Gdy kogoś traktujesz zupełnie normalnie, przyjaźnie, koleżeńsko, a ktoś traktuje cię jak debila i dziecko specjalnej troski. Który to już raz, po prostu ryczeć mi się chce. Czym ja sobie na to zasłóżyłem. Niema już nikogo, komu można zaufać.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
W taki sposób przekreślono wiele moich przyjaźni, chociaż przed wyjawieniem pewnych faktów związanych z moją niepełnosprawnością, niebyło żadnych problemów. Głowa do góry, trzymaj się!
Strasznie to bolesne, trzymaj się tam, głowa do góry, nie daj się. Pamiętaj, że jesteś wartościowy i normalny.
-- (misiek): Gdy kogoś traktujesz zupełnie normalnie, przyjaźnie, koleżeńsko, a ktoś traktuje cię jak debila i dziecko specjalnej troski. Który to już raz, po prostu ryczeć mi się chce. Czym ja sobie na to zasłóżyłem. Niema już nikogo, komu można zaufać.
Ja to wiem i jak najbardziej zdaje sobie z tego sprawę. To ludzie mnie do rospaczy doprowadzają traktując jak powiedziałem. I im dłużej na to patrzysz, tym bardziej odechciewa się wszystkiego.
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Niieee, bo za mało mamy doktorów, a jedna jest tylko taka, co chce o rytmice ze mną pisać. Mówię ci, kosmos. A chodzi o to, ze ona się w ogóle do mnie nie odzywa, nie odpowiada na moje wiadomości, bo raz napisałam e-maila i nic, zadzwoniłam raz i nie odebrała i nie oddzwoniła. Ja nie chcę takiej promotorki. (Zuzler): Zmiana w grę nie wchodzi?
Ja jakby też, z resztą nietylko ja, tak jak z ludzmi rozmawiam każdemu brak motywacji do czegokolwiek. Jesień Panie -- (daszekmdn): . Mam taki dół, że nie chce mi się napisać nic po za kropką.
--
Potrzebuję papugę, gdyż ściga mnie kruk, za to że pożyczyłem pieniądze od bociana.
Naprawdę żadko się tak na serio kłucę z moimi bliskimi, ale się zdarzyło wczoraj wieczorem i chociaż napewno lepiej sobie z tym emocjonalnie radzę niż te kilka lat wstecz, to i tak boli i mnie przybiło. W sensie cały czas się czymś zajmuję, żeby o tym nie myśleć, ale wystarczy chwila beztroskiego rozmyślania co jest nieuchronne, żeby znowu poczuć ten ból w sercu, ten wulkan mdłości w brzuchu. Zawsze jak coś mnie bardzo smuci, czymś się stresuję, to boli mnie brzuch. Chciałbym nie czuć nic, wiecie? Cały czas mam wrażenie, że wszyscy do okoła są bez uczuciowi, silni psychicznie, samolubni i obojętni na ludzkie cierpienie w jakiejkolwiek postaci. A ja, łatwo się smucę, denerwuję i martwię, pełno nieuzasadnionych i czysto emocjonalnych myśli przechodzi mi cały czas przez umysł, zabierając spokój i harmonię. Zawszę chcę podjąć ten pierwszy krok, przeprosić, się pogodzić. Zawszę to muszę być ja, co to o mnie świadczy? Tak mi się przynajmniej teraz wydaję. Musiałem to wyrzucić z siebie, sory.
No, ale jakie? Znaczy, pewnie ma, zajęta jest, rozumiem, ale to nie może mi napisać, że oddzwoni, czy napisze, jak będzie miała czas? Krótki, acz treściwy komunikat i ja wtedy bym wiedziała, na czym stoję.