No równie dobrze mogę spytać czy jeśli temu komuś, w kogo chcę się zamienić odcięto rękę, to ja się zamienię w niego bez ręki. Skoro poradził się Berty Crouch zamienić z Moodyego w takiej formie, w jakiej on był, a przecież się taki nie urodził bez oka na ten przykład, no, to skoro było możliwe to, to pewnie i z tym by się tak dało. Choć to absurd. Widać to nie działało na DNA.
Ale powiedzcie mi, skoro eliksiru wielosokowego nie używa się do zamieniania się w zwierzęta, to jakim cudem Hermionie wyrosły uszy i koci ogon? Na moje powinna jej tylko twarz obrosnąć futerkiem jak tej babce w swietym mungu, Z nią to było w ogóle dziwnie bo ona jeszcze szczekała, no ale tak naprawdę nie wiemy czy u niej to był eliksir wielosokowy czy nie.
nie, nie, ta babka w Mungu miała co innego, to była inna choroba. a Hermionie wyrosły uszy, futro i ogon, bo tego eliksiru nie używa się do transmutacji w zwierzęta.
No dobra to teraz ciekaw jestem co by autorka wymyśliła gdyby wrzucić tam fragmenty kilku osób. zwłąszcza odmiennej płci, w totalnie różnym wieku, stanie zdrowia itd.
ooo, dobre, dobre. ciekawe. aww, jak ja bym chciała być metamorfomagiem, ale to oczywiście, z innego tematu. Ciekawe, kto w rodzinie Nlack był metamorfomagiem, skoro Tonks odziedziczyła tę zdolność? Andromeda nie, Teddy nie, bo był mugolem, więc kto? nie słyszymy o tym, żeby ktoś z Blacków posiadał metamorfomagiczne zdolności.
Co do przydupasów Malfoya. Ja myślę, że to podczepianie się pod Malfoya albo jego rodzinę załatwia nam połowę występowania cech. Ambitni byli, bo chcieli dorównać tatusiom i się wbijać w wyższe sfery, sprytni jakoś tam też, bo skoro byli głupi, musieli oszukiwać nauczycieli, zaradni nie wiem... no ale, tak jak już tu było, wiedzieli, do kogo iść, a myślę, że i Malfoy ich jakoś na tych lekcjach wybronił, bo przecież byli jego ochroną osobistą.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
no właśnie, ciekawe. a apropo crabbea i goyla, no przecież coś musieli umieć, nauczyciele za piękne oczy by ich nie przepuszczali do kolejnych klas. chociaż, poddaję to w wątpliwość, bo jeśli oni nie zapamiętali, że szukają diademu, tylko jakiegoś dajdymu, to jak, do jasnej ciasnej, nauczyli się takich czarnomagicznych zaklęć? jedno wyklucza drugie. skoro nie zapamiętali słowa diadem, to jak mogli zapamiętać te wszystkie łąsińskie nazwy zaklęć?
no wiecie ale ślizgoryby to znaczy ślizgoni to byli jak krule, wszystko im uchodziło na sucho, więc nic dziwnego że taki kretym jak crab czy goil przechodzili bez problemu, a pomylenie diademu z dajdymem, to albo był wyraz bezgranicznej tempty, albo to było dobre poczucie humoru tłumacza na język polski
This site uses cookies to enhance your experience.