Tak, to są dokanałówki, ale to są słuchawki do słuchania muzyki i ja sobie nie wyobrażam spacerowania z muzyką w słuchawkach, poza tym mają opcję transparentności, mikrofony zbierają otoczenie i nie trzeba ich wówczas ściągać, nie jest to to samo co nasłuch uszami, ale się da. Ja kupiłem żeby sobie słuchać w tramwaju w drodze do i z pracy, w pociągu, w domu też,, małe, ale z wykopem i o to właśne chodzi. Przed chwilą zapuściłem sobie Tangerine Dream, koncert w Polsce, jeszcze takiego odsłuchu nie miałem, rewelacja i to na fabrycznych ustawieniach, no jedynie co to z włączonym LDAC, narazie to miażdżą wszyskie jakie do tej pory mialem na głowie i w uszach, nawet Denonki kumpla, nauszne, zamknięte za półtora klocka w promocji :)
Ludzie! Dostałam 250g pomidoruchów suszonych! Cieszę się jak gupia, bo je bardzo lubię. Problem w tym, że nigdy z nich nic sama nie robiłam, ale taki problem to właściwie nie problem. Tylko wymyślić jakieś fajne danie i heja banana! <3
Z nich samych też nic nie robiłam, ale są super dodatkiem do wielu dań, ja tam czasem nawet do mielonych daję. -- (Zuzler): Ludzie! Dostałam 250g pomidoruchów suszonych! Cieszę się jak gupia, bo je bardzo lubię. Problem w tym, że nigdy z nich nic sama nie robiłam, ale taki problem to właściwie nie problem. Tylko wymyślić jakieś fajne danie i heja banana! <3
Makaronik sphagetti, jakieś grzybki, duża ilość sera żółtego, jakieś mięsko może gyros, dobry sosik może czosnkowy, albo paprykowy i wspomniane pomidorki, do tego twoje ulubione przyprawki, no i heja banana, zrób sobie niebo w gębie. -- (Zuzler): Świętokradztwo
Od momentu, kiedy wróciłem do UK mam cały czas wenę i piszę lepiej niż kiedykolwiek. Spotkania z ludźmi, z którymi nawijałem od dzieciaka dużo mi dały, jestem bardzo wdzięczny i podjarany zajawką jak kiedyś!
zrobiłam dziś ulubiony deser Anny Jagiellonki, ale trzba to jakos trochę zmodyfikować, bo taki sobie mi wyszedł. Zrobię go jeszcze raz, dam mniej cókru, zblęduję tę kaszę jęczmienną i zamias pół godziny, będę prażyła ją 15 minut.
-- (Zuzler): Ludzie! Dostałam 250g pomidoruchów suszonych! Cieszę się jak gupia, bo je bardzo lubię. Problem w tym, że nigdy z nich nic sama nie robiłam, ale taki problem to właściwie nie problem. Tylko wymyślić jakieś fajne danie i heja banana! <3
Nie, nie chciałabyś. One w końcu kiedyś spleśnieją. Ja na razie swoje ukryłam głęboko w szafce, której zawartość wszyscy mają gdzieś i czekam na jakieś natchnienie.