ja nie wiem w moim przypadku w internacie nie miałem żadnych sytuacji z kradzieżami. owszem zdażały się rużne krdzieże tak ogulnie i wiadomo było kto i co, ale jakoś ja okradziony czy też przemocy nie doświadczyłem. jednak generalnie w internatach aż tak źle nie jest moim zdaniem.
Łysy już nie przesadzaj. Częściej tak jest w masówce że na przerwie słabszemu głowę do kibla wpychają i spuszczają wodę. Sam takie coś kiedyś zauważyłem więc nie gadaj, że tak jest w internatach. Szczególnie jeśli móimy o internatach dla niewidomych a nie o internatach integracyjnych.
Dokładnie, sam mówisz, że "u ciebie" tak było. Tak nie jest wszędzie i choć powtórzę się, ja cię rozumiem, że może być ciężko, że szkoda dzieci trzymać zdala od domu, to nie przesadzajmy, że wszędzie są tacy wychowankowie i wychowawcy. Bo ja wielu bardzo dobrych wychowawców widziałam, a co do wychowanków, to proszę. W co drugim gimazjum znajdziesz więcej takich debili.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Tylko dla niewidomych to nie słyszałam. W tym internacie w którym byłam, byłi też ludzie którzy trochę widzieli. Może niedużo, bo pamiętam, że była dziewczyna też slabowidząca, i nauczyciele i wychowawcy zdecydowali że ona może pójść do szkoły dla slabowidzących na Koźmińską w Warszawie.
nie przesadzajmy. Jatam jestem w internacie prede wszystkim dla widzących, w sensie takim, że onnie ma jakiegoś tkiego tatusu placówki dla niepełnosprawnych czy coś i nienarzekam. Nikt nikomu głowy do kibla nie wsadza.
No dobra, nie dla niewidomych tylko, ale raczej ośrodek ejst w większości dla niewidomych. A to, że przechodzą i niedowidzący to już co innego. Btw. Łysy, czemu nie piszesz w jednym wpisie? Przecież to już ponoć naprawione jest.
U nas w internacie są niewidomi i słabowidzący, no ale jednak ośrodek dla niewidomych i jesteśmy priorytetem, że tak powiem. W sensie, jak ktoś coś zostawi na środku, biega, przestawia i robi bajzel, to zwykle się od razu im zwraca uwagę, że przecież są niewidomi i że niech nie zapominają, w jakiej szkole są. A poza tym też trzeba brać poprawkę na to, że często uczniowie mieszkający w takich internatach przesadzają w swoich opowieściach o nich. Więc, tak jak mówiłeś, że byłeś dojeżdżający, ale wiesz, że było słabo, to jeszcze pytanie, czy z opowieści, czy z doświadczeń. Znam mnóstwo osób z Lasek, którzy strasznie narzekali na zasady i jakieś tam zakazy, ale jak ich zapytać: a przestrzegasz ich? A ukarali cię kiedyś? A zabrali ci coś? To jest takie fajne: eeeeeeeee.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
W sumie do każdej sytuacji trzeba próbować się dostosować. Wiem, że trudno przywyknąć, jak ktoś ci głowę do kibla wsadza, ale jednak w większości przypadków tak się nie dzieje.
sory ale olaf to jest jednostka która jest niewiarygodna. znam człowieka więc wiem. olaskach można powiedzieć może i, że nie wszystko było spoko, ale już tego, że wychowawcy w obec wychowankuw się zachowywali w sposób jakiś agresywny czy inny który był by nie wporządku do tego stopnia, że dramat trzeba robić to nie.
This site uses cookies to enhance your experience.