Który to był rok? A ja miałem tamagotchi i zawsze się pytałem mamy co widać, a potem mniej więcej na pamięć wiedziałem, co robić. Miałem 2 furby, jeden jest u młodszej siostry. Tego toma się poprostu stawiało i nic więcej, dało się jeszcze go uśpić kołysaniem.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
aAa, tam były komendy np, hello, how are you, you are hungry, sing song i tp. Kiedyś jak mi siostra dała do ręki tamagotchi to się bała że coś zepsuję i mówiła że jak otworzę klapkę to wyleje się jakiś straszny płyn. Mój ostatni furby tak jako ciekawostka powiem, że jest to edycja z 2006 roku, i działa cały czas, siostra ma jeszcze innego z 2015 roku, mówiącego po polsku.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
Zabawką z dzieciństwa, którą wciąż jeszcze posiadam, jest mój pluszowy miś. Dostałam go bardzo, bardzo dawno temu od koleżanki mojej babci i nazwałam go Pimpuś. Na początku bawiłam się nim normalnie razem z różnymi zabawkami, potem już tylko zawsze leżał w moim łóżku i przytulałam go w nocy. Pimpek zawsze był ze mną w najważniejszych dla mnie chwilach mojego dzieciństwa, teraz przeszedł już na emeryturę i siedzi na pułce nad moim łóżkiem, do przytulania mam mojego kota, Mishę. Bardzo widać po nim jego wiek, ledwo trzyma mu się ogon, który był przyszywany chyba z miliard razy, a jego mteriał jest szorstki ze starości, Pimpek raczej nie jest jakimś bardzo pięknym misiem, dla mnie jednak jest bardzo ważny. Bardzo to dziwi moją młodszą siostrę Zofijkę, która uważa, że inne misie, które przejęła po mnie, są przecież znacznie ładniejsze i fajniejsze, no ale co ja poradzę, że najbardziej lubię właśnie Pimpka.
Witajcie. Wręcz uwielbiałam klocki lego. lubiłam budować różne wille z pokojami w środku, meblować je. Ale niestety już tego oczywiście nie mam. myślę jednak, że klocki lego to taka zabawka, że nawet sami dorośli chętnie by się bawili, gdyby mogli.
Oj- to fajnie. Ja niestety ich nigdy nie miałem. Tylko jakieś zwykłe. Z jednych to nawet można było autobus złożyć, a w tamtych czasach Lego były obiektem westchnień i nie każdy mógł sobie na nie pozwolić ze względu na bardzo małą dostępność w sklepach i wysoką cenę. Później byćmoże było z tym lepiej, ale ja już z klocków wyrosłem i później interesowały mnie już inne zabawki.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Nie tylko by mogli, ale i się bawią. Koleżanka mojej mamy na imieniny dostała żółtą łódź podwodną i jest bardzo zadowolona. xd. Ja bardzo lubiłam różne figórki i lalki, wymyślałam historie z nimi związane, jak byłam jeszcze młodsza to wszelkiego rodzaju pieski, bardzo lubię pieski. xd. Ale więcej mogę napisać o tym, co mi teraz zajmuje ręce, jak mi się nudzi, bo lubię budować z moją siostrą z klocków magnetycznych geomag, te takie patyczki, kulki i różne kształty do wypełnienia, sama mam spinnera, jak połowa ludzkości ostatnio, :p, a poza tym, to mam kulki neocube, zestaw kulek magnetycznych, z których się układa kstkę, albo coś innego, jak się chce.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Też mam spinera. Kupiłem go raczej dla picu, ale to jest prawda, że zabawa tym czymś wciąga, któregoś dnia bawiłem się tym z pół godziny, i nawet nie zauważyłem, że tyle czasu upłynęło. Co do piesków- tych zabawkowych jak i prawdziwych witaj w klubie.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
A pamiętacie piłkarzyki? Lubiłam się nimi bawić. W moich była ta wada że to nie były wyraźne figurki tylko jakieś pionki, a drużyny odrużniały się tylko kolorami. Ale mój kolega miał lepsze bo to były maleńkie figurki i wiedziałaś w kierunku jakiej bramki piłkarz jest odwrucony i czy on jest z twojej drużyny czy przeciwnika. Godzinami potrafiłam w nie grać. I ciągle prosiłam, by ktoś ze mną zagrał. Najczęściej grał tata.
Też grałam w piłkarzyki, miałam takie, jak zwykle są duże, te takie z dźwigniami po bokach, co się je przesuwa i się nimi kręci, ale u dziadka były leprze, do be figurki były na sprężynkach, więc się je odciągało do tyłu i puszczało. Lubiłam grać w te ostatnie, były bardziej dla mnie dostępne.
rzeczy niemożliwe od ręki, cuda w przeciągu trzech dni.
Ja miałam jakas podrobkę tamagotchi, kilka zwierząt z serii furreal fiends, które do tej por są gdzieś w jakimś pudle i nadal by działały, gdyby je wlączyć, furby'ego też miałam, tego pierwszego, klocki lego oczywiście też.