O taaaak, taaak, koniec roku to, tfu, semestru, to teraz jakieś nam robią dziwadła i słuchajcie, mój zjazd, 13 styczeń, piątek, stacjonarnie, w sobotę jedne zajęcia zdalne i w niedziele zdalne, toć to bezpomyślenia dla tych, którzy zjeżdżają się na te studia z różnych stron Polski. Ja i koleżanka z Łodzi jesteśmy, reszta z poza niej, także ten, bez pomyślenia. No i do ogarniania jest zoom, google meet, click meeting, essenger, czasem whatsapp, skype i ta nieszczęsna wirtualna uczelnia, którą zachciało im się przebudowywać i teraz tak, starą znałam, nowej nie ogarniam i na starej pół rzeczy jeszcze działa i na nowej pół innych. W nowej nie da się sprawnie przeglądać tego, co w starej się dało.
-- (Zuzler):
Denerwuje mnie to, że te cholerne zajęcia zdalne nie są jakoś skupione wokół jednej platformy. Mam do ogarniania Teamsa, maila, Moodle, usosa, grupę roku na fb, konwersację na Messengerze, serwer na Discordzie, powinnam się też zapisać do biblioteki, a kiedy przyjdzie do znajdywania książek, których nie mam, to też mam tyle miejsc, w których mogę ich szukać, że się gubię. Na dodatek w każdym z ww miejsc są inne informacje, a ludzie na grupie zaczynają się po mału irytować chyba, jeśli za wiele pytam o rzeczy, których nie znalazłam gdzieś indziej.
--