała mi się również interpretacja postaci matki Chyłki, Zuzanny oraz Lwa zwanego Borsukiem.-- (Numernabis): Skończyłem "Wschód słońca w dniu dożynek", książka świetna, ale autorka moim zdaniem nieco popłynęła, przegięła pałę, w epilogu zdradza zakończenie całego cyklu, powinna zakończyć na finale, na tym co się dzieje po zakończeniu igrzysk głodowych. To rozjaśnia co i jak i dlaczego, a potem już jest kontynuacja, część pierwsza cyklu, a tak czytając w kolejności chronologicznej już po tej części mamy zakończenie całego cyklu. Bez sensu.
Co do Kosiora i Chyłki, narazie wysłuchałem kilka pierwszych zdań i już razi sposób w jaki Chyłka przeklina, zbyt to brzmi łagodnie, brakuje tego jej pazura, tego Chamskiego wydźwięku.
Przeczytałam dwa reportaże: Mali bogowie Reszka Paweł Spółdzielnia starców Budziński Przemysław,a teraz słucham powieści Miłość z krwi i kości Anny Rybakiewicz.
Aktualnie drugi tom z serii Gryphon Chronicles, "Jake and the Giant" autorstwa E. G. Foley. Nie mam pojęcia czy jest po polsku, ale jak znacie angielski i lubicie magie, czary i tak dalej to polecam. Pierwszy tom ma tytuł, "The Lost Heir."
"Czy ty jesteś bardzo odważny? - Średnio. - A co zrobiłeś najodważniejszego w swoim życiu? - (...) Wstałem dziś rano." Cormac McCarthy, "Droga"
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("