@tomecki Ja właśnie rozmawiałem z rodzicami, co dało niewiele, bo chociaż rozmowa była prowadzona w atmosferze pokojowej, ewidentnie zmieniła... w sumie nic nie zmieniła. I to nie są odosobnione przypadki. W takich sytuacjach ośrodek dla mnie jest jedyną nadzieją. Zaletą ośrodków jest także poznanie naszego środowiska i technik, sportów dla niewidomków. I nie odbierajcie tych słów jako dyskredytację masówek. Ja sam w ośrodku nigdy się nie uczyłem i nie żałuję. Gdybym znów wybierał, nie zmieniłbym zdania. Wiem jednak, że nie każdy jest stworzony do szkoły masowej. Rodzice zawsze będą po stronie dziecka i zawsze ograniczali naszą samodzielność. Kluczem jest tu pytanie czy ktoś będzie potrafił stwierdzić, że czas jednak się nauczyć pewnych rzeczy. To jest także kwestia nauczenia się myślenia perspektywicznego. Gdybym ja nie chciał się uczyć orientacji przestrzennej, wychodzić na dwór, pomagać w domu, nawet robić herbaty... dziś prawdopodobnie bym tego wszystkiego nie umiał. A jednak ośrodek wydaje mi się, w pewien sposób pokazuje, że warto się takich rzeczy uczyć.
#StandWithUkraine
Shoot for the Moon. Even if you miss, you'll land among the stars.
ja się uczyłem podstawówka i gimnazium w laskach przygotowanie było spoko nie powiem a a od technikum uczę się w integracyjnej i nie jest źle klasa może nie jest zgrana ale zawsze pomogą w internacie trafiłem na fajnych ludzi któży pomogą ale wiadomo to wszystko od człowieka zależy
No bo my nie mamy przygotowania do takich rozmó i nie zawsze się da. tu powinna być osoba po jakiejś, psychologii, tyflopodagogice, nie wiem, moze czymś jeszcze, ale takich rzeczy nie ma i fakt, w takich przypadkah niestety ośrodek będzie lepszy, jednak to niestety świadczy o tym, że rodzice robią straszną krzywdę, a nie, że ośrodki są super.
A ja będę mimowszystko za rodzicami, jacyby oni nie byli. I pomijam tu patologię. Jeśli cię kochają i są za tobą mimowszystko co by się nie działo i wiesz, że masz w nich oparcie to najważniejsze. I nieważne, że nie zawsze jest kolorowo, że z wychowaniem mogą być problemy. Ważne, że będą zawsze za tobą i wybaczą ci najgorsze świństwo. Rodziców ma się jednych i trzeba ich szanować mimowszystko, bo bez nich nawet na tym świecie by cie nie było. Nie wiem jak to jest w innych ośrodkach, ale jeśli chodzi o ten, do którego uczęszczałem w podstawówce to mieli generalnie w dupie czy ty coś umiesz i czy sobie poradzisz. Pokazali ci raz, może dwa takie podstawowe czynności i do widzenia- radź sobie sam. Jedyne czego mnie nauczyli do perfekcji to nakrywanie do stołu. Orjętację przestrzenną miałem od piątej klasy, od szustej po za szkołą. I co roku oczywiście inny nauczyciel i jego zasady.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
No to słabo miałeś. W sensie, szkoda, że tak było. Nikt tu nie mówi, żeby rodziców nie szanować, tylko, że rzeczywiście przydały by się jakieś rozmowy z rodzicami osób niewidomych i to nie takie w poradni, którym chyba czasami ośrodki płacą za reklamę, tylko takie normalne, jak człowiek z człowiekiem. Bo często ci bardzo kochający rodzice, którzy wesprą wszystko, co by dziecko chciało, tak wspierając trzymają go w domu do trzydziestki i nie pozwalają wżątku ruszać.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
I z pewnością jest to prostsze do zrealizowania niż te ileś lat temu, nie trzeba iść do miejsca gdzie jest telefon, prawdopodobnie prosić, by ktoś wyraził uprzejmą zgodę na skorzystanie, rozmawiać przy ludziach, więc można sobie pozwolić na większą swobodę i szczerość