A mnie taka babka z mojej miejscowości spotykała i zawsze mówiła, jakie to jestem biedne nieszczęśliwe dziecko, aż powiedziałam jej, że jestem szczęśliwa, zadbana i niech nie plecie takich głupot, to się obraziła. Kiedy byłam dzieckiem i był dla mnie szczęśliwy dzień Pierwszej Komunii, to ksiądz na kazaniu powiedział do innych, że jest tu taka biedna, chora i nieszczęśliwa dziewczynka. Potem pytałam rodziców, dla czego tak powiedział, bo przecież mimo, że nie widzę, jestem szczęśliwa, zadbana, miałam najpieękniejszą suknię ze wszystkich, a tu ksiądz powiedział przy wszystkich, że ja jestem biedna chora i nieszczęśliwa.
Raczej normalnie, chociaż zdarzają się wyjątki typu: uważaj, bo wleziesz w drzewo, ale wystarczy to olać i się nie przejmować. Na takie panie jak powiedziała koleżanka po wyżej zupełnie nie zwracam uwagi i idę dalej. Ja nigdy nie byłem jakoś bardzo w środowisku niewidomych, wręcz odwrotnie. Praktycznie zawsze miałem towarzystwo widzące. I powiem szczerze, że mam czasami stres jak się spotykam z ludźmi niewidomymi. Nie dotyczy spotykania się z pojedyńczymi osobami. A tego Księdza to mi szkoda. To on raczej był biedny w swej niewiedzy.
no jak wszędzie, idioci się znajdą, czasami osoby widzące mówią dosyc dziwne rzeczy, ponieważ nie wiedzą jak siezachować, tak jak mój kolega mówił, był na studiach i sporo ludzi mu chciało pomóc tylko nie podeszło bo nie wiedzieli jak sie do niego odezwać itd.
a teraz weź to wytłumacz wszystkim, skoro telewizja ma podejście takie, aby pokazać biednego niewidomego, kiedyś była taka historia, wychowawca mi ją opowiadał chcieli niewidomi pokazać jak jeżdżą na rolkach no i jedzie koleś i przy drzewie z 5 metrów jest, no i baba krzyczy do kolegi: teraz nagrywaj, nagrywaj, zaraz w drzewo walnie ;D
Na mnie osoby widzące reagują różnie. W większości normalnie, tak, jak na wszystkich innych ludzi, ale są oczywiście i tacy, którzy mi współczują, albo zaczynają zachowywać się tak, jakby mieli do czynienia z osobą ograniczoną umysłowo. Najwyraźniej, o czym już pisałem w jakimś wątku na eltenie, niektórzy ludzie mają w zwyczaju utożsamiać niepełnosprawność fizyczną z intelektualną. Dobry tego przykład miałem między innymi ostatnio. Prowadziłem wykład z zakresu paleontologii w jednej ze szkół. Kiedy wszedłem, pani pracująca w szkole musiała chyba zauważyć, że oprócz tego, że nie widzę, utykam na jedną nogę. Postanowiła więc mnie pocieszyć i zaczęła mi mówić takim tonem, jakby rozmawiała z pięciolatkiem, jak to ja pięknie chodzę. Druga sytuacja tego typu miała miejsce na kolosach. To taka impreza podróżnicza organizowana dorocznie w trójmieście. Ochroniarz, który wskazywał mnie i mojej mamie miejsce powiedział do mamy, że może mi być gorąco i że może mi zdjąć tą kurtkę. Zupełnie tak, jakbym nie potrafił zdjąć jej sobie sam. Te przykłady może nie wiążą się bezpośrednio z brakiem wzroku, ale dobrze pokazują reakcje niektórych na osoby niepełnosprawne. No cóż. Dla mnie ludzie, którzy postrzegają osoby z dysfunkcjami jako mniej zdolne, czy nieszczęśliwe, sami są ograniczeni i należy ich ignorować. Denerwuje mnie też na przykład, jeśli ktoś usiłuje pomagać mi na siłę, nie pytając się nawet, czy tej pomocy potrzebuję. Oczywiście nie uważam, że przyjmowanie pomocy innych jest czymś uwłaczającym, ale uważam też, że tam gdzie możemy, powinniśmy radzić sobie sami, bo daje to nam poczucie większej niezależności i psychicznego komfortu.
Witajcie. Może nie najlepszy temat na to, ale... Pytano mnie, jak to być niewidomym. Nie umiałem odpowiedzieć. Ale dziś znalazłem odpowiedź. Moja definicja jest prosta: być niewidomym oznacza być atakowanym przezwszystkie drzewa na drodze. :) I jakkolwiek dziwna, myślę, że to jedna z ważniejszych cech poruszania się z białą laską. :) Pozdrawiam, DP
Heh spoko. Jednak tak naserio nie można jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Jedno jest pewne- jesteśmy normalni tak jak wszyscy, no a przynajmniej więkrzość. Przynajmniej ja się za takiego uważam, i chyba więkrzość podzieli moje zdanie.
Normalni? Jak najbardziej. I widzący muszą to zrozumieć.
No cóż, zawsze się śmiałem, że dla osób widzących rozsądnych biała laska powinna być znakiem, by uważać. A dla osób widzących głupich szybko może się okazać przyczyną kilku siniaków. :)
Ale u mnie jakoś żadno się spotykam z obrazami. Zdarza się, owszem, ale rzadko na szczęście. Pozdrawiam, DP
Ostatnio czekałam na kogoś na przystanku. W tym czasieprzejechały dwa autobusy co ja nimi jeżdżę. No i przed ich przyjazdem jakieś panie podchodziły do mnie i mówiły mi numer autobusu i oferowały pomoc. Oczywiście podziękowałam bo jechałam z kimś samochodem.
Jak się wprowadziłam na osiedle w Warszawie, to na początku ludzie byli zdziwieniu. Idziemy sobie do sklepu, niedaleko od domu i słyszymy z ławeczki: "On i ona, oboje niewidomi". Ostatnio jak wracaliśmy z Biedronki to też jakaś starsza pani stojąca na przystanku mówi: "Boże, on i ona, oboje młodzi niewidomi". Ae generalnie to dobrze reagują, nawet chcą pomaggać, nawet jak tego nie potrzebujemy. :) ostatnio szliśmy do metra, już mieliśmy wchodzić do budynku, a jakiś facet jadący jakiś wózkiem, nie wiem do czego przewożenia, w każdym razie takim chyba dość małym, rozklekotanym i woła za nami: "Ej, zaczekajcie. Podwieźć gdzieś Was?".
Witam. Niektórzy ludzie patrzą na mnie z podziwem, a niektórzy jak na zwykłego debila, bo jeszcze mam zespół tourette'a, zespół tików nerwowych Niektórzy się martwią, żebym nie wpadł w jakąś pułapkę, jak gdzieś idę ulicą, na rzykład w drzewo itp.