"Nad Niemnem". Naprawdę fajna rzecz. Te sławne opisy przyrody nie są dla mnie wcale bolesne, po prostu wyłączam się odrobinę na te kilka minut albo próbuję sobie wyobrażać.
A ja je lubię. Wyłączam się tylko na propagandę pozytywistyczną, bo aż świeci w oczy. Ale poza tym naprawdę miła, sielankowa lektura. -- (Zuzler): "Nad Niemnem". Naprawdę fajna rzecz. Te sławne opisy przyrody nie są dla mnie wcale bolesne, po prostu wyłączam się odrobinę na te kilka minut albo próbuję sobie wyobrażać.
A ja właśnie lubię tę propagandę. No tendencyjnie i czarno-biało, ale przekaz ogółem mi się podoba. Takie "hej do pracy", lubię te klimaty, choć społecznie dziś to oczywiście zupełnie nie to i nie tak. Aczkolwiek myśl, że praca nie hańbi uważam za zdecydowanie uniwersalną.
A "Lalka", którą czytałam wcześniej, to w ogóle miodzio. Tam dużo mniej czerni i bieli i co ją czytam, to odkrywam nowe, niby oczywiste, ale jednak zaskakujące rzeczy. Teraz odkryłam, nie wiem, dlaczego dopiero teraz, ile tam ironii i nieraz moocno ciętego dowcipu. I jeszcze co czytam, to mniej lubię Wokulskiego. Izabeli też nie lubię, ale coraz bardziej doceniam jej przemyślność i inteligencję.
Hanna Szczukowska-Białys - kolejny tom z komisarzem Bondysem - "Mary Miasta".
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
No właśnie, słuchajcie, jednak piszmy, o czym właściwie mniej więcej jest czytana przez nas książka lub chociaż gatunek, bo tak same tytuły to nic nam nie dają często.
U mnie - Wojciech Chmielarz - "Tam, gdzie zmrok zapada szybciej". Podobno ma to być horror, którego akcja rozgrywa się gdzieś w zapomnianym miasteczku na Podkarpaciu, ale jak dla mnie, to prędzej mocny thriller, niż zaraz tam horror.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
U mnie - uwaga, uwaga, "Lalka". W liceum bardzo mi się podobała, a ponieważ już od dłuższego czasu noszę się z zamiarem odświeżenia, to trafiła na tapet. Swoją drogą, Izabela, czego by o niej nie powiedzieć, kalkulować potrafi i za to dziś bym ją doceniła, choć pamiętam, że lata temu nie obeszłam się z nią zbyt łaskawie, co mogę zgonić na młody wiek i brak doświadczenia życiowego, wtedy przemawiał przeze mnie idealizm i ta młodzieńcza naiwność, która kazała mi wierzyć, że kalkulacje Izabeli są ze wszechmiar złe. Dziś patrzę na to zupełnie inaczej. A nasz "poczciwy" Staś? No cóż, może i nie brakuje mu inteligencji i zmysłu do robienia pieniędzy, ale wybrał sobie kiepski sposób na zdobycie serca panny Łęckiej.
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Też o tym pomyślałam, a Izabela coraz więcej u mnie zyskuje. -- (Zuzler): No pewnie, że kiepski. W zasadzie jej pierwsze przeczucie co do jego planu i osoby to jego najtrafniejsza diagnoza.
--
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
This site uses cookies to enhance your experience.