pates — Wpis 21 z 210
#21
2017-06-10 10:54
Taka jakby wyżutnia wiesz
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
To ja widziałem coś podobnego, tylko, że to wystrzeliwało małe piłeczki.
pates — Wpis 23 z 210
#23
2017-06-11 21:34
No właśnie o takim czymś mówię, te piłeczki miały imitować beton. Miałem też abawkową mp3, która grała 30 melodji i miała udawane radio i dyktafon ale taki tylko nasłuch z zmianą głosu.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
Ta- to ja widziałem miśka z wbódowanym prawdziwym radiem z funkcją automatycznego wyszukiwania stacji
serio. Na plecach pod przylepcem miał wbudowany odbiornik i lutowany pilocik do zmiany baterii. A radiem
sterowało się przyciskami w jego nogach.
pates — Wpis 27 z 210
#27
2017-06-12 16:35
są takie zabawki, nawet odtwarzacz mp3 w maskotce.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
To już jakby nie moje czasy, ale wszystko możliwe.
pates — Wpis 29 z 210
#29
2017-06-19 16:10
No jak ja miałem 4 5 czy 6 lat tego jeszcze nie było
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
A miał ktoś papugę powtarzającą wszystko co powiemy? Ja miałem i lubiłem nią wkurzać ludzi, ale miała
jedną zasadniczą wadę- zżerała 6 baterii aa. Z tego co wiem ta zabawka jest dalej dostępna w sprzedarzy.
pates — Wpis 32 z 210
#32
2017-06-20 14:18
Ja miałem talking toma we formie zabawki, też powtarzał
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
Co miałeś?
Dobra chyba wiem o co chodzi- o tego kotka z gry tak?
pates — Wpis 35 z 210
#35
2017-06-22 11:40
tak, i on był taki sam jak w grze znaczy powtarzał, spał, mruczał, wydawał odgłosy po naciśnięciu na ogon czy łapki, gdy się go udeżało w głowę wydawał dźwięki identyko jak z gry. Jak się go włączało, był dźwięk budzika z gry, ten na starcie.
„Równowaga nie działa w korporacjach. Tam rządzi chaos i budżet.
A też się go karmiło, wyprowadzało etc?
Przyznam, że kiedy był szał na Tamagochi czyli zabawki, a raczej gry imitujące prawdziwe życie zwierzęcia
to zawsze chciałem takiego zwierzaczka mieć, no ale nie miałem z wiadomych względów. Dopiero po kilku
latach za ciężkie pieniądze udało mi się wyrwać pierwszą wersję Furbyego, ale zbytnio się nie dogadaliśmy
bo on mówił jakimś swoim językiem i nie wiedziałem czego on chce w danej chwili. Do tego po chyba dwóch