Ja mogłabym zrobić to samo, tylko u mnie łączą się, nawet jakby nie do końca świadomie i nie zawsze, dźwięki i kolory, ale tylko w tę stronę, że dźwięki są różnobarwne. Kolejną ciekawą może cechą mojej synestezji jest to, że wszystkie liczby i litery, a także znaki interpunkcyjne też mają swoje barwy i to do tego stopnia mi weszło, że nawet gdy czytam coś w brajlu, wyobrażam sobie układ strony na kolorowo. Na przykład na górze jest kupa tekstu, więc jest to takie jakby ciemniejsze, a kiedy czytam, widzę każdą literkę z osobna, przesuwając po niej palcami, jednak gdy spojrzę na pełen układ, miejsca gdzie jest tekst wydają się fioletowo-nieokreślone, a puste linie są białe i jakby oświetlają całość. Ciężko to wyjaśnić.
Tak, nadal, kiedy mam odpowiednie światło i odpowiedni kolor, a do tego chyba także lepszy dzień, potrafię dojrzeć intensywne albo, że tak powiem, wielkopowierzchniowe kolory.
Na pewno dąłoby się odróżnić coś jasnego od ciemnego w jednej prostej sytuacji, czyli wtedy, gdyby przedmioty wykonane byłyby z jednego tworzywa i były wystawione na słońce. Na ogół rzeczy czarne nagrzewają się znacznie mocniej, niż jasne.
To pewnie była gęcjana. -- (Tygrysica): Aaaa, jeszcze fioletowy jakoś kojarzę. Kiedyś do mamy przyszedł chłopiec z młodszym bratem i ten brat miał rozszarpaną rękę w łokciu. Mam rozrobiła coś w szklance wody, czy potem tę ranę obmyła i too coś było fioletowe. :D
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.