Oczywiście, nie wszystko i dobrze, też mi się pewne rzeczy podobają.
ALe uważam, że zarozumiałość piątej części nie była zamierzona.
Nie mówię o aspekcie zarozumiałości Snapowej, a tej przyjacielskiej.
Czytając to, co mówią o Harrym, również przyjaciele, odnoszę nieodparte wrażenie, że to nie do końca tak chciała to Rowling wykreować.
Co nie zmienia faktu, że dostaliśmy książkę, jaką dostaliśmy i poruszać się musimy interpretacyjnie w granicach tekstu.
Nevillea Harry w ogóle znał 5 lat, śpiąc z nim w jednym dormitorium raczej musiał go poznać.
I nie miał prawa odmówić mu odwagi, z resztą sam go o odwadze przekonywał.