Kewinku kochany. Ja cię normalnie ubustwiam. Jesteś moim miszczem, idolem i cholera wie, kim jeszcze. Coś mnie tkło, znaczy tknęło, nieprzyzwoicie pospolicie przejrzeć twój dziennik, dziennik twej żony i dziecka, bo chciałam się dowiedzieć, jakichż to wpisów możemy się z żonką spodziewać, za jakiś czas. No i ponoć miałeś mieć wczoraj ślub, na którym, się, nie, po, ja, wi, łeś? Jak przeczytałam twój wpis: kurde, ślub nadal trwa, ale ja mam coś pilnego do załatwienia.
Następnie wpisy twojej żony i syna.
To najgorszy ślub w historii, Carlopopper nie zjawia się na ślubie to znowu leżałam na biórku hahahahahhahahaaaaaa. Coś ty zrobił tej biednej żoneczce. No i udało mi się dojść w jej dzienniku do fazy porodu, więc wiem jak mniej więcej wygląda to i trochę przebieg ciąży, ale jak chciałam dojść do wpisów z początku ciążusi, to niestety chyba była jakaś aktualizacja na popmundku, bo mnie wylogowało.
ps: moja żonka ma dzisiaj owulacje, ale coś ocena naszego tego tego spadła, z przeboskiej na boską :D Pewnie to przez moją małą kondychę lub siłę fizyczną. Bo z rańca kochanka latuskowa mnie dopadła xD :D