Bardzo przyjemny, cichy, spokojny i na swój sposób udany weekend. Po kilku miesiącach terapii jak na razie miałem wczoraj ostatnią sesję, w luźnym klimacie i poruszaliśmy ciekawe rozkminki psychologiczne, terapeuta się śmiał, że powinienem się poważnie zastanowić nad wykonywaniem jego roboty w przyszłości xD
Spędziłem i właściwie nadal spędzam czas z Puszkiem, wszystko ogarniamy i co ważne wykazujemy się tolerancją w obec siebie, bo kiedy Ja osobiście preferuję wypicie zwykłego, pysznego Leszka, on raczy się piwem 0 i nie mamy do siebie o to żalu :D
Medytacja zaczyna przynosić pozytywne efekty i czasami znowu czuję się jak dawniej, te 10 lat wstecz. A, jeszcze się dowiedziałem, że przez rok schudłem ponad 10 kg, biorąc pod uwagę nie duży ruch to dla mnie dosyć istotny sukces i co ważne, efekty zauważalne.
Pozdrawiam, ludziska! Pracujemy nad sobą <3
--