A co do "Ludzi bezdomnych", to niby Judym wyjaśnił, dlaczego jednak nie chce z Joasią, ale i tak tego nie rozumiem. On się chce zamartwić na śmierć czy o co tu idzie?
Zaczęłam antologię opowiadań Utopay, czyli przyszłościowe wizje na pieniądze różnych autorów zarówno piszących sci-fi jak i nie i ogólnie jestem trochę zawiedziona. Tzn. przeczytałam ze 3-4 i się poddaję na ten moment, bo o ile podobają mi się wytworzone w ramach tych opowiadań światy, o tyle ubolewanie nad tym, że prawie nic ciekawego z tych światów nie wyniknęło jest głębsze, niż satysfakcja wynikająca z zanurzania się w nich. A właśnie przed momentem sobie kupiłam książkę, która wyszła 2 tygodnie temu, lubię nowości. Nazywa się Czarnek. Biografia nieedukacyjna i należy wyłączyć myślenie o tym, że za bardzo widać że pisali ją dziennikarze |TVN24. Jak się już to marudzenie wyłączy, to chyba jest spoko, ale jeszcze za mało mam za sobą, żeby dążyć do ostatecznych rozstrzygnięć
A ja z nudów zabrałam się za "Apollo i boskie próby" Riordana. Mimo ogromnej puli zniechęcenia od otoczenia chciałam zobaczyć, co się stanie, jak to przeczytam. I, uwaga, na razie nie zginęłam, jeszcze żyję! :) Widać u autora większą dojrzałość z jednej strony. Jego styl się bardziej ukształtował i szanuję, że w przeciwieństwie do narracji Percy'ego oraz Leo, którzy de facto są jednym i tym samym, tylko że Leo bardziej, Apollo ma jednak swój własny styl, odrobinę bardziej dojrzały. Z drugiej strony, no właśnie, ten styl jest zdecydowanie zbyt niedojrzały. Czy widać dużo nielogiczności? Hmmm, tak, widać. Czy mamy przeładowanie parami homoseksualnymi? Owszem, mamy. Czy mimo wszystko czyta się to całkiem przyjemnie? Tak, czyta się. Czy wniesie to nową jakość do mego życia? No raczej nie. :)
Ee, ja to sobie myślę, że on to mimo wszystko marzył sobie o romantyzmie, gdyby nie to, nie uczepiłby się Izabeli tak kurczowo, nie byłby gotowy poświęcać jej tyle uwagi, zachodu, energii życiowej. Niby marudził na Mickiewicza i zarzucał romantyzmowi mieszanie ludziom w głowach, ale jednak odciąć się od tego ostatecznie jakoś nie dawał rady.
Taaaa, ale zamiast kwiatów raczej pokazałby pannie nowy rodzaj metalu. :p -- (Zuzler): Ee, ja to sobie myślę, że on to mimo wszystko marzył sobie o romantyzmie, gdyby nie to, nie uczepiłby się Izabeli tak kurczowo, nie byłby gotowy poświęcać jej tyle uwagi, zachodu, energii życiowej. Niby marudził na Mickiewicza i zarzucał romantyzmowi mieszanie ludziom w głowach, ale jednak odciąć się od tego ostatecznie jakoś nie dawał rady.
A tera jadymy z nowelami Sienkiewicza. A potem, cóż, pewnie trzeba się będzie wziąć za coś mniej przyjemnego, Wyspiańskiego na ten przykład. Albo wiersze Konopnickiej, względnie Asnyka. Szanuję je, ale tak na odległość. Albo jakieś obmierzłe dramaty... Też ktoś tak ma, że nie umie czytać dramatów i ich rozumieć? Bo dla mnie to od zawsze problem. Za szybko to jakoś idzie, zresztą one nie były pisane do czytania ich po cichu lub przez jednostajną syntezę, więc może dlatego.
Nie pobierałam jej. Jeśli nie masz DZDN, to mogę pobrać i podesłać. Napisz priv. -- (Monte): Czy dałoby się jakoś tę książkę podesłać do mnie? Czy nie masz takich możliwości?