Jk chodzi o czytanie przez mamę, to najżywiej pamiętam Koszmarnego Karolka właśnie rpzez nią czytanego. )
-- (Tygrysica): Mi też mama dużo czytała i dość szybko przestały to być typowe książki dla dzieci. Lubiłam Astrid Lindgren, ale raczej "Bracia Lwie Serce", "Mijo mój mijo". Poza tym bardzo odbrze wspominam książki, które nam czytała nauczycielka w szkole: "Dzieci z Leszczynkowej Górki", "Jacek, Wacek i Pankracek", "Wędrówki syszkowego dziadka". Muminków uwielbiam. Każdą część czytałam, czytam i czytać będę. Jednak najbardziej lubię "Lato Muminków" w słuchowisku nagranym na dwie płyty analogowe.
Miałam też jakąś wersję "Brzydkiego Kaczątka", której dosć często słuchałam. Nie przepadałam za to za baśniami, i zostało mi to do dziś. jedyną baśnią, którą lubiłam, był "Konik Garbusek".
Nawet jeśli jesteś aniołem, zawsze znajdzie się ktoś, komu będzie przeszkadzał szelest twoich skrzydeł. Autor nieznany.
A ja osobiście lubiłam bardzo takie starocie jak "Bułeczka", "Heidi", "Jacek, Wacek i Pankracek", "Kot Filemon", "Puc, Bursztyn i goście", "Karolcia" i "Plastusiowy pamiętnik". <3
Moja ulubiona książka z dzieciństwa to zdecydowanie "Ten obcy". Przeczytałam 2 razy i kiedyś pewnie do niej wrócę. Za to bardzo nie lubiłam "Ani z zielonego wzgórza"
"Gdy się ucieka, ucieka się jak wilk. Nigdy po ścieżkach, którymi się kiedyś chodziło".
Moja ulubiona książka z dzieciństwa to niewielka książeczka zatytułowana Mini bajeczki, na każdej stronie była inna bajka i obrazek z nią związany. Natomiast jako nastolatka zaczytywałam się Kłamczuchą Małgorzaty Musierowicz i Światem do góry nogami Beaty Ostrowickiej
Ja mam mnóstwo bajek, gdyby ktoś chciał w mp3. :) Mikołajka też mam. :D Ale to na prv jak coś.
"Trzeba być wielkim przyjacielem, żeby przyjść i przesiedzieć z kimś całe popołudnie tylko po to, żeby nie czuł się samotny. Odłożyć swoje ważne sprawy i całe popołudnie poświęcić na trzymanie kogoś za rękę." Anna Frankowska