-- (skrzypenka):
To ja się pożalę.
Dzisiaj nie mogłam dojść do siebie. Byłam tak roztrzęsiona i spłakana, że nie wiem. Na dworcu, jak wracałam z pracy, to jakiś gościu mnie popchnął i krzyczał i wyzywał mnie, bo chciałam wejść sobie do budynku. Ochroniarze go przepędzili, ale moja siostra napisze posta na spottet Łódź i ludzie będą tropić skurywysyna, a jak mi się znowu to zdarzy, to wezwę policje. Zgłosiłam ten incydent, to powiedzieli mi, że mogę wynając sobie ochronę, która będzie mnie pilnować na dworcu, ale zrezygnowałam, bo bez przesady, ale chodzi o sam fakt.
--