A nie można obejść problemu, montując w tradycyjnej jakiś smart czujniczek ruchu, czy coś?
Poszłabym na to, gdyby się jeszcze dało określić, który o kot. A że na 3 obrożę nosi 1, to zaczepienie do kota znacznika czy czegoś takiego odpada.
No właśnie tak zrobimy.
-- (Julitka):
A nie można obejść problemu, montując w tradycyjnej jakiś smart czujniczek ruchu, czy coś?
--
-- (Julitka):
A nie można obejść problemu, montując w tradycyjnej jakiś smart czujniczek ruchu, czy coś?
--
Ona wyłączała się nawet po podejściu do niej będąc już w fazie czyszczenia, więc o to się raczej nie bałam. Zależy pewno jaki kot. Yuki raczej nie jest strachliwa pod warunkiem, że ma przy sobie któregoś z nas, na ten przykład wczoraj spała sobie na pracującej pralce. No i zaraz ktoś może się pożalić, że offtop zaczęłam, choć może nie? :D
-- (Zuzler):
Behawioryści generalnie odradzają samoczyszczące. Moze się zdarzyć, że się cholerstwo uruchomi, gdy kot jest w środku, a zdecydowanie odstraszenie kota od korzystania z kuwety to ostatnie, czego by ktokolwiek chciał.
--
-- (Zuzler):
Behawioryści generalnie odradzają samoczyszczące. Moze się zdarzyć, że się cholerstwo uruchomi, gdy kot jest w środku, a zdecydowanie odstraszenie kota od korzystania z kuwety to ostatnie, czego by ktokolwiek chciał.
--
Chyba zależy od kuwety, bo rzeczywiście też słyszałam, że się potrafią zamknąć z kotem w środku. No i że są często za małe dla kotów. I głośne
1 likes
Nos i oczy mi się zamieniły miejscem z nerkami, cieknie i cieknie jakby odpaliły wzmożoną produkcję. A zapachu nie czuję, bo kto kiedykolwiek czuł jakąś woń nerkami? Skoro się zamieniły. meh :/
Łooo, biedaku, dużo zdrówka życzę.
-- (Postukujacy):
Nos i oczy mi się zamieniły miejscem z nerkami, cieknie i cieknie jakby odpaliły wzmożoną produkcję. A zapachu nie czuję, bo kto kiedykolwiek czuł jakąś woń nerkami? Skoro się zamieniły. meh :/
--
-- (Postukujacy):
Nos i oczy mi się zamieniły miejscem z nerkami, cieknie i cieknie jakby odpaliły wzmożoną produkcję. A zapachu nie czuję, bo kto kiedykolwiek czuł jakąś woń nerkami? Skoro się zamieniły. meh :/
--
@Monte, ale żalisz się czy chwalisz, bo w Księdze pochwał pisałaś, że fajnie, że sporo popadało?
Chwalę się, bo był deszcz, a dobrze, jak pada. Żalę się na burzę, bo nie lubię piorunów.
To ja tam jestem nietypowy. chyba, bo ja burze lubię.
Siedzisz sobie wieczorem, pada deszcz, gdzieś w oddali łupnie... Piękna sprawa.
Zostało mi tak chyba z dzieciństwa, bo lubiłem siedzieć na parapecie i obserwować błyski i liczyć czas od błyśnięcia do łupnięcia :). Eee, teraz to już żadnych błysków człowiek nie widzi, ale nostalgia do burzy została.
Siedzisz sobie wieczorem, pada deszcz, gdzieś w oddali łupnie... Piękna sprawa.
Zostało mi tak chyba z dzieciństwa, bo lubiłem siedzieć na parapecie i obserwować błyski i liczyć czas od błyśnięcia do łupnięcia :). Eee, teraz to już żadnych błysków człowiek nie widzi, ale nostalgia do burzy została.
Wcale nie. Wielu jest takich "wariatów", co to burzę lubią, ja też się do nich zaliczam. Lubię, jak tak sobie pierdolnie raz i drugi.
-- (daszekmdn):
To ja tam jestem nietypowy. chyba, bo ja burze lubię.
Siedzisz sobie wieczorem, pada deszcz, gdzieś w oddali łupnie... Piękna sprawa.
Zostało mi tak chyba z dzieciństwa, bo lubiłem siedzieć na parapecie i obserwować błyski i liczyć czas od błyśnięcia do łupnięcia :). Eee, teraz to już żadnych błysków człowiek nie widzi, ale nostalgia do burzy została.
--
-- (daszekmdn):
To ja tam jestem nietypowy. chyba, bo ja burze lubię.
Siedzisz sobie wieczorem, pada deszcz, gdzieś w oddali łupnie... Piękna sprawa.
Zostało mi tak chyba z dzieciństwa, bo lubiłem siedzieć na parapecie i obserwować błyski i liczyć czas od błyśnięcia do łupnięcia :). Eee, teraz to już żadnych błysków człowiek nie widzi, ale nostalgia do burzy została.
--
Edited
Też lubię. Im bliżej, tym fajniej. Oczywiście pod warunkiem, że sama siedzę bezpiecznie w domku.
Ech, jak się człowiek nie będzie upierdliwie dopytywać, to efekty mogą być przykre. Kupiłam sobie dziś bluzeczkę, nawet niezłą, tylko w pierdaczone kwiatki. Nie dość, że jest łososiowa czyli prawie różowa, co bym przełknęła, to jeszcze te kwiatki. Pytałam panią przy kasie, jaka ona jest, powiedziała jedynie, że łososiowa z białym. Gdybym tylko dopytała, co to dokładnie znaczy... Szczęście, że kupowałam w lumpie, przynajmniej kosztowała pewnie maksymalnie dychę.
Ale czy te są szczególnie babcine, nie wiem. Podobno bardzo gęsta plątanina motywów roślinnych - kwiatki, liście i wszystko białe.
Hej, dziewczyny, motywy roślinne są naprawdę ok! Ja mam dużo sukienek w takie motywy. Zuzler, zrób jej dokładne zdjęcia BeMyEyes oraz jakimś AI i zadaj kilka pytań, w tym także, czy odpowiada obecnej modzie i/lub czy jest uniwersalna, a także dla jakiej grupy wiekowej pasuje i z modą jakich lat się kojarzy. Zaraz się dowiesz. Kwiatki są jak najbardziej ok. Naprawdę dużo moich rzeczy jest całe w drobne kwiatki. Chyba bardziej chodzi o ich wielkość, niż o występowanie samo w sobie.