Tak, tak, on po prostu różdżką pozmieniał te litery.
A tak, też czytałam o tym znaczeniu. A to ciekawe, bo oni w angielskim mówią bez t, przynajmniej mi się tak zawsze wydawało. :d
Ja też bym sobie kiedyś porównała, ale na ten moment nie mam czasu na czytanie Harry'ego po angielsku. Może w wakacje bym to zrobiła, przynajmniej na przykładzie jednej części, pewnie też wybiorę "Zakon".
Zastanawia mnie jedna rzecz.
Dlaczego nikt z was tu nie wspomniał, albo tego nie zauważyłem, o tym, że dlaczego Harry podczas ich samotnej wędrówki w siódmym tomie nie spróbował wezwać Stworka, gdy teleportowali się dotego lasu, gdzie nieopodal rozgrywały się Mistrzostwa w Quidditchu w Czarze Ognia? Dla mnie to jest nieco dziwne. Wspomina ciągle o Grimmauld Place, o Medalionie a nie pamiętał, albo nie chciał pamiętać, że przecież może wezwać Stworka? A no i przecież o nim wspominał. Nie wydało wam się to nieco dziwne?
Dlaczego nikt z was tu nie wspomniał, albo tego nie zauważyłem, o tym, że dlaczego Harry podczas ich samotnej wędrówki w siódmym tomie nie spróbował wezwać Stworka, gdy teleportowali się dotego lasu, gdzie nieopodal rozgrywały się Mistrzostwa w Quidditchu w Czarze Ognia? Dla mnie to jest nieco dziwne. Wspomina ciągle o Grimmauld Place, o Medalionie a nie pamiętał, albo nie chciał pamiętać, że przecież może wezwać Stworka? A no i przecież o nim wspominał. Nie wydało wam się to nieco dziwne?
Bo go nie lubi. A kto czytał te różne "quidditch przez wieki" i inne takie? Ja jestem w trakcie.
Aaaa, bo to było potem... kurcze, nie wiem. Może myślał, że stworek też się ukrywa... nie wiem, nie wpadłam na to chyba, albo nie pamiętam.
Rowling tu się nieźle wkopała. Taki skrzat teoretycznie sporo mógł rozwiązać. Choćby teleportować ich do Ministerstwa.
Mógł, to prawda, ale to pewnie ona wszystko robiła na potrzeby książki, gdyby na wszystko dawała rozwiązania, to nie byłoby co czytać. :d Ale fakt, wkopała się, taki skrzat to była kopalnia informacji.
A mnie zastanawia postać Sewerusa Snape`a Nie wiadomo po kturej on był właściwie stonie? Z jednej strony nie nawidził Harego nie wiadomo zresztą za co, a z drugiej go chronił przed wrogami i ostatecznie mu pomógł i go nawet chwalił. Psychika tego człowieka mnie zastanawia.
To prawda. Chyba go nie nawidził za to, że to syn Jamesa i za te jego oczy po Lily.
Wiecie, podejrzewam, że jak widzisz na codzień oczy kochanej kobiety u chłopaka, który jest z wyglądu niemal kopią człowieka, którego delikatnie mówiąc nieznosisz, i dodatkowo masz z tyłu głowy, że to (do cholery) powinno być twoje dziecko, to nie trudno zwariować.
No pewnie, też tak myślę.
No, może i zrozumieć tak, ale nigdy go nie polubię.