Mało kto zapłaci za ZDSR, jeżeli będzie się dało w darmowym nvda osiągnąć prawie to samo, ale wtyczkami, więc nie trzeba się martwić.
Poza tym, jest tego dobra strona. Kilka osób zainstaluje tego ZDSR, powie, że słuchajcie, fajną funkcję tutaj widziałem, może by ją tak napisać? A siła społeczności nvda jest ogromna i za niedługo powstanie wtyczka.
A zdsr, jaws? Sprawdzą się w bardzo wąskich i ograniczonych zastosowaniach, niemniej
każdy, kto już decyduje się na taki zakup powinien wiedzieć, czego oczekuje od takiego softu.
Kupuję zdsr, bo potrzebne mi wsparcie microsoft visual studio.
Kupuję zdsr, bo będę pracował na wolniejszym sprzęcie.
Kupuję jawsa, bo wspiera cośtam innego, albo kupuję JAwsa, bo jego system nawigacji najlepiej mi odpowiada.
Chociaż jaws w Polsce jest zupełnie nieopłacalny, dzięki firmie altix. Płaci się te 5000, niby na stałe, ale potem trzeba co rok, czy tam dwa, nie pamiętam, dokupować aktualizację.-- (pajper):
Teraz napiszę coś kontrowersyjnego, więc nie bijcie! Po prostu taka refleksja...
Nie do końca rozumiem podcinanie gałęzi, na której się siedzi. Wiadomo, sytuacja jest trudniejsza, ale kiedy mamy dwa, trzy, cztery czytniki ekranu o zbliżonej funkcjonalności, wybieranie produktu komercyjnego w dalszej perspektywie tylko nam zaszkodzi.
NVDA bardzo zmienił dostępność komputerów dla niewidomych. Był Jaws, WindowEyes, ale jednak to NVDA jest dostępny za darmo, dla każdego. Jako, że jest to produkt darmowy, i przychody ma raczej ograniczone.
Jeśli wielu z nas przerzuci się na konkurencję komercyjną, efekt może być taki, że NVAccess nie będzie miało środków na dalsze rozwijanie swojego produktu. A w dalszej perspektywie możemy być na tym bardzo stratni, bo monopol w świecie zamkniętego oprogramowania nigdy nie jest dobry.
Jest jeszcze jedna kwestia. NVDA jest open-source. Każdy może dorzucić swoją cegiełkę, napisać dodatek, zobaczyć, jak to działa. W wypadku ZDSR, Jawsa czy innego zamkniętego oprogramowania nie możemy nawet sprawdzić, czy taki czytnik potajemnie nie wysyła naszych plików do twórcy, przykład ekstremalny.
Nie chcę tu wypowiadać się kategorycznie przeciw konkurencji dla NVDA, bo każda sytuacja jest wiele bardziej złożona i często mimo wszystko funkcjonalność staje się dużo ważniejsza od idei, ale moim zdaniem warto też mieć ten obraz w głowie.
--