Co do preferencji i odczuć, to się zgodzę, ale myślę, że zgodzisz się ze mną również, co do poprawności słownej, bo o tym również pisałem. -- (Wiolinistka): Piotr, po angielsku wielokrotnie spotykałam się z blind people, sighted person itd, ale wszystko jest kwestią preferencji i odczuć, bo o tym rozmawiamy
Tak Was czytam i sobie myślę, że różnica między niewidomym a panem niewidomym leży w rozrachunku tych słów w jednej wypowiedzi. Niewidomy: słowo zawierające pewien minus. Nic z tym nie mozemy zrobić, ale niewidomy. Zaprzeczenie widomego a raczej widzącego. Pan, osoba, cokolwiek silniej uosabiającego, wzmacniającego bycie człowiekiem jako istotą wyjątkową: słowo pozytywne, dodatnie, budujące. Sumując słowa niewidomy i pan wychodzi tak jakoś na zero, więc bardziej obojętnie. O ile wiem, panowanie sobie to taka nasza polska kultura, jakieś pozostałości z przeszłości, ale nie tylko o panowanie idzie. I to prawda,że pan nietrzeźwy albo pan żul brzmią kuriozalnie i zabawnie, ale zwróćcie uwagę na wychowanie dzieci i społeczeństwa. Żyjąc już ileś lat nabraliśmy dystansu do swiata, zraziliśmy się do pewnych postaw itd. Ale tak naprawdę nie znamy historii mijanych ludzi, tak w skrócie mówiąc. Jeśli wyrażamy się o kimś z niechęcią, negatywnie, w sposób świadomy czy też nie, to np. dzieci uczą się od nas takiej postawy i szybko temat podchwycą. Tutaj przyłącza się jeszcze pani statystyka. W naszym języku słowo pan występuje o wiele wiele częściej od niewidomy czy ślepy. Niesie pozytywny ładunek szacunku do obcych. Jeśli dziecko pierwszy raz spotyka się z niewidomym, raczej nie ma jezcze wypracowanej podświadomej oceny tego słowa. Możliwe, że skopiuje od swojego mentora czyli rodzica, dziadka, babci, kogokolwiek. Kiedy jednak w przekazie zawrzemy jakieś pozytywy w stylu "niewidoma, ale pani", to będzie to inny wydźwięk niż samo "ślepa".
Dlatego myślę, że może tu chodzić o sumaryczny ładunek emocjonalny jaki płynie z naszej wypowiedzi werbalnej :)
Urodziłem się niewidomy, wcześniej potrafiłem rozróżniać kolory, ale teraz, kiedy widzę kolor, czuję się zdezorientowany, ponieważ czasami widzę jego kolor inaczej. Krótko mówiąc, teraz widzę tylko światło i ciemność.
“We do not lack ability. We just lack courage. It all comes down to courage.”
Teraz to już kurde nic nie widzę, nawet światła, ale zauważyłem ciekawą rzecz. Otóż z zamkniętymi oczami, ściślej okiem, bo jedno od dawna to proteza wydaje mnie się, że dostrzegam przesuwającą się własną dłoń. Ach to widzenie fantomowe hehe.
Ja też tak mam a zwłaszcza jak mi ktoś powie, żebym po patrzył na światło to wtedy jest tak jak bym to światło widział, ale to tylko złudzenie. -- (wesolek): O, łał. Dobrze wiedzieć, że to się tak nazywa. Ja tak mam w miejscu prawego oka. :)
No, Monte, zamknij powieki to wtedy się dowiesz jak to jest niewidzieć nic. I wyobraź sobie, że takie zamknięte w cudzysłowie powieki masz cały czas nie zależnie od tego czy je otworzysz czy je zamkniesz. Przynajmniej ja tak to sobie wyobrażam. U mnie niestety z poczuciem światła coraz gorzej. Mam wrażenie, że te 10 lat temu widziałem więcej.
Nie jest tak, że niewidzenie ruwnasię zamkniętym powiekom, ponieważ przy zamkniętych powiekach i tak jakieś szczątkowe widzenie jest, mam na myśli, że jak słońce mocno świeci to przy zamkniętych powiekach będzie ono w jakiś sposób odbierane a gdy się nie widzi to tak jak by oczu nie mieć. -- (DJGraco): No, Monte, zamknij powieki to wtedy się dowiesz jak to jest niewidzieć nic. I wyobraź sobie, że takie zamknięte w cudzysłowie powieki masz cały czas nie zależnie od tego czy je otworzysz czy je zamkniesz. Przynajmniej ja tak to sobie wyobrażam. U mnie niestety z poczuciem światła coraz gorzej. Mam wrażenie, że te 10 lat temu widziałem więcej.