@Zuzler, Raczej nie. @Tygrysica myślę, że nie byłoby to zbyt wygodne, choć testowałam tylko raz i to przez chwilę. Chyba nie umiałabym z tego korzystać na dłuższą metę tak, żeby robić dokłądnie. :)
Ja jak ścieram kurze, to w szkole ścierałam na mokro i płynem, a potem na sucho, w domu mam takie chusteczki z płynem. Wszyscy tym wycierają, to czemu ja nie? Szyby i lustra wycieram najpierw ścierą z płynem, a potem na sucho.
Ja najpierw odkurzam odkurzaczem (tak, szafki też, jak się da), a potem wystarczy zwykle samo pronto, no chyba, że ewidentnie coś się klei lub rozmazuje, wtedy najpierw na mokro. -- (Tygrysica): Najpierw na mokro, klasycznie szmatą, a potem jakimś pronto czy innym cudem. Samym cudem nie idzie i już.
Czasem jest, np. gdy na drewnianej powierzchni zostaną jakieś ślady po rozlanej herbacie, a nawet - brudnej ręce. Rzadko, ale jednak. W kuchni zwłaszcza. -- (misiek): Wystarczy nawilżaną szmatką, lub suchą. Czy do tego potrzebny jest detergent, w skrajnych przypadkach pewnie tak, chociaż ja do tego nie dopuszczam.
Najpierw na mokro, potem na sucho. Wydaje się to być najrozsądniejsze, bo do mokrego się kurz przyklei i luz, a potem to już tylko na sucho przetrzeć i jest ok. :)
Nie zawsze, bo, uwaga, do mokrego się kurz przyklei. :) Często na mokro rozmazujesz bardziej, niż ścierasz, a na sucho to przetrzesz szmatą, chop-siup spadnie, ew. potem odkurzaczem przejechać i rura.