ALe nie musi, Michale, jeśli się zwraca uwagę na to, co się je i umie to dobrze łączyć. Zresztą, jak żresz mięso, też możesz mieć niedobory i żadne to dziwo.
Ja do wegetarianizmu miałam dwa podejścia, raz, gdy byłam nastolatką i wtedy rzeczywiście nie łączyłam tego jak należy, bo wiadomo, jedzenie w internacie było jakie było, więc po prostu zjadałam wszystko oprócz mięska, No i drugi raz jako już dorosła i bardziej uświadomiona osoba i jak się zaczęłam gorzej czuć zrobiłam badania i wyszło, że mam za mało żelaza i hemoglobiny i z białkiem coś było nie tak. Za pierwszym razem tym nastoletnim nabawiłam się awitaminozy. Nie każdemu jak widać weganizm czy wegetarianizm służą i jak mówię może gdybym się suplementowała to byłoby inaczej, tyle, że ja jakoś nie potrafię się do tych suplementów przekonać. możliwe, że przez jeden, który brałam i powodował u mnie straszne samopoczucie. No i nie będę kryć zre'zygnowałam też ze względów ekonomicznych.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
A tak z innej beczki to jestem w domku rodzinnym. Nie było mnie tu od czterech miesięcy. Fajnie odwiedzić te stare konty. No i podróż miałam udaną, bałam się, że pociąg przyjedzie z opóźnieniem przez te wiatrzyska, ale był o czasie, w prawdzie przyjazd trochę się opóźnił, ale tylko o kilka minut.
Nigdy nie można być pewnym, że to co już masz będzie Ci dane na zawsze, a pewne w życiu są tylko dwie rzeczy, śmierć i podatki.
W sobotę? Phi. Tak prawie codziennie od miesiąca. Oprócz niedziel gwoli sprawiedliwości. No cóż... Trzeba wytrzymać, choć mordercze instynkty się pojawiają.
Ja wiem, że Boże Narodzenie jest ważne, ale kompletnie nie mogę się na tym skupić, bo po świętach przyjeżdża narzeczony! I po raz pierwszy spędzimy razem Sylwestra! Nie umiem myśleć o niczym innym i jestem bardzo szczęśliwa z tego powodu! Najchętniej skakałabym do nieba z radości!