Oczywiście, że nie, droga Zuzanno. -- (Zuzler): W szkołach mamyy dużo materiałów i książek nawołujących, pouczających i w ogóle pokazujących, jaką wartość mają przyjaźń, poświęcenie, wierność, lojalność, moralność... No długo by wymieniać. I co, czy dzięki temu, że ktoś przeczytał powiedzmy "Hobbita", "O psie, który jeździł koleją" i kawałek Ewangelii staje się lepszym albo mądrzejszym człowiekiem?
--
"Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niech przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, odwrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. ... Jestem tylko ja." - Litania Bene Gesserit przeciw strachowi ("
Nauczających, moralizujących, ale żadna nie przedstawia utopijnej wizji wojny nuklearnej, zagłady ludzkości. Żadne z materiałów nie przedstawiają utopijnej wiary w zwycięstwo z powodu posiadania broni jądrowej. Nauczką była Hiroszima i Nagasaki, ale o tym również niewiele się mówi i już się nie pamięta.
A tak swoją drogą to co czyni nas mądrzejszymi jak nie właśnie zdobywanie wiedzy? Nie rodzimy się mądrzy, a samo życie nie wystarcza, bo nie jesteśmy w stanie przeżyć wszystkiego i wszystkiego doświadczyć.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
Och, o wojnie nuklearnej może nie ma, ale o II światowej cała masa - Różewicz, Borowski, Baczyński, Grudziński - to tylko kilka przykładów z samej Polski i z samego kanonu lektur. Efekty widać po prawej stronie mapy.
Ale wojna światowa, taka jaka była to nie zagłada ludzkości, owszem są, były ofiary, ale większość przeżyła, co najwyżej zmieniła się im narodowość, a w przypadku wojny nuklearnej nie będzie zmiany narodowości, będze zmiana z zamieszkałej planety na niezamieszkałą i nie nadającą się do zamieszkania przez długie lata planetę. I właśnie to jest ta zasadnicza różnica i o tym nie uczą, o tym nie traktują żadne lektury.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
I mogą sobie traktować, ci co chcą użyć atomówek mają dosyć dobre rozpoznanie, więc kilka lektur nie zmieni nic specjalnie. Z resztą jak bym nie chciał wierzyć, to bym powiedział, że może reszta nie zdecyduje sięi tak bomb użyć nawet jak ja użyję, albo zastosować trzeba myk jak z jednej powieści, czyli podrzucić jakieś bomby bez takigo dużego promieniowania.
Zapraszam osoby posiadające piesy, lub chcące je posiadać, do dołączenia do grupy o psach przewodnikach.
Jeśli nauka o Hitlerze, Stalinie, łagrach i lagrach oraz w ogóle o tym, co się w Rosji działo za komuny nic nie zmieniło w kwestii władzy dyktatorów na tym świecie, to serio uważasz, że jakaś sci fi powieść zmieni coś konkretnego w ludzkim myśleniu?
Nie napisałem, że to ta jedna książka ma coś zmienić. Chodzi o wpraowadzanie takich lektur, takich treści do nauczania. Jednak po drugiej wojnie ludzie wyciągnęli jakieś wnioski, bo bardzo długo nie było i nadal nie ma wojny światowej, tyle, że mieli okazję wyciągnąć wnioski, mieli możliwość czytania o tym czym to grozi, a po wojnie nuklearnej nie będzie nikogo kto mialby wyciągać wnioski. Z jednej strony w jrupie o samodzielności jest ngapór z waszej strony na uświadamianie ludzi, społeczeństwa jacy to my niewidomi jesteśmy samodzielni i możemy pracować, ale kiedy tutaj piszę o uświadamianiu od podtaw czym grozi wojna z użyciem broni atomowej to jest kontrargument, że jedna książka nic nie zmieni. Nie napisałem, że jdena książka, napisałem, że ta pozycja powinna być na liście obowiązkowych lektur, a co za tym idzie wprowadzenie między innymi nauczanie, uświadamianie jakie niesie zagrożenie broń jądrowa. Zmiany w myśleniu ludzi od początku, od dziecka.
Znajdź sobie zajęcie, które kochasz, a nie przepracujesz w życiu ani jednego dnia.
Przyznaję, pewnie ta książka by mnie więcej nauczyła niż taka Ania z zielonego wzgórza, która przynajmniej kiedyś była obowiązkową lekturą i co to to wnosi do nauki. Co do Psa, który jezdźił koleją akurat ta książka mnie nauczyła wiele. Dzięki niej zaczęło się moje głębsze zainteresowanie i miłość do psów. Dzięki niej zrozumiałem jakie zwierzęta potrafią być inteligentne, jak się przywiązują i kim są dla nich ludzie. I nietylko, że pies to tylko podwórkowy kundel, a kot to nie dzikus nadający się tylko do łapania myszy.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Znam tylko fragmenty ze szkoły i chcę przeczytać :) -- (Zuzler): "Dynastia Miziołków" na tapecie. Tak, odbija mi. Tak, czytam to pierwszy raz w życiu. Tak, nie wiem dlaczego to czytam. I tak, podoba mi się. :D
Pasuje do ciepię xd -- (Zuzler): "Dynastia Miziołków" na tapecie. Tak, odbija mi. Tak, czytam to pierwszy raz w życiu. Tak, nie wiem dlaczego to czytam. I tak, podoba mi się. :D
Trafiłem ostatnio na audiobooki Alistaira McLeana zgrane z kaset na youtube i tak sobie powtarzam niektóre. Kiedyś zasłuchiwałem się w nie namiętnie i tylko wypatrywałem jakie by tu jeszcze :) Aktualnie pociąg śmierci