Tylko połowicznie racja, nie każda rodzinawykorzystuje te pieniądze źle, myślę, że to mniejszość, nie dało by się tych pieniędzy inaczej rozdysponować, chyba, że w formie talonów czy czegoś takiego co można było by wykorzystać na jedzenie i nnne potrzeby dla dziecka.
-- (Julitka):
Ceny wzrastają, bo wzrasta 500+. I koło się zamyka.
A co ja tak z 500+?
Już pisałam.
To było dodatkowe świadczenie dla rodzin, które miało je docenić, pomóc, podtrzymać stabilność finansową.
I teraz na dzieciaki mówi się pięćsetplusy. Bo lepiej zrobić 6 dzieciaków, którymi się zajmuje, jak zajmuje, niż iść do pracy.
A jak się o dzieciaki nie dba, to i tak wsio ryba, jak się wyżywią, skoro na potrzeby rodzica pieniążki się znajdą. A te potrzeby też nie zawsze są chwalebne.
I to jest tak, że sama idea wspomagania rodzin, pomagania im, jest wręcz zarąbista.
Tylko jak Polakowi da się kasę, to on z nią zrobi wszystko, co nie trzeba.
O sobie też to mówię, niestety.
A gdyby tych 500+ czy ile tam było rozdysponowane tak, że rodzina miałaby tańsze masło, chleb, jakąś szkołę czy inne jeansy, to trudniej byłoby przyoszukać.
I to samo sądzę o niewidomych.
Na tym opiera się moja ideologia, by dawać wędkę, nie rybę.
Bo jak się da wędkę, to ryb można złowić duuuużo!
--