Przecież on wyłaził zawsze w tym samym miejscu, a ta łazienka od wielu lat była opuszczona przez tą Martę. Za czasów Woldemorta to on wszystko kontrolował, więc też nie mogli tego zauważyć a ten Dippet w mojej ocenie był po prostu głupi.
Wiecie co? Nurtuje mnie jedna rzecz. Jakim cudem właściwie Dumbledore pokonał Grindelwalda, skoro Grindelwald miał Czarną Różdżkę. Jak w ogóle można było pokonać właściciela Czarnej Różdżki nie zabijając go podstępem, skoro z tą różdżką nie dało się przegrać?
Moc różczki zależy tylko od mocy czarocieja. Ta czarna różczka to była bardziej legęda moim zdaniem. Pomimo, że Harry był w stanie naprawić przy jej pomocy swoją przełamaną różczkę to wystarczy większa moc czarodziejska Dumbledore nad Grindelwaldem i Dumbledore wygrał. Pozatym rozważ przypadek Voldemorda. Wystarczy, że Harry chciał powstrzymać go przed dokonywaniem zła, niekoniecznie zabić i Harry wygrał. Może z Dumbledore było podobnie? Dumbledore kiedyś był prawie jak Voldemort, ale można powiedzieć, że się nawrócił i chęć naprawienia błędów, oraz powstrzymanie innych przed ich dokonowyaniem była silniejsza od mocy Grindelwalda.
--Cytat (Elanor):
Wiecie co? Nurtuje mnie jedna rzecz. Jakim cudem właściwie Dumbledore pokonał Grindelwalda, skoro Grindelwald miał Czarną Różdżkę. Jak w ogóle można było pokonać właściciela Czarnej Różdżki nie zabijając go podstępem, skoro z tą różdżką nie dało się przegrać?
--Koniec cytatu
--Cytat (Elanor):
Wiecie co? Nurtuje mnie jedna rzecz. Jakim cudem właściwie Dumbledore pokonał Grindelwalda, skoro Grindelwald miał Czarną Różdżkę. Jak w ogóle można było pokonać właściciela Czarnej Różdżki nie zabijając go podstępem, skoro z tą różdżką nie dało się przegrać?
--Koniec cytatu
Ale czekajcie, przecież on Grindelwalda nie zabił, być może rozbroił go, albo coś w tym stylu, a to, jak wiemy, jest możliwe. Zabrał mu różdżkę, wtrącił do pierdla i tyle go widzieli, choć pojedynek, jak rozumiem, był niezły. Ale nie wiązało sięto z zabiciem, podstępem albo nie, tylko właśnie z pokonaniem. Może go pokonałw jakiśsposób nie rozważany przez historyków? W sensie, wpłynął na niego jakoś?
@Zuzler
Więlbię Cię za tę wizję!
@Jamajka
Tak po prawdzie, to nie jest do końca jasne, bo to niby była różdżka, z którą było się niepokonanym, więc jeśli brać to dosłownie, taki człowiek byłby w ogóle nie do ruszenia.
Więlbię Cię za tę wizję!
@Jamajka
Tak po prawdzie, to nie jest do końca jasne, bo to niby była różdżka, z którą było się niepokonanym, więc jeśli brać to dosłownie, taki człowiek byłby w ogóle nie do ruszenia.
@elanor, no dobra, ale przecież sam Dumbledore też został pokonany właśnie w ten sposób. TO by w ogóle ybło dość ciekawe, gdyby został pokonany w podobny sposób. Widzę w tym nawet swoisty rodzaj ukojenia. Dla niego w sensie, nie dla mnie.
Właśnie dlatego to jest głupie odrobinkę. Za proste jak dla mnie było przejmowanie tej różdżki. Można założyć, że rzeczywiście była taka durna, ale w takim razie to dość spora lipa.
W ogóle to wyglądało trochę tak, jakby Rowling sugerowała, że ta zasada odnosi się właściwie do wszystkich różdżek, co by było kretyńskie do reszty. Uczniowie po zajęciach z OPCM musieliby się nimi ciągle zamieniać, bo nic by ich nie słuchało.
O ile już czegoś nie poplątałam, Harry stał się jej właścicielem, bo pokonał Malfoya, który tej różdżki w życiu w ręce nie miał. Jak dla mnie, coś się jej w tym miejscu zwyczajnie pomysł wykrzaczył.
W ogóle to wyglądało trochę tak, jakby Rowling sugerowała, że ta zasada odnosi się właściwie do wszystkich różdżek, co by było kretyńskie do reszty. Uczniowie po zajęciach z OPCM musieliby się nimi ciągle zamieniać, bo nic by ich nie słuchało.
O ile już czegoś nie poplątałam, Harry stał się jej właścicielem, bo pokonał Malfoya, który tej różdżki w życiu w ręce nie miał. Jak dla mnie, coś się jej w tym miejscu zwyczajnie pomysł wykrzaczył.
A gdzie sugerowała, żę tk było z różdżkami? Poza tym ja myślę, że to nie tyle byłotak, ze z każdąróżdżkątak było, tylko to ta najlepsza różdżka była taką różdżkądo potęgi którejś. W sensie, każda różdżka bardziej słucha właściciela, każda różdżka, jak ten właściciel umrze, no, nie umiera z nim, wybiera nowego, a ta niepokonana różdżka po prostu tym bardziej nie słuchała innych i tym bardziej uznawała przegraną.
Zabardzo się przejmujecie, a ten świad na prawdę jest tak ogromny i złożony, że żeby ta książka miała ręce i nogi to musiałby by wszystkie częsci napisane być przed wydaniem pierwszej. Ja za każdym razem kiedy tego słucham znajduję kolejny apsórdy.
Tu sięraczej nikt nie przejmuje, tylko rozważa, jak to wyjaśnić. Możliwe, że na niektóre wyjaśnienia nie wpadła nawet JKR, ale co to przeszkadza sobie pewne rzeczy porozkładać na części?
1 likes
To nie przeszkadza, to wzmaga kreatywność. Zwłaszcza, jeśli samemu się coś pisze, bo później można uniknąć popełnienia wielu głupot.
Pod koniec czwartej części Hermiona złapała Ritę Skeeter zamienioną w żuka i zamknęła ją w słoiku z którego nie dało się wydostać. Czemu nikt nie pomyślał o tym w przypadku glizdogona, który bez problemu uciekł z więzów?
1 likes
W szkole magii i czarodziejstwa panowało ogólne przyzwolenie na przemoc wobec słabszych. James Potter mógł wyżywać się na Severusie Snape, Draco Malfoy, uwielbiający upokażać słabszych dostał odznakę prefekta, na lekcji eliksirów gnojenie gryfonów uchodziło za normę przez wiele lat. A Dumbledore czy Mc gonagal patrzyli na to i udawali, że problem nie istnieje.
Edited
Rekrutacja nauczycieli obrony przed czarną magią wyglądała wręcz niepoważnie. A przekładając na nasze realia, wystarczyło sfabrykować CV, zatajając niewygodne fakty z życia i etat gotowy.
W trzecim tomie było coś takiego, Harry chyba opuścił dom Dursley'ów i błąkał się, nie mając pojęcia co ze sobą zrobić i wtedy padłotam stwierdzenie, że Harry został sam w nieznanym świecie mugoli. Jak w nieznanym? Przez 11 lat nie miał pojęcia o istnieniu świata równoległego, a nagle nie ma pojęcia po 2 latach pobytu w Hogvarcie o świecie mugoli?
Ciekawe, naprawdę. I druga sprawa: skąd niby czarodzieje z rodzin mugolskich dowiadywali się, że posiadają magiczne moce, albo inaczej, skąd w Hogvarcie o tym wiedzieli?
Coś jeszcze o szatach było, szczególnie, że uczniowie w wakacje musieli nosić mugolskie ubrania.
Ciekawe, naprawdę. I druga sprawa: skąd niby czarodzieje z rodzin mugolskich dowiadywali się, że posiadają magiczne moce, albo inaczej, skąd w Hogvarcie o tym wiedzieli?
Coś jeszcze o szatach było, szczególnie, że uczniowie w wakacje musieli nosić mugolskie ubrania.