Czy to jest kwestia zaufania? Myślę że nie tu jest problem. Po pierwsze niewiedza. Bo nie wszyscy chcą szukać i się czegoś wiadywać. A może tak jest wygodniej. I napewno obawa. A może i to że nie chcą dopuszczać myśli co będzie potem kiedy ich zabraknie. Więc odwlekają. A niektórym trudno jest zmienić jakieś nawyki czy przyzwyczajenia.
1 likes
Pewnie u każdego mogą być różne przyczyny, ale ja teorii o zaufaniu nie odrzucam. Dowodów na jej poparcie dostarczają mi ludzie, których czasem spotykam, a którzy są, a przynajmniej twierdzą, że są pod wrażeniem faktu, że w ogóle się odważam chodzić po mieście samodzielnie. I mówią: "ja to bym tak nie mógł", "ja to bym się chyba tak nie odważył" itp.
A wracając do pytania czemu nie wspominam dpsu dobrze? Po pierwsze dps zawsze będzie dpsem. Po drugie ludzie patrzą na osoby przebywające w dpsach jak na kogoś gorszego, a może nawet taka osoba to pijak. albo taka która sobie w życiu nie radzi w każdym razie z takim kimś lepiej się nie zadawać. Tego doświadczyłam niestety. A więc taka osoba to ktoś drugiej kategorii. I na próżno pracownicy z takiego dpsu mówią że to nie prawda. Ale ja się wstydziłam zapraszać znajomych. Woolę nawet skromny pokoik, ale swój gdzie nikt mi nie powie że masz się przenosić nie zaczepiają cię tam również dziadkowie którym się zachciewa jeszcze w tym wieku nie wiadomo czego.
Co do obcych ludzi to masz rację i tu się z tobą zgadzam. Ale rodzina to już trochę to inaczej powinno wyglądać.
2 likes
A dlaczego by się nie odważył? Bo nie wyobraża sobie, że miałby chodzić po mieście nie używając wzroku. A to znaczy, że nie ufałby swoim pozostałym zmysłom na tyle, by się zdać tylko na nie. Jak więc ma zaufać i uwierzyć, że jego własne dziecko, za które czuje się odpowiedzialny nawet gdy jest już dorosłe, bo przecież ono potrzebuje pomocy poradzi sobie samo?
1 likes
Powinno. Tylko czy wygląda? Rodzina cały czas może myśleć, że tak powiem, sobą, czyli ludźmi, którzy tak by nie dali rady
Dlatego na przekór wszystkiemu trzeba pokazać że nie jest tak jak to oni sobie wyobrażają. A przynajmniej powinniśmy próbować
masz rację :)
1 likes
A pewnie. Najlepiej ich faktycznie chyba stawiać przed faktem dokonanym. No co, zrobiłem to przecież, czy to źle? Gorzej, jeśli nie wyjdzie, a kiedy się to robi pierwszy raz, prawdopodobieństwo może być spore
Wyjdzie czy nie wyjdzie to inna sprawa. Ale masz przynajmniej świadomość że starałiśmy się robić wszystko co jest możliwe w tym momencie. I muyślę że najważniejsze jest próbować znowu aż w końcu kiedyś to zrozumieją.
1 likes
Gorzej jeśli nas samych niepowodzenie zniechęci. A jeszcze ktoś z najbliższych powie: "widzisz, mówiliśmy przecież, że nie dasz rady", to też swoje może dać, aż się odechce
No to jak tak ktoś tak myśli to nigdy w życiu nic nie zrobi. Zawsze z początku się upada zanim się coś osiągnie nawet w takich sprawach.
Powiem tak z doświadczenia wiem, że trzeba robić swoje w takim sensie, że rodzice często pewnych rzeczy nie są w stanie z rozumieć, że osoba niewidoma może sama iść, gdzieś jechać czy coś takiego, ale jeżeli sami ufamy swoim umiejętnościom lub mamy w sobie tyle siły, że nie boimy się ryzykować to należy to ryzyko podjąć i działać pewnych rzeczy uczyć się na własną rękę.
Gadaczka- są projekty czy programy przeciwdziałające wykluczeniu ludzi ze społeczeństwa. Po za tym- chyba jeśli nie jesteś ubezwłasnowolniony do Dpsu nie mogą cię siłą zaciągnąć? Jeśli się mylę to uświadomcie mnie jak jest.
Hm, często nadopiekuńczość wynika z faktu, że rodzice chcą "zrekompensować" niepełnosprawność i nieba przychylić. A przy okazji, wielu "dzieciom" taki stan rzeczy pasuje.
1 likes
Ależ oczywiście, gdyby nie potrzeba, to wielu z nas by palcem nie ruszyło samodzielnie.
Ano, ;) Trudno przekonać, by pełnosprawni wypośrodkowali wymagania.. Za mało - lipa, bo nadopiekuńczość, niedocenianie i tym podobne.. Za dużo - stres, obniżenie poczucia własnej wartości. To często wynika z nieznajomości potrzeb i możliwości osób niepełnosprawnych. My się uczymy otoczenia osobowego, a ono nas. ;)