Też bym nie powiedziała, że Senterku masz problemy ze słownictwem. Być może rozumiesz więcej niż czynnie używasz, co jest dosyć naturalne. A że czytanie pomaga, to nawet z doświadczenia mogę powiedzieć. Słuchałam kiedyś książek z ludźmi średnio elokwentnymi i łapałam ich potem na tym, że bezwiednie zaczynali używać słów i wyrażeń, które się w nich pojawiały. Dla nich nie były one naturalne.
Dziękuję wam, ale właściwie przyszło mi do głowy, że mógłbym jakieś zadanka wykonywać w stylu wymień ileś synonimów słowa takiego i takiego, albo zapisywać nowopoznane słowa, bo dotychczas się jedynie wysilałem na wpisywanie definicji takich słów w Googla i liczyłem na to, że je zapamiętam, albo naturalnie po okresie intensywnego używania stanie się naturalne. Słowo które zmieniło moje życie? Aczkolwiek :D Uwielbiam. A, jeszcze mam beczkę z jednego gostka, który mówi aczkolwiek bynajmniej w jakichś losowych zdaniach, nie rozumiejąc do końca co to znaczy.
A tak zmieniając temat, to głupi człowiek się nacina na próby odbudowania relacji z przeszłości i myśli, że coś z tego będzie. Zazwyczaj jest jeden wielki członek i gorycz. Jednak trzeba ufać tej intuicji bardziej, bo dana przyjaźń się zakończyła z jakiegoś powodu, prawda?
Tylko dlatego, że nazwałam Cię pludrakiem? Spokojnie, do rymu mogę Cię jeszcze nazwać cwaniakiem, łajdakiem, flakiem, krwiakiem, bardakiem, burakiem, bydlakiem, albo pękniętym bukłakiem
A mi nie, wracając do domu minąłem dzika rozrywającego worek na śmieci i przez chwilę za mną lazł. Żałosne, a myślałem, że jednak nie jestem śmieciem. :D
Taa, tych dzików ostatnio się nazłaziło. Ostatnio przebiegł obok mnie po poboczu jakiś, nie wiem przed czym spieprzał, ale nie chciałbym być na jego drodze.
-- (zywek): A mi nie, wracając do domu minąłem dzika rozrywającego worek na śmieci i przez chwilę za mną lazł. Żałosne, a myślałem, że jednak nie jestem śmieciem. :D --